Drugi dzień mistrzostw świata 2026 przyniósł występy dwóch współgospodarzy turnieju. Reprezentacja USA rozpoczęła mundial od efektownego zwycięstwa nad Paragwajem, natomiast wcześniej Kanada musiała do końca walczyć o punkt w starciu z Bośnią i Hercegowiną.

Kanada długo biła głową w mur

Kanadyjczycy rozpoczęli turniej przed własną publicznością w Toronto i od początku starali się narzucić swoje warunki gry. Mimo przewagi w posiadaniu piłki oraz licznych ataków długo nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę Bośni i Hercegowiny.

To goście zadali pierwszy cios. W 21. minucie, po rzucie rożnym, do siatki trafił Jovo Lukić, wykorzystując zamieszanie w polu karnym gospodarzy.

Kanada ruszyła do odrabiania strat, ale długo brakowało jej skuteczności. Świetne okazje marnowali Jonathan David czy Stephen Eustaquio, a Bośniaków ratowali obrońcy wybijający piłkę niemal z linii bramkowej.

Gospodarze dopięli swego dopiero w 79. minucie. Rezerwowy Cyle Larin wykorzystał sprytną wymianę podań i efektownym strzałem pokonał Nikolę Vasilja. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

USA rozpoczęło mundial z przytupem

Znacznie więcej powodów do zadowolenia mają Amerykanie. Drużyna Mauricio Pochettino nie dała większych szans Paragwajowi, wygrywając aż 4:1.

Gospodarze błyskawicznie objęli prowadzenie po samobójczym trafieniu Damiana Bobadilli, który przeciął dogranie Christiana Pulisicia do Westona McKenniego.

Później show skradł Folarin Balogun. Napastnik najpierw wykorzystał znakomite podanie Pulisicia, a następnie tuż przed przerwą dołożył drugie trafienie po akcji z Malikiem Tillmanem. Do szatni Amerykanie schodzili z komfortowym prowadzeniem 3:0.

Po zmianie stron USA kontrolowało przebieg meczu. Paragwaj zdobył honorową bramkę za sprawą Mauricio, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy. W doliczonym czasie gry wynik na 4:1 ustalił Giovanni Reyna.

Dobry początek gospodarzy mundialu

Po dwóch dniach mistrzostw świata gospodarze mogą być umiarkowanie zadowoleni. Meksyk pokonał Republikę Południowej Afryki 2:0, Kanada uratowała remis z Bośnią i Hercegowiną, a Stany Zjednoczone rozbiły Paragwaj 4:1.

Najlepsze wrażenie pozostawili Amerykanie, którzy już na starcie wysłali sygnał, że mogą być jedną z rewelacji turnieju rozgrywanego na własnych stadionach.