Gianni Infantino ma dziś dwa paszporty — włoski i szwajcarski. Wkrótce 55-letni prezydent FIFA dołączy do nich trzeci. Nie jest to jednak zwykła formalność, a decyzja, za którą kryje się coś więcej niż tylko rodzinne więzi.
Nowy paszport Infantino
Infantino urodził się w Szwajcarii, stąd też posiada tamtejsze obywatelstwo. Drugie — włoskie — wynika z pochodzenia jego rodziców. Teraz do listy dojdzie także libański paszport. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda naturalnie: od ponad 20 lat żoną szefa FIFA jest Lina Al-Ashkar, Libanka związana w przeszłości z tamtejszą federacją piłkarską.
Prezydent Libanu Joseph Aoun wyraził zgodę na nadanie Infantino obywatelstwa, a federacja LFA nazwała to „symbolicznym gestem” i podziękowaniem za wkład Szwajcara w rozwój futbolu w regionie.
🇱🇧 Gianni Infantino stał się... Libańczykiem
Prezydent Libanu Joseph Aoun wyraził zgodę na przyznanie libańskiego obywatelstwa Gianniemu Infantino. Władze tamtejszej federacji (LFA) stwierdziły, że jest to ,,symboliczny gest potwierdzający uznanie Libanu dla jego roli w rozwoju… pic.twitter.com/LTgcPBpFYz
— Cezary Kawecki | Statystyki piłkarskie 📊 (@CezaryKawecki) November 28, 2025
Drugie dno sprawy
Problem w tym, że dla przeciętnej Libanki taki gest byłby niemożliwy. Od blisko stu lat kobiety w Libanie nie mogą przekazywać obywatelstwa swoim dzieciom, jeśli ojcem jest cudzoziemiec. Tysiące synów i córek Libanek dorasta więc bez prawa do paszportu kraju, w którym żyją — i w którym urodziły się ich matki.
Infantino tymczasem otrzymał libański dokument w trybie nadzwyczajnym, jednym podpisem głowy państwa. Nic dziwnego, że wzbudziło to falę oburzenia. Organizacje walczące o prawa kobiet od lat bez skutku walczą o zmianę archaicznych przepisów, zderzając się z argumentami o „równowadze demograficznej” czy ryzyku napięć sekciarskich.
Przypadek szefa FIFA pokazuje jednak, że te argumenty przestają obowiązywać, gdy pojawia się polityczny interes. W kuluarach mówi się wprost o transakcji: paszport w zamian za sfinansowanie budowy nowoczesnego stadionu narodowego w Libanie.
W efekcie gest, który miał symbolizować wdzięczność i otwartość, stał się przykładem rażącej nierówności. Infantino może teraz legalnie głosować w Bejrucie, podczas gdy dzieci Libanek wciąż muszą walczyć o prawo do życia w ojczyźnie swoich matek.
- Chcesz być na bieżąco? Sprawdź wyniki na żywo
Prezydent FIFA nie będzie oglądać "swojej" drużyny na przyszłorocznym mundialu. Drużyna Libanu zaprezentowała się słabo w eliminacjach, grając w grupie z Australią, Palestyną i Bangladeszem. Zanotowała jedno zwycięstwo, trzy remisy i dwie porażki.
