Zdecydowanie nerwowe dni panują w Polskim Związku Piłki Nożnej. Wszystko ze względu na niedawno wyemitowany reportaż na łamach TVN 24 pt. "W związku z pieniędzmi". Dziennikarz Artur Warcholiński dotarł do jednego z najbardziej strzeżonych dokumentów. Jak przekazało także "Weszło.com", na ostatnim posiedzeniu zarządu dosłownie zawrzało. Sam związek dementuje sporo z doniesień medialnych.
PZPN i jego umowa - reportaż TVN 24
Wszystko rozchodzi się o podmiot, którym jest Publicon Sport. Polski Związek Piłki Nożnej od 2022 roku współpracuje z tą spółką, a jej właścicielem jest Radosław Tadajewski. Na czym polega owa współpraca? Publicon jest odpowiedzialny za wszelką obsługę umów sponsorskich, zarówno PZPN-u, jak i samej reprezentacji narodowej. Sama umowa między związkiem a wspomnianą spółką została zawarta na pięć lat. Dokument ten był jednym z najpilniej strzeżonych, a wielu działaczy miało nawet nie widzieć go na oczy.
- Sprawdź wyniki reprezentacji Polski
Wszystko zmieniło się kilka dni tematu, gdy reportaż pt. "W związku z pieniędzmi" autorstwa Artura Warcholińskiego ujrzał światło dzienne. Dziennikarz opowiedział, co udało mu się znaleźć we wspomnianej umowie i lekko mówiąc, zapisy są szokujące. Przede wszystkim PZPN wedle relacji ma zagwarantować Publiconowi aż 4,4 miliony złotych rocznie, niezależnie od tego, czy zarobi mniej, czy więcej. Sam pośrednik ma otrzymywać prowizje nie tylko od tych umów sponsorskich, które sam wynegocjuje. Jak dowiadujemy się także w reportażu, prowizje mają być pobierane nawet za umowy sprzed okresu współpracy.
Awantura i oświadczenie związku
Co bardzo ważne, PZPN nie może wypowiedzieć aktualnie tejże umowy. Co gorsze, jeśli związek nie zareaguje wraz z zakończeniem umowy (31.01.2026), to wówczas nastąpi automatyczne przedłużenie do uwaga - 2032 roku. Jak przekazuje "Weszło.com", podczas zebrania zarządu PZPN-u, które miało miejsce jeszcze przed wyemitowaniem reportażu, było bardzo gorąco. Działacze mieli już wiedzieć, że dokument wypłynie na światło dzienne.
Wedle informacji przekazanych przez wspomniany portal, powstały dwa obozy. Większy, w którym działacze optują za zakończeniem umowy, a także mniejszy, gdzie jest chęć kontynuowania tej dziwnej współpracy. Szczególnie zdenerwowany miał być Henryk Kula, którego to podpis widniał na wspominanym dokumencie. Na temat wszystkich spekulacji oświadczenie zdecydował się wydać sam związek. W szerokiej wiadomości wysłanym do redakcji "Przeglądu Sportowego Onet", czy też "Sport.pl", stwierdził jasno, że sam reportaż był nastawiony na sensację i pominął kilka faktów, w tym odpowiedzi samego PZPN-u.
W dokładnie pięciu rozwiniętych punktach dowiadujemy się, że PZPN wybrał zdecydowanie najkorzystniejszą z przedstawianych ofert. Nigdy nie zapłacił ponad 4 milionów złotych prowizji, a także nie jest on zobowiązany do zapłaty takich kwot. W dodatku PZPN podkreślił, iż ostatnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli nie znalazła nieprawidłowości wydanych środków. Do tego każdy z członków zarządu miał otrzymać możliwość zapoznania się z treścią obu umów, z których wybrano właśnie tę z Publicon Sport.
Bez wątpienia najbliższe tygodnie będą kluczowe dla losów całej tej sprawy. Na ten moment mamy pewną informację, że związek zdecydował się poddać temat kontroli przez Komisję Rewizyjną.
Nerwowa atmosfera, ostre spięcia i jedno pytanie wiszące nad salą obrad: co naprawdę kryje umowa PZPN z Publicon Sport?
Zanim TVN24 wyemitował reportaż „W związku z pieniędzmi”, działacze już wiedzieli, że najpilniej strzeżony dokument w polskiej piłce ujrzy światło dzienne.… pic.twitter.com/exMaPnFd4v
— Weszło! (@WeszloCom) November 22, 2025
