Duże emocje przyniosły pierwsze mecze grupy F mistrzostw świata 2026. Holandia nie zdołała utrzymać prowadzenia z Japonią i tylko zremisowała 2:2, natomiast Szwecja rozbiła Tunezję aż 5:1, obejmując prowadzenie w tabeli. To właśnie do tej grupy mogła trafić reprezentacja Polski, gdyby wygrała baraż ze Szwedami.
Japonia dwa razy odrobiła straty
Spotkanie Holandii z Japonią długo nie przynosiło bramek, choć okazji nie brakowało. Najlepszą w pierwszej połowie miał Donyell Malen, którego uderzenie świetnie obronił Zion Suzuki.
Po zmianie stron worek z golami wreszcie się otworzył. W 51. minucie Ryan Gravenberch idealnie dośrodkował na głowę Virgila van Dijka, a kapitan „Oranje” otworzył wynik meczu strzałem od słupka.
Japończycy odpowiedzieli błyskawicznie. Keito Nakamura popisał się precyzyjnym strzałem sprzed pola karnego i doprowadził do remisu. Holendrzy ponownie wyszli na prowadzenie po kapitalnym uderzeniu Crysencio Summerville'a, znów od słupa. Ale i tym razem nie zdołali dowieźć zwycięstwa.
W 89. minucie po rzucie rożnym Koki Ogawa skierował piłkę w stronę bramki, a futbolówka po drodze odbiła się jeszcze od Daichiego Kamady i wpadła do siatki. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 2:2.
Szwedzi nie dali Tunezji żadnych szans
Znacznie mniej emocji było w drugim meczu grupy F. Szwecja, która w barażach wyeliminowała Polskę, od początku dominowała nad Tunezją.
Wynik już w siódmej minucie otworzył Yasin Ayari, wykorzystując zamieszanie po nieudanej interwencji tunezyjskiego bramkarza. Rodowity Tunezyjczyk nie celebrował radości po trafieniu.
Po pół godzinie gry prowadzenie podwyższył Alexander Isak po asyście Viktora Gyokeresa.
Jeszcze przed przerwą Tunezyjczycy złapali kontakt za sprawą Omara Rekika, ale po zmianie stron Szwedzi szybko rozwiali nadzieje rywali. Najpierw do siatki trafił Gyokeres, wykorzystując błąd Ellyesa Skhiriego, a w końcówce kolejne gole dołożyli Mattias Svanberg oraz ponownie Ayari. Defensywa i bramkarz Tunezji rozegrali koszmarny mecz, prezentując poziom nieprzystający do tak wielkiej, piłkarskiej sceny, jaką jest mundial.
Ostatecznie Szwecja wygrała aż 5:1 i po pierwszej kolejce objęła prowadzenie w grupie F. I można tylko żałować, że 31 marca nie byliśmy bardziej konsekwentni w defensywie, bo to mogliśmy być my.
