Szymon Kołecki przez ostatnie lata prężnie walczy w federacji Babilon. Jego przeszłość jest jednak powiązana z KSW, dlatego w ostatnim wywiadzie został o organizację zapytany. Jego wypowiedź zaskoczyła - sportowiec nie przebierał w słowach.

Szymon Kołecki o współpracy z KSW

Nie da się ukryć, że w KSW narodziło się wiele gwiazd sportu, które zdobywały sukcesy także w zagranicznych federacjach. Szymon Kołecki mający na swoim koncie kilkanaście wygranych pojedynków przez wiele lat współpracował z organizacją, osiągając świetne wyniki.

Ostatnie walki - Szymon Kołecki

Stuart Austin

W

Marcin Łazarz

W

Marcin Łazarz

P

Przemysław Mysiala

W

Oli Thompson

W

Od pewnego czasu zawodnika widuje się tylko w federacji Babilon, gdzie wciąż osiąga sukcesy. Jego przeszłość jest powiązana także z KSW, dlatego w ostatniej rozmowie z Fightsport zapytany o rozmowy z organizacją jasno podsumował, że:

Trudno nazwać to rozmowami, bo dostałem jakąś ofertę, oferta była słaba, odpisałem swoją propozycję i tylko dostałem odpowiedź po jakimś tam czasie, że nie, dziękujemy, i tyle. Także szczerze powiedziawszy, ja z KSW już kilka razy rozmawiałem, pracowałem dla nich przez dwa lata i pamiętam, kiedy KSW zależy na tym, żeby zawodnik do nich przyszedł, to potrafią to zrobić, żeby do nich przyszedł. Kiedy jest dla nich takim piątym kołem u wozu i chcą go ściągnąć z rynku, tylko żeby ten rynek gdzieś im nie burzył, to wtedy tak go traktują.

Przyznał, że jeśli zgodziłby się na gorsze kwoty, to rzeczywiście byłby brany pod uwagę, a jeśli nie, to po prostu odmówiliby mu i tak też się stało.

Problemem jest internet

Okazuje się jednak, że problem z rozmowami, to nie jest jedyna kwestia, która staje na drodze, by zawalczyć w federacji. Szymon opowiedział o tym, że w Internecie jest on raczej z boku, gdyż przede wszystkim uważa się za sportowca. Dalej przyznał, że:

Pajaca na siłę z siebie nie będę robił tylko po to, żeby zarobić 100-200 tysięcy więcej za walkę i tyle. A mam wrażenie, że federacjom zależy dzisiaj głównie na tym, żeby jednak robić zasięgi w Internecie i obojętnie, czy robić tam z siebie durnia, czy poważnego człowieka, to zasięg jest zasięg. Ale jak mówię, ja nie robię z siebie małpy na drutach ani baby z wąsami w Internecie i tego robił nie będę.

Jego słowa to smutne opisanie aktualnego rynku nawet sportowych walk. Z jednej strony zyski mają dla federacji ogromne znaczenie, by te mogły dalej prosperować. Z drugiej strony sportowcy, którzy nie chcą robić przysłowiowych dymów, mają mniejsze szanse na atrakcyjny kontrakt.