Przyszłość Jamesa Rodrígueza przez ostatnie tygodnie budziła spore zainteresowanie, także w Polsce. Kolumbijczyk był oferowany kilku klubom znad Wisły, w tym Wieczystej Kraków, o czym publicznie wspominał Sławomir Peszko. Ostatecznie temat gry w Polsce upadł, a były gwiazdor Realu Madryt zdecydował się na zupełnie inny kierunek.

Polska tylko w sferze plotek

Nazwisko Rodrígueza pojawiało się w kontekście zarówno Wieczystej Kraków, jak i Cracovii. Żaden z tych klubów nie zdecydował się jednak na zakontraktowanie 34-letniego pomocnika. Dla Kolumbijczyka, który w ostatnich latach często zmieniał otoczenie, byłby to bez wątpienia jeden z najbardziej zaskakujących ruchów w karierze. Jednak polskie kluby nie za bardzo wyrażały zainteresowanie niegdysiejszym królem strzelców MŚ.

Temat szybko stracił na aktualności, gdy okazało się, że piłkarz ma znacznie bardziej konkretne oferty spoza Europy.

Kolejny rozdział poza Europą

James Rodríguez pozostaje bez klubu od momentu rozstania z Club León na początku tego roku. Od odejścia z Realu Madryt w 2020 roku jego kariera przybrała bardzo niestabilny kierunek. Występował m.in. w Anglii, Katarze, Grecji, Brazylii, Hiszpanii i Meksyku, nigdzie nie zagrzewając miejsca na dłużej.

Teraz wszystko wskazuje na to, że kolejnym przystankiem będzie liga amerykańska.

Umowa z klubem MLS coraz bliżej

Jak poinformował Fabrizio Romano, Kolumbijczyk uzgodnił już warunki kontraktu z Minnesotą United. Do finalizacji transferu brakuje jedynie ostatnich formalności, jednak według źródeł nie ma wątpliwości, że zawodnik wkrótce podpisze umowę i zostanie oficjalnie zaprezentowany.

Dla Rodrígueza będzie to pierwsza przygoda w Major League Soccer, która w ostatnich latach przyciąga coraz więcej rozpoznawalnych nazwisk z Europy i Ameryki Południowej.

Nowy sezon tuż za rogiem

Nowa kampania MLS ruszy 21 lutego, co oznacza, że James Rodríguez może niemal od razu włączyć się do rywalizacji. Choć niegdyś był jednym z najlepszych ofensywnych pomocników świata, dziś pozostaje pytanie, jaką rolę odegra w nowym zespole i czy jeszcze raz uda mu się ustabilizować karierę.

Jedno jest pewne – temat gry w Polsce można już definitywnie zamknąć.