Jagiellonia Białystok niemal na 100% przekreśliła swoje szanse na 1/8 finału Ligi Konferencji. W pierwszym starciu z Fiorentiną podopieczni Adriana Siemieńca przegrali na własnym stadionie 0:3. Co istotne, wszystkie gole padły po przerwie, gdy włoski zespół wrzucił wyższy bieg.

Obiecujący początek i niewykorzystane okazje

Spotkanie Jagiellonia – Fiorentina rozpoczęło się po myśli gospodarzy. Białostoczanie odważnie ruszyli do przodu i przez pierwsze minuty kontrolowali tempo gry. Blisko otwarcia wyniku był Kamil Jóźwiak, jednak jego próba zatrzymała się na bocznej siatce.

W defensywie czujność zachował Norbert Wojtuszek, który w porę przeciął groźną akcję rywali. Swoje okazje mieli także goście, lecz Sławomir Abramowicz nie dał się zaskoczyć. Bramkarz Jagiellonii popisał się znakomitą interwencją po mocnym strzale z dystansu, utrzymując bezbramkowy remis do przerwy.

Fiorentina przyspieszyła po zmianie stron

Druga połowa meczu Jagiellonia – Fiorentina pokazała różnicę klas w kluczowych momentach. W 53. minucie włoski zespół objął prowadzenie po precyzyjnym dośrodkowaniu z lewej strony i skutecznym uderzeniu głową Luki Ranieriego.

Gospodarze starali się odpowiedzieć. Była bramka nieuznana z powodu spalonego, był też strzał z rzutu wolnego w słupek. W obydwu sytuacjach w roli głównej wystąpił Bartłomiej Wdowik.

Chwilę później Fiorentina podwyższyła wynik po kapitalnie wykonanym rzucie wolnym Rolando Mandragory – piłka wpadła pod poprzeczkę, nie dając szans bramkarzowi.

https://twitter.com/polsatsport/status/2024597665908957266

Rzut karny i pozamiatane

W końcówce goście postawili kropkę nad „i”. Po faulu Dawida Drachala w polu karnym arbiter wskazał na jedenasty metr, a Roberto Picccoli pewnie wykorzystał rzut karny. Wynik 0:3 sprawia, że sytuacja Jagiellonii przed rewanżem jest bardzo trudna. Zresztą, same za siebie mówią tu słowa Adriana Siemieńca.

Jeśli chodzi o drugą połowę, to zdecydowała jakość indywidualna rywala i nasze błędy. Jeśli masz swój lepszy okres, ale nie strzelasz gole, nie otwierasz wyniku, to nie możesz się łudzić, że przeciwnik dysponujący taką jakością przez 90 minut nie stworzy zagrożenia. A w ich przypadku nie trzeba wiele, żeby strzelili gola i to udowodnili. Trzy stałe fragmenty i trzy gole. Taka jest piłka na koniec. Liczy się, kto strzela gole, a nie kto lepiej gra – mówił szkoleniowiec gospodarzy.

Przypomnijmy, że wcześniej swój mecz o 1/8 finału Ligi Konferencji wygrał poznański Lech.