Inter Mediolan mierzył się z Como w ramach półfinału Pucharu Włoch i mimo przegrywania już 0:2, zdołał odrobić stratę i cieszyć się z awansu do wielkiego finału. Włoskie media nie były zbyt pobłażliwe dla Piotra Zielińskiego za jego występ.

2:0 to niebezpieczny wynik

W pierwszym spotkaniu liderującego w tabeli Serie A Interu Mediolan z Como padł bezbramkowy remis, a więc w rewanżu sprawa awansu była całkowicie otwarta. Cesc Fabregas i spółka od samego początku chcieli narzucić swój styl i swoje tempo gry. To właśnie goście objęli prowadzenie już w 32. minucie, kiedy to gola strzelił Martin Baturina. Tuż po przerwie Como powiększyło przewagę, gdy na 2:0 strzelił Lucas Da Cunha.

Christian Chivu po godzinie gry zdecydował się na kluczowe zmiany, zdejmując Piotra Zielińskiego i Federico Dimarco. Wspomniany wynik, wedle wszelkich piłkarskich przepowiedni, to niebezpieczny rezultat i w tym spotkaniu doskonale to było widać. W 69. minucie bramkę kontaktową zanotował Hakan Calhanoglu. Gdy wydawało się, że Como dociągnie pozytywny wynik do końca, w 86. minucie ponownie turecki pomocnik wpisał się na listę strzelców. Trzy minuty później Petar Sucić strzelił decydującego gola na 3:2, dzięki czemu Inter melduje się w finale.

Zieliński nie dojechał?

Piotr Zieliński zagrał w tym meczu dokładnie 60 minut, lecz na pewno nie zaliczy tego spotkania do udanych. Podobnie myślą włoskie media, które dość mocno skrytykowały Polaka. "Calciomercato.com" określiło jego występ jako szkodliwy, głównie przez udział w stracie drugiego gola. Tu należy zaznaczyć, że gol dla Como na 2:0, to była wyłącznie wina Zielińskiego - zagranie pod nogi Nico Paza i później niemrawy powrót za strzelcem.

"Corriere dello Sport" również podkreślało złe zachowanie z 48. minuty, ale również chaotyczne pomysły polskiego pomocnika. Co ważne, zmiennicy Interu dali radę. W miejsce Zielińskiego pojawił się Petar Sucić i w 30 minut zanotował dwie asysty oraz decydującego gola. Co ciekawe, to drugi taki mecz Interu z Como, kiedy ekipa z Mediolanu ostatecznie wygrywa, mimo przegrywania 0:2.