W poniedziałek kibice Juventusu w końcu otrzymali pozytywną informację. Klub oficjalnie poinformował, że Weston McKennie przedłużył kontrakt i pozostanie w Turynie do 30 czerwca 2030 roku.

Juventus dopiął swego

Decyzja Amerykanina kończy spekulacje transferowe, które w ostatnich dniach nabrały tempa. W mediach pojawiały się doniesienia, że w przypadku braku nowej umowy 27-latek mógłby trafić do Atletico Madryt, które poszukuje wzmocnień do środka pola.

McKennie dołączył do Juventusu latem 2020 roku. Jego początki w Turynie były nierówne, a pozycja w zespole długo nie była stabilna. Często był on obiektem spekulacji transferowtch. Sytuacja zmieniła się jesienią ubiegłego roku, gdy stery w drużynie przejął Luciano Spalletti. Włoski szkoleniowiec zaczął regularnie stawiać na reprezentanta USA, doceniając jego wszechstronność.

W trwającym sezonie McKennie występował nie tylko w środku pomocy, ale również bliżej ataku czy nawet na boku defensywy. Często było to efektem ograniczonej kadry, z jaką zmaga się Juventus. Ten brak głębi było widać choćby w ostatnim ligowym starciu z Romą, zakończonym remisem 3:3.

Statystyki 27-latka pokazują, jak ważną rolę odgrywa w zespole w tym sezonie. Rozegrał już 38 spotkań, spędzając na murawie ponad 3000 minut. Zdobył osiem bramek i zanotował siedem asyst. Choć sam wpływu na wyniki Juve nie ma aż takiego, jakiego kibice by oczekiwali.

Nowa umowa to dla Juventusu istotny krok w kontekście budowy zespołu na kolejne lata. Zwłaszcza że obecny sezon nie układa się po myśli „Starej Damy”. Drużyna odpadła już w fazie play-off Ligi Mistrzów po dwumeczu z Galatasarayem, w tabeli Serie A zajmuje dopiero szóste miejsce, a z rozgrywek Coppa Italia pożegnała się na etapie ćwierćfinału po porażce z Atalantą.