FC Barcelona oficjalnie na trzy kolejki przed końcem rozgrywek La Liga została mistrzem Hiszpanii. Kluczem do tego sukcesu było zwycięstwo w El Clasico 2:0. Gole na wagę trzech punktów i ogromnej radości zanotowali Ferran Torres oraz Marcus Rashford.

Rashford i Torres w pierwszej połowie

Mimo iż z obozu Realu Madryt dobiegają niepokojące informacje, a w meczu brakowało kilku kluczowych zawodników, "Królewscy" od początku wyszli zmotywowani. Kilka ofensywnych wyjść nie zakończyło się jednak zbyt dużym zagrożeniem bramki Joana Garcii, dzięki czemu gospodarze mogli zaatakować.

W 9. minucie tego spotkania Marcus Rashford otworzył wynik, lecz nie był to zwykły gol. Anglik przymierzył z rzutu wolnego, trafiając w samo okienko bramki strzeżonej przez Thibauta Courtoisa.

Gol podziałał na "Dumę Katalonii" niezwykle pobudzająco. Niedługo później, ponieważ już w 18. minucie, gracze Hansiego Flicka przeprowadzili świetną akcję na 2:0. Dani Olmo w efektowny sposób, piętą, zagrał piłkę do Ferrana Torresa. Napastnik huknął ile sił w nodze, a futbolówka znalazła się w siatce. Camp Nou fetowało, a Real ewidentnie nie wiedział, jak zareagować. W pierwszej połowie to "Barca" kontrolowała to, co dzieje się na murawie.

Obrona mistrzostwa!

W drugiej odsłonie również nie brakowało emocji. Sporą kontrowersję wywołała sytuacja z udziałem Jude'a Bellinghama oraz Erica Garcii. Anglik padł w polu karnym po tym, jak został trafiony łokciem. Arbiter nie dostał jednak żadnej informacji z wozu VAR. Mimo szans i okazji wynik tego meczu nie uległ już zmianie. Robert Lewandowski pojawił się na murawie w 77. minucie. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że to było jego ostatnie El Clasico w barwach "Blaugrany".

FC Barcelona po tym zwycięstwie mogła cieszyć się z własnymi kibicami z obronionego tytułu mistrza kraju. Na trzy kolejki przed końcem sezonu, przewaga w tabeli La Liga nad drugim Realem wynosi już 14 punktów. Warto podkreślić, że to trzecie mistrzostwo w ciągu ostatnich czterech lat. "Barca" może potraktować to zwycięstwo trochę jako "nagrodę pocieszenia", oczywiście w kontekście walki na innych frontach. Zarówno w Lidze Mistrzów, jak i w Pucharze Króla drużyna Hansiego Flicka została wyeliminowana przez Atletico Madryt.