FC Barcelona mierzy się ostatnio z poważnymi problemami, które uwidoczniły się po wyjazdowej porażce z Chelsea w Lidze Mistrzów. Jakby tego było mało, podczas tego spotkania urazu doznał zawodnik, który już wcześniej nie był w pełni sił — i to na własne życzenie. W efekcie zabraknie go w nadchodzącym kluczowym meczu La Ligi z Atletico Madryt.

Pauza, której można było uniknąć

Mecz na Stamford Bridge dostarczył Barcelonie wielu zmartwień. Zespół Hansiego Flicka wyglądał na kompletnie zagubiony, a sytuacji nie poprawiła czerwona kartka Ronalda Araujo. Po końcowym gwizdku okazało się też, że Fermin Lopez wypadnie z gry na około dwa tygodnie z powodu urazu mięśnia płaszczkowatego w prawej nodze.

- Zawodnik pierwszego składu Fermin Lopez doznał niewielkiego urazu mięśnia płaszczkowatego w prawej nodze, a jego szacowany czas rekonwalescencji to około dwa tygodnie – poinformował klub.

Co istotne, kontuzja ma swoje źródło jeszcze w poprzedniej kolejce ligowej. W starciu z Athletikiem Bilbao (przy ponownym otwarciu Camp Nou) Fermin ucierpiał po kontakcie z Oihanem Sancetem. Już wtedy 22-latek nie czuł się najlepiej, jednak – jak donoszą hiszpańskie media – mocno naciskał, by zagrać przeciwko Chelsea. No i się doigrał...

Barcelona bez Fermina na Atletico

Dla Flicka to bolesna strata, nawet jeśli mówimy jedynie o dwóch tygodniach przerwy. Hiszpan na pewno opuści ligowy mecz z Deportivo Alavés, a także niezwykle ważne starcie z Atlético Madryt, rozgrywane awansem ze względu na styczniowy Superpuchar Hiszpanii. Ma być za to gotowy na mecz Ligi Mistrzów z Eintrachtem Frankfurt, który zostanie rozegrane 9 grudnia.

Fermin Lopez ma za sobą świetny początek sezonu — w 13 meczach strzelił siedem goli i zanotował cztery asysty. Teraz jednak Barcelona będzie musiała radzić sobie bez jednego z najbardziej produktywnych zawodników swojej drugiej linii.