Polacy w ramach towarzyskiego spotkania podejmowali we Wrocławiu drużynę Ukrainy. Po 90 minutach zaciętej rywalizacji to rywale mogli cieszyć się ze zwycięstwa 2:0. Podopieczni Jana Urbana nie byli w stanie zamienić żadnego strzału na gola.

Dwa celne strzały, dwa gole

Reprezentacja Polski niestety nie zakwalifikowała się na mistrzostwa świata, które odbędą się w tym roku w trzech krajach: Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Meksyku. W kluczowym finale baraży drużyna prowadzona przez Jana Urbana ostatecznie nie była w stanie pokonać Szwedów. Mimo braku gry w turnieju, zaplanowano dwa mecze towarzyskie. Pierwszy z nich to rywalizacja z Ukrainą na "Tarczyński Arena" we Wrocławiu.

To spotkanie miało bardzo wzruszające rozpoczęcie, ponieważ uczczono pamięć zmarłego Jacka Magiery. Jan Urban miał idealną okazję, aby pokombinować ze składem, dać możliwość debiutu kilku postaciom. W pierwszym składzie pojawił się m.in. Oskar Pietuszewski, ale nie zabrakło także Roberta Lewandowskiego. Pierwsza połowa była dość intensywna, a także zacięta, mimo że to mecz sparingowy. Nie zabrakło także kontrowersji, szczególnie kiedy w polu karnym faulowany był Tomasz Kędziora. Arbiter nie był w idealnej dyspozycji, choć na pewno nie usprawiedliwiło to późniejszych błędów Polaków.

Reprezentnacja Ukrainy oddała w pierwszej połowie dwa celne strzały na bramkę i dwa zamieniła na gole. Najpierw w 34. minucie Roman Jaremczuk pięknym uderzeniem z dystansu pokonał Marcina Bułkę, a dokładnie 10 minut później z kilku metrów do siatki futbolówkę wpakował Andrij Jarmołenko. Polacy mimo swoich szans, nie byli w stanie do przerwy przełamać defensywy swoich rywali.

Szereg zmian, ale nie wyniku

W drugiej połowie nastąpiło sporo zmian, a obaj szkoleniowcy chcieli przetestować jak najwięcej rozwiązań taktycznych, ale także nowe twarze. Jan Urban dał szanse debiutantom: Mateuszowi Żukowskiemu, Oskarowi Wójcikowi, Kacprowi Potulskiemu, a także Norbertowi Wojtuszkowi. Gra obu reprezentacji różniła się względem pierwszych 45 minut, lecz podyktowane to było liczbą roszad. Sporo kibiców zgromadzonych na stadionie we Wrocławiu liczyło, że wyniki reprezentacji Polski będą coraz lepsze, lecz Ukraina pokazywała bardzo dobry futbol w drugiej części tej rywalizacji.

Polska reprezentacja nie była w stanie stworzyć sobie dogodnej sytuacji na to, by strzelić gola kontaktowego. Jeśli nawet udało się takową wykreować po błędzie rywala, to Karol Świderski nie był w stanie wykończyć akcji z najbliższej odległości. Ewidentnie liczba dokonanych zmian wpłynęła na sposób, w jaki funkcjonowała polska drużyna. Ukraińcy wręcz przeciwnie, swobodnie grali krótkimi podaniami i często prowadzili grę. Po 90 minutach niestety kadra Urbana nie była w stanie pokonać nawet raz Anatolija Trubina. Już 3 czerwca kolejne spotkanie towarzyskie z Nigerią na PGE Narodowym.