Niekwestionowana gwiazda Chelsea, a więc Cole Palmer, nie będzie w stanie pomóc swojej drużynie w nadchodzących hitowych starciach Premier League oraz Ligi Mistrzów. Wszystko przez kolejną kontuzję, której nabawił się... we własnym domu.

Chelsea ma problem

Bez wątpienia Cole Palmer mnóstwo zyskał, odkąd pojawił się w drużynie londyńskiej Chelsea. W ostatnim sezon był najważniejszą postacią drużyny, lecz w aktualnym może mówić o sporym pechu. Swoje ostatnie oficjalne spotkanie w barwach "The Blues" zanotował dokładnie 20 września. Wówczas spędził na murawie 21 minut, a jego drużyna musiała uznać wyższość Manchesteru United. Od tamtej pory Palmer pauzuje.

Nabawił się on bowiem kontuzji pachwiny, z którą nie mógł się uporać. Powoli wracał do treningów i wszystko wskazywało na to, że jego powrót do gry nastąpi po listopadowej przerwie reprezentacyjnej. Jak potwierdził sam Enzo Maresca, tak się nie stanie. Na przeszkodzie do tego stanęły... drzwi w domu piłkarza. Efekt? Złamany palec u stopy i kolejna wymuszona przerwa w grze.

Opuści kluczowe spotkania?

Sam trener Chelsea zapowiedział, że Cole'a Palmera zabraknie w ciągu najbliższych trzech spotkań i to nie byle jakich. O ile w wyjazdowym ligowym starciu z Burnley Chelsea nie powinna mieć problemów, to gorzej robi się później. Palmera nie będzie także podczas meczu Ligi Mistrzów z FC Barceloną, a także pięć dni później, gdy na Stamford Bridge przyjedzie świetnie dysponowany Arsenal.

Enzo Maresca przez ostatnie dwa miesiące radził sobie bez kluczowego pomocnika ostatniego sezonu. Nieco wyżej ustawiany był wówczas Enzo Fernandez, ale były także próby gry z Joao Pedro jako fałszywym napastnikiem. Mimo wszystko wszyscy wyczekiwali Cole'a Palmera na boisku, który choćby z ławki, byłby wartością dodaną w tak ważnych spotkaniach. No to se jeszcze poczekają...