Za nami 2. kolejka zmagań w grupie C mundialu. Canarinhos pewnie pokonali Haiti 3:0 i po dwóch kolejkach objęli prowadzenie w grupie C. Tuż za ich plecami znajduje się Maroko, które wcześniej skromnie wygrało ze Szkocją 1:0.
Mocna pierwsza połowa Brazylii
Przed spotkaniem w Filadelfii trudno było znaleźć argumenty przemawiające za Haiti. Historia pojedynków obu drużyn była bezlitosna dla reprezentacji z Karaibów. Brazylia wygrała wszystkie trzy wcześniejsze mecze, zdobywając aż 17 bramek. Mimo że zespół Carlo Ancelottiego nie zachwycał ostatnio formą, tym razem nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń.
Pierwszy sygnał ostrzegawczy wysłał Raphinha, którego trafienie zostało anulowane z powodu spalonego. Brazylijczycy nie zamierzali jednak długo czekać. W 23. minucie Matheus Cunha wykorzystał odbitą przez Johnny'ego Placide'a piłkę po strzale Viniciusa Juniora i otworzył wynik spotkania.
Napastnik Canarinhos był najjaśniejszą postacią pierwszej połowy. Trzynaście minut później ponownie wpisał się na listę strzelców, finalizując błyskawiczną akcję swojego zespołu mocnym strzałem pod poprzeczkę.
Jeszcze przed przerwą Brazylia dołożyła trzeci cios. Lucas Paqueta kapitalnie obsłużył Viniciusa Juniora, a gwiazdor Realu Madryt nie zmarnował okazji i ustalił wynik pierwszej połowy na 3:0.
Jedynym problemem dla Carlo Ancelottiego okazała się kontuzja Raphinhi. Skrzydłowy opuścił murawę jeszcze przed przerwą i jego stan zdrowia będzie teraz bacznie monitorowany przez sztab medyczny.
Po zmianie stron tempo spotkania wyraźnie spadło. Brazylijczycy kontrolowali wydarzenia na boisku, nie forsując już ataków. Haiti próbowało zdobyć historyczną bramkę, ale najgroźniejszą sytuację po rzucie rożnym znakomicie wybronił Alisson.
Canarinhos mieli jeszcze okazje do podwyższenia prowadzenia. Endrick trafił nawet do siatki, jednak sędziowie dopatrzyli się spalonego. Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie.
Maroko wykorzystało szansę
Kilka godzin wcześniej ważne zwycięstwo odniosło Maroko. Półfinalista poprzedniego mundialu pokonał Szkocję 1:0 i zrobił kolejny krok w kierunku awansu do fazy pucharowej.
Spotkanie w Bostonie rozpoczęło się wymarzenie dla reprezentacji z Afryki. Już w 2. minucie Brahim Diaz świetnie obsłużył Ismaela Saibariego, a ten efektownym strzałem zdobył jedyną bramkę meczu. Było to najszybsze trafienie dotychczasowych mistrzostw świata. Gol piękny.
Marokańczycy przez większość spotkania kontrolowali wydarzenia na boisku i byli bliżej podwyższenia prowadzenia niż utraty gola. Szanse mieli między innymi Neil El Aynaoui oraz Bilal El Khannouss, a po przerwie Saibari trafił nawet w poprzeczkę.
Szkocja długo nie potrafiła zagrozić bramce Yassine'a Bounou. Dopiero w końcówce podopieczni Steve'a Clarke'a ruszyli do odrabiania strat. Scott McTominay domagał się rzutu karnego, a chwilę później uderzył w boczną siatkę. Na więcej nie było ich jednak stać.
Sytuacja w grupie C
Po dwóch kolejkach liderem grupy C jest Brazylia, która dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu wyprzedza Maroko. Obie reprezentacje są bardzo blisko awansu do fazy pucharowej, a ostateczne rozstrzygnięcia przyniesie ostatnia seria spotkań. Brazylijczycy zmierzą się ze Szkocją, natomiast Maroko zagra z Haiti.
