Mateusz Kochalski stał się filarem Karabachu Agdam i z powodzeniem występuje także w Lidze Mistrzów. Mimo wszystko jego kariera nie była usłana różami, o czym piłkarz powiedział w wywiadzie z "Przeglądem Sportowym Onet". Szczerze wyznał, że Legia zmarnowała mu 2 lata gry.

"W lidze mogłem zadebiutować dwa lata wcześniej"

Mateusz Kochalski udzielił obszernego wywiadu Jarosławowi Kolińskiemu z "Przeglądu Sportowego Onet" i nie zamierzał się gryźć w język. Aktualnie polski golkiper ma znakomitą pozycję w azerskim Karabachu i z powodzeniem występuje w Lidze Mistrzów. W dodatku w mediach nie raz pojawiały się informacje, na temat zainteresowania Kochalskim ze strony, choćby Borussii Dortmund. Jak wiemy, Mateusz na dobre zaczął występować w PKO BP Ekstraklasie dopiero w barwach Stali Mielec. Wcześniej mógł być podstawowym wyborem w Radomiaku, ale nagle zainterweniowała Legia?

Dwa lata zostały mi odebrane przez jedną osobę z Legii Warszawa [...]. Latem 2021 r. byłem trzy dni od debiutu w Ekstraklasie i zabrano mi to. A było tak: poprzedni sezon spędziłem w Radomiaku na wypożyczeniu w 1. lidze. Awansowaliśmy do Ekstraklasy i wydawało mi się, że zostanę w zespole na kolejny sezon. I tak by było, ale nagle awaryjnie zostałem wezwany do Warszawy.

Wszystko miało być spowodowane urazem Cezarego Miszty, który był wówczas rezerwowym bramkarzem dla Artura Boruca. Kochalski miał mieć obiecane minuty, lecz ostatecznie nie był nawet drugim bramkarzem. To miejsce w hierarchii zajął wtedy Kacper Tobiasz.

Żal mam za to do dyrektora sportowego, że mnie ściągnął z Radomiaka, do którego przecież za chwilę znów zostałem wypożyczony. Wróciłem do Radomiaka, tylko co z tego? Tam w międzyczasie miejsce między słupkami wywalczył sobie Filip Majchrowicz, grał dobrze, więc nie było żadnych powodów, by nagle mnie wstawiać do bramki.

Kochalski dał zielone światło Widzewowi

Mateusz podkreślał, że po dwóch sezonach na ławce rezerwowych miał na tyle dużą motywację, że jak już otrzymał szansę, doskonale ją wykorzystał. Zresztą jego sezon w Stali Mielec doskonale o tym świadczy. Odszedł do Azerbejdżanu latem 2024 roku, za blisko milion euro i z marszu stał się kluczową postacią drużyny. Wygrał mistrzostwo kraju, a teraz z powodzeniem występuje w Lidze Mistrzów. Zaskakujące wyniki Karabachu sprawiły, że w tabeli Ligi Mistrzów uplasował się na 22. miejscu. Mimo wszystko, zawodnik zapytany o zainteresowanie Widzewa Łódź podczas zimowego okienka odpowiedział. To dość mocno nie spodobało się kibicom Karabachu.

Potwierdzam, była oferta i powiedziałem Widzewowi "tak". Po treningu czy meczu wracam do domu i jestem w nim sam, z dala od najbliższych. Piłka jest dla mnie bardzo ważna, to oczywiste. Jednak na pierwszym miejscu zawsze stawiam i będę stawiał moją rodzinę i najbliższych.