Arsenal sensacyjnie odpadł z FA Cup, przegrywając 1:2 z Southampton. „Kanonierzy” zawiedli na całej linii, a porażka z zespołem z Championship to kolejny cios w tym sezonie i utrata następnej szansy na trofeum.

Arsenal przystępował do ćwierćfinału FA Cup jako zdecydowany faworyt. Tymczasem Southampton od początku grało odważnie i nie zamierzało się bronić. Londyńczycy wystąpili w eksperymentalnym składzie, bez kilku kluczowych zawodników, co jest efektem oszczędzania ich na wtorkowy mecz w Champions League. Brak jakości w defensywie był widoczny od pierwszych minut, a rywale szybko wykorzystali słabości faworyta.

Southamtpon bez kompleksów

W 35. minucie Southampton objęło prowadzenie. Po fatalnym błędzie w defensywie gola zdobył Cameron Archer, wykorzystując sytuację sam na sam. Do przerwy sensacja stała się faktem, choć przewaga optyczna „Kanonierów” nie podlegała dyskusji.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Arsenal wciąż miał problemy w kreowaniu i finalizowaniu, a Southampton było bliżej podwyższenia wyniku niż oddania inicjatywy.

Dopiero wejście Viktora Gyökeresa przyniosło efekt. Napastnik wyrównał w 68. minucie po podaniu Kaia Havertza i wydawało się, że Londyńczycy unikną kompromitacji.

Nokaut w końcówce

Gdy Arsenal próbował przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, Southampton zadało decydujący cios. W 85. minucie Shea Charles precyzyjnym strzałem zamknął szybką kontrę i zdobył gola na 2:1.

Goście nie byli w stanie odpowiedzieć. Mimo naporu i kilku sytuacji nie potrafili oddać skutecznego strzału i musieli pogodzić się z odpadnięciem z rozgrywek.

Kolejna porażka i rosnąca presja

Dla Arsenalu to kolejny bolesny cios. Niedawno zespół przegrał finał Pucharu Ligi z Manchester City, a teraz żegna się z FA Cup w kompromitujących okolicznościach z drużyną z Championship.

Mikel Arteta i jego podopieczni mogą już zapomnieć o poczwórnej i potrójnej koronie. The Gunners zostali na dwóch arenach – w grze o mistrzostwo Premier League i triumf w Lidze Mistrzów. Już we wtorek początek dwumeczu ze Sportingiem.