Ogromny skandal w afrykańskim futbolu! Reprezentacja Senegalu została pozbawiona triumfu w tegorocznym Pucharze Narodów Afryki! Decyzją władz rozgrywek zwycięzcą turnieju ogłoszono Maroko, mimo że to Senegal wygrał finał na boisku. Sprawa wywołała ogromne kontrowersje i może mieć dalszy ciąg.

Dramatyczny finał i chaos na murawie

Finał Pucharu Narodów Afryki pomiędzy Marokiem a Senegalem od początku dostarczał wielkich emocji. Spotkanie rozgrywane przed marokańską publicznością długo było wyrównane, a jego kulminacja nastąpiła w doliczonym czasie gry.

To właśnie wtedy gospodarze otrzymali rzut karny, który wywołał ogromne protesty Senegalczyków. Piłkarze nie byli w stanie pogodzić się z decyzją sędziego i zeszli z boiska na kilkanaście minut. Po długiej przerwie wrócili jednak na murawę, a sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót – Brahim Diaz nie wykorzystał „jedenastki”, uderzając tzw. panenką. O losach trofeum musiała więc rozstrzygnąć dogrywka.

Senegal wygrał na boisku

Po emocjonujących dodatkowych minutach zwycięstwo zapewnił Senegalowi Pape Gueye, zdobywając jedyną bramkę meczu. Tym samym Senegalczycy świętowali triumf i sięgnięcie po tytuł mistrza Afryki.

Wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte. Marokańczycy nie kryli jednak rozczarowania i szybko zaczęli kwestionować przebieg spotkania, zwłaszcza incydent z zejściem rywali z boiska. Sprawa trafiła do afrykańskiej federacji, która rozpoczęła analizę wydarzeń z finału.

Sensacyjna decyzja – walkower na korzyść Maroko

No i po tym, jak już wszyscy o sprawie zapomnieli napłynęły sensacyjne wieści. Komisja Odwoławcza AFCON podjęła decyzję bez precedensu. Uznała, że zejście Senegalu z boiska było naruszeniem przepisów i miało wpływ na przebieg meczu.

W konsekwencji przyznano walkower na korzyść Maroka, ustalając wynik na 3:0. Tym samym to Marokańczycy zostali oficjalnie ogłoszeni zwycięzcami turnieju. Taka decyzja oznacza, że tytuł mistrza Afryki został de facto odebrany drużynie, która wygrała finał na boisku i to mierząc się z faworyzowanym przez sędziów gospodarzem imprezy.

Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec tej historii. Senegal z pewnością będzie walczył o przywrócenie wyniku sportowego i może odwołać się od decyzji federacji.

Miły dzień Brahima Diaza

Swoją drogą – co za dzień, by być Brahimem Diazem. Wychodzisz na Etihad Stadium i ogrywasz swój były klub 2:1, a w dwumeczu aż 5:1, wchodzisz do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a w międzyczasie dowiadujesz się… że zostałeś mistrzem Afryki.