Na kilka godzin przed inauguracyjnym meczem reprezentacji Hiszpanii na mistrzostwach świata 2026, media na Półwyspie Iberyjskim żyją innym tematem. Surowy wyrok usłyszał Rafa Mir, były piłkarz między innymi Valencii i Sevilli, oskarżony o przestępstwo na tle seksualnym.

Wielomiesięczne śledztwo zakończone wyrokiem

Sprawa ciągnęła się od września 2024 roku. Wówczas Mir, występujący jeszcze w barwach Valencii, został zatrzymany przez policję w związku z podejrzeniem napaści seksualnej.

Po wielu miesiącach postępowania prokuratura postawiła napastnikowi zarzut gwałtu. Hiszpanowi groziło nawet 10,5 roku pozbawienia wolności.

W poniedziałek zapadł wyrok. Sąd Najwyższy Wspólnoty Walenckiej skazał 28-letniego zawodnika na osiem i pół roku więzienia oraz grzywnę w wysokości 64 tysięcy euro.

Piłkarz nie przyznaje się do winy

Mir od początku utrzymuje, że jest niewinny. Przed sądem przekonywał, że wszystkie kontakty między stronami odbywały się za obopólną zgodą.

– Ani przez chwilę nie myślałem, że mogą mnie zgłosić, bo wszystko, co się wydarzyło, odbyło się za obopólną zgodą – cytuje zawodnika dziennik „AS”.

Według hiszpańskich mediów piłkarz zamierza odwołać się od wyroku i walczyć o jego złagodzenie lub uniewinnienie.

Co dalej z karierą Mira?

Na ten moment wyrok nie jest prawomocny, dlatego zawodnik zachowuje możliwość kontynuowania kariery piłkarskiej do czasu zakończenia procedur odwoławczych.

Nie zmienia to jednak faktu, że przyszłość napastnika stoi pod dużym znakiem zapytania. Trudno przewidzieć, czy którykolwiek klub zdecyduje się związać z nim w najbliższym czasie, biorąc pod uwagę wagę zarzutów i wydany, póki co nieprawomocny, wyrok.

Jeszcze kilka lat temu Mir występował w takich klubach jak Wolverhampton, Sevilla czy Valencia. Dziś jego sportowa kariera może znaleźć się na krawędzi zakończenia.