Jeremy Doku pojechał z reprezentacją Belgii na mundial, lecz cały turniej zbiega się z wyczekiwanymi narodzinami jego dziecka. Piłkarz ogłosił, że mimo mistrzostw rozważa wyjazd, ponieważ chce być przy tym wydarzeniu, co nie spodobało się dziennikarce - France Pierron.
Narodziny kwestią sporną
Reprezentacja Belgii w pierwszym spotkaniu na mistrzostwach świata rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz Kanadzie zremisowała z drużyną Egiptu 1:1. W wyjściowej jedenastce Belgów znalazł się skrzydłowy, grający na co dzień w Manchesterze City, a więc Jeremy Doku. Zagrał prawie całe spotkanie, ale niestety zabraknie go w drugiej rywalizacji, w której rywalem będzie Iran. Federacja potwierdziła, że piłkarz ma infekcję dróg oddechowych i nie będzie mógł pomóc kadrze.
- Sprawdź wyniki reprezentacji Belgii
Piłkarz znalazł się na nagłówkach wielu portali, lecz nie poprzez przepiękne trafienie, bądź jakąkolwiek akcję z boiska. Wszystko za sprawą narodzin jego dziecka, które mogą nastąpić w czasie trwania turnieju, a dokładnie może to nastąpić w drugim tygodniu lipca. Piłkarz wprost przyznał, że rozważa wyjazd z mistrzostw, aby uczestniczyć w tym bardzo ważnym momencie dla niego oraz jego partnerki Shireen Raymond. Takie rozważania i wypowiedzi Doku zdecydowanie rozjuszyły France Pierron, dziennikarkę "L'Equipe":
Mówisz mi, że gracze poświęcili wszystko, żeby przyjechać na mistrzostwa, a ty wyjeżdżasz po to, żeby przeciąć pępowinę? Masz ogromne szczęście grać na mundialu. To niesamowity przywilej, a setki piłkarzy zrobiłyby wszystko, by być na twoim miejscu. Taka szansa może nigdy więcej się nie zdarzyć. A ty zamierzasz to wszystko zaprzepaścić tylko po to, żeby być przy narodzinach swojego dziecka? [...] To moment, w którym ojciec tak naprawdę nie jest potrzebny. Pełni symboliczną rolę, trzyma za rękę i robi zdjęcie.
Krytyka i oświadczenie
Komentarz dziennikarki nie spotkał się ze zbyt wielką aprobatą, a wręcz przeciwnie. France Pierron została mocno skrytykowana, a jej wypowiedź została uznana za kompletnie nietrafioną. Trudno oceniać takie decyzje, powinny pozostać one prywatną kwestią, kwestią podejścia i priorytetów. Podobny temat poruszany był przy okazji Jespera Karlstroema, który z kolei stwierdził, że nie będzie przy porodzie i zostanie na turnieju.
Ilu ludzi, tyle podejść i zdań, lecz wspomniana dziennikarka dość szybko pożałowała swoich słów i wydała oświadczenie, odnośnie swojej wypowiedzi:
Wyraziłam osobistą opinię w ramach wymiany zdań pełnej kontrargumentów. Te wypowiedzi odnoszą się tylko do mnie i w żadnym przypadku nie odzwierciedlają zbiorowego stanowiska. Rozumiem, że mogły one zaszokować, urazić lub zranić niektórych z Was, i z tego powodu jest mi przykro. Moją intencją nigdy nie było minimalizowanie roli lub miejsca ojców u boku ich partnerki i dziecka.
