Arka Gdynia przegrała u siebie 2:3 z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza w meczu 33. kolejki Ekstraklasy. Gdynianie prowadzili po przerwie i byli blisko niezwykle ważnych trzech punktów, ale fatalna końcówka sprawiła, że ich sytuacja w walce o utrzymanie stała się niemal beznadziejna.

Fatalny początek Arki Gdynia

Poniedziałkowe spotkanie w Gdyni miało ogromne znaczenie dla gospodarzy. Arka przed startem meczu traciła trzy punkty w tabeli Ekstraklasy do bezpiecznej pozycji i tylko zwycięstwo mogło realnie przedłużyć jej nadzieje na utrzymanie. Rywal wydawał się idealny, bo do Trójmiasta przyjechała Bruk-Bet Termalica Nieciecza, która wcześniej straciła już szanse na pozostanie w lidze.

Goście bardzo szybko jednak zaskoczyli gospodarzy. Już w 12. minucie kapitalnym strzałem na dalszy słupek popisał się Damian Hilbrycht i Arka musiała odrabiać straty. Drużyna Dariusza Banasika ruszyła do ataku, tworzyła kolejne sytuacje, ale długo brakowało skuteczności. Wyrównanie przyszło dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy, gdy Edu Espiau wykorzystał zamieszanie w polu karnym i doprowadził do remisu.

Dramatyczna końcówka w Gdyni

Po zmianie stron wydawało się, że Arka zdoła odwrócić losy meczu. W 52. minucie Vladislavs Gutkovskis wykorzystał błąd defensywy rywali i dał gospodarzom prowadzenie 2:1. Gdynianie nie potrafili jednak utrzymać korzystnego wyniku.

Najpierw po rzucie rożnym do wyrównania doprowadził Arkadiusz Kasperkiewicz, a w końcówce decydujący cios zadał Ivan Durdov. Bruk-Bet Termalica wygrała 3:2, choć nic to zwycięstwo nie zmieni, gdyż drużyna Marcina Brosza już jakiś czas temu wiedziała że nie utrzyma się w elicie.

Ta porażka praktycznie przekreśla też szanse Arki na utrzymanie. Przed ostatnią kolejką gdynianie mają trzy punkty straty do bezpiecznej lokaty, a dodatkowo ich bilans bramkowy jest wyraźnie gorszy od konkurentów. W ostatnim meczu sezonu Arka zmierzy się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa.