Szymon Kądziołka po przegranej rywalizacji z Wisłą Kraków udzielił szczerego wywiadu na temat sytuacji w Stali Rzeszów. Tydzień później nie znalazł się już w kadrze pierwszej drużyny, natomiast pojechał na mecz drużyny rezerw w okręgówce.

Szczery wywiad Kądziołki

Stal Rzeszów jeszcze do niedawna miała realne szanse na to, by walczyć o baraże do PKO BP Ekstraklasy. Jednak fatalna seria porażek sprawiła, że w teorii sezon dla rzeszowskiego klubu się zakończył. Na początku maja Stal mierzyła się na własnym stadionie z Wisłą Kraków i naprawdę dobrze rozpoczęła tę rywalizację. Prowadzenie gospodarzom zapewnił Szymon Kądziołka, który wykorzystał świetne podanie Karola Łysiaka.

Niestety strzelec gola, który notował bardzo udany mecz, musiał opuścić boisko już w 38. minucie ze względu na uraz. Od dłuższego czasu wiadomo, że po sezonie 20-latek przejdzie do Polonii Bytom i tam będzie kontynuował swoją karierę. Mimo wszystko, jak sam zapewniał, chce pozostawić serce w klubie, gdzie spędził tyle lat. Spotkanie z Wisłą ostatecznie Stal przegrała 1:2, a po meczu Kądziołka szczerze wypowiedział się w rozmowie dla "TVP Sport".

Czemu młodzi uciekają? Nie mogę kłamać... ale kurde. Wydaje mi się, że chodzi o rozwój osobisty, na treningach to już nie jest to samo, co wtedy kiedy było więcej starszych zawodników. Na treningach był właśnie większy rozwój, a teraz poziom treningów spadł. W którymś momencie kariery trzeba zrobić taki krok do przodu.

Zesłanie do rezerw

Szymon Kądziołka zasili szeregi Polonii Bytom, ale jeszcze daje z siebie wszystko w barwach Stali Rzeszów - było to widać w meczu z Wisłą Kraków, do momentu kontuzji. Wydawałoby się, że tak pozostanie do końca rozgrywek i młody piłkarz pomoże jeszcze Stali w kosmetycznej poprawie pozycji w tabeli Betclic 1. Ligi. Jednak zabrakło go w kadrze meczowej na ostatnie ligowe starcie z Pogonią Siedlce.

Stal ostatecznie wygrała, a Szymon Kądziołka... pojechał na mecz rezerw. W spotkaniu okręgówki wystąpił przeciwko Sokołowi Sokołów Małopolski (zwycięstwo 6:0). Portal "Weszło" niejako zasugerował, że klubowi nie spodobało się zachowanie piłkarza.