Kylian Mbappe wrócił na boisko po krótkiej przerwie, ale kibice Real Madryt nie przywitali go tak, jak mógł się tego spodziewać. Francuz został wygwizdany podczas meczu z Real Oviedo, a po spotkaniu wywołał dodatkowe zamieszanie swoimi wypowiedziami.

Kylian Mbappe wrócił po nieobecności

Mbappe opuścił ostatnie mecze Realu przeciwko klubom ze stolicy Katalonii. Szczególnie dużo emocji wywołała jego absencja podczas El Clasico.

Według medialnych doniesień Francuz miał poinformować sztab szkoleniowy pod koniec treningu, że nie jest gotowy do gry. W Hiszpanii szybko pojawiły się spekulacje, że napastnik nie chciał zaczynać meczu na ławce rezerwowych, a to przyszykował dla niego Alvaro Arbeloa.

Dodatkowo uwagę mediów i kibiców przyciągnął jego wyjazd do Włoch z partnerką w trakcie przerwy od gry.

Kibice Realu Madryt wygwizdali Mbappe

W meczu z Realem Oviedo Mbappe rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na murawie pojawił się dopiero w 69. minucie, zmieniając Gonzalo Garcię.

Choć Francuz wchodził na boisko uśmiechnięty, reakcja trybun była bardzo chłodna. Kibice Realu Madryt przywitali swoją gwiazdę głośnymi gwizdami.

To wyraźny sygnał, że część fanów „Królewskich” nie jest zadowolona z zachowania piłkarza w ostatnich tygodniach.

Wymiana zdań na linii Mbappe – Arbeloa

Po zakończeniu spotkania Mbappe pojawił się w strefie wywiadów i udzielił wypowiedzi, która błyskawicznie obiegła hiszpańskie media.

Jestem w stu procentach gotowy. Nie grałem, bo trener powiedział mi, że jestem dla niego czwartym napastnikiem – stwierdził Francuz.

Te słowa natychmiast wywołały ogromne zamieszanie. Do wypowiedzi Mbappe szybko odniósł się trener Realu Alvaro Arbeloa, który stanowczo zaprzeczył wersji przedstawionej przez zawodnika.

Nie powiedziałem Mbappe, że jest czwartym napastnikiem. Prawdopodobnie źle coś zrozumiał – odpowiedział szkoleniowiec.

Arbeloa podkreślił również, że decyzja o pozostawieniu Francuza na ławce była w pełni uzasadniona.

Cztery dni temu nie mógł nawet usiąść na ławce. Gonzalo Garcia zasłużył, by zagrać od początku.

Najmocniejsze słowa Arbeloa zostawił jednak na koniec. Hiszpan jasno zaznaczył, że nazwisko piłkarza nie ma dla niego znaczenia przy ustalaniu składu.

Dopóki jestem trenerem, to ja decyduję, kto gra, a kto nie. Nie obchodzi mnie, jak kto się nazywa.