Szokujące wieści płyną z Arabii Saudyjskiej. Cristiano Ronaldo odmówił występu w najbliższym meczu Al-Nassr! Jak informuje portugalski dziennik „A Bola”, decyzja gwiazdora nie ma nic wspólnego z urazem ani rotacją składu. Powód jest znacznie poważniejszy i dotyczy sposobu zarządzania klubami przez Public Investment Fund.

Mecz, w którym CR7 nie zagra

Ronaldo nie zamierza pojawić się na boisku w spotkaniu z Al-Riyadh w ramach Saudi Pro League. Dlaczego? Portugalczyk jest wściekły, bo – jak twierdzi – jego zespół jest traktowany gorzej niż inne kluby pozostające pod kontrolą PIF (publiczny podmiot w Arabii Saudyjskiej). Kapitan Al-Nassr czuje, że projekt sportowy utknął w martwym punkcie, a brak realnych wzmocnień może pogrzebać marzenia o tytule.

Warto dodać, że Ronaldo w barwach Al-Nassr nie sięgnął jeszcze po żadne krajowe trofeum, choć w jego zespole grają piłkarze tacy jak Sadio Mane, Joao Felix, Kingsley Coman, Inigo Martinez czy Marcelo Brozović. Ronaldo trzy razy patrzył, jak mistrzostwo świętują inne kluby.

Konflikt z PIF i brak transferów

Zdaniem Ronaldo, kierownictwo funduszu nie inwestuje w Al-Nassr na równych zasadach. Trener Jorge Jesus nie dostał zawodników, o których zabiegał, a jedynym zimowym ruchem było sprowadzenie Haydeera Abdulkareema. Dodatkowo w klubie zawieszono dyrektora sportowego Simão Coutinho oraz prezesa José Semedo, co tylko pogłębiło chaos organizacyjny.

Faworyzowani rywale i frustracja gwiazdy

Ronaldo porównuje sytuację Al-Nassr z tym, co dzieje się w Al-Hilal oraz Al-Ittihad. Silni rywale z Saudi Pro League są znacznie aktywniejsi na rynku – Al-Hilal planuje wydać 30 mln euro na Kadera Meité z Stade Rennais, a Al-Ittihad finalizuje transfer Saïmona Bouabré z NEOM SC. CR7 uważa, że taka polityka niszczy sportową równowagę.

Ronaldo pozostaje wciąż największą gwiazdą tej ligi i to on zapoczątkował trend: 111 goli i 22 asysty w 127 meczach to dorobek, który robi wrażenie. Jego kontrakt, wart cztery miliony euro tygodniowo, obowiązuje do czerwca 2027 roku. Teraz wszyscy czekają, czy jego protest zmusi PIF do zmiany kursu, czy po prostu będzie zignorowanym "fochem" gwiazdy.