Portugalia zagrała bardzo przeciętne pierwsze spotkanie na mistrzostwach świata, jedynie remisując z Demokratyczną Republiką Konga 1:1. Po meczu padło sporo słów krytyki w stronę Cristiano Ronaldo. W język nie gryzł się legendarny napastnik - Thierry Henry.

Portugalio, co ty robisz?

Mundial trwa w najlepsze i już przyniósł nam kilka ciekawych rezultatów. Forma i wyniki reprezentacji Portugalii sprawiały, że śmiało można ich stawiać w gronie faworytów do końcowego triumfu. Jednak podobnie jak Hiszpanie, w pierwszym spotkaniu wyraźnie zawiedli. Po 90 minutach zaledwie zremisowali z Demokratyczną Republiką Konga 1:1. Trzeba też podkreślić, że to wcale nie było najtrudniejsze wyzwanie, jakie czeka tę reprezentację w ramach zmagań w grupie K.

# GRUPA K
M
BZ
BS
RB
P
1
3
1
+2
3
1
1
1
0
1
1
1
3
-2
0
1
1
1
0
1

75% posiadania piłki, to statystyka, która faktycznie może wzbudzić podziw. Jednak, co z tego, skoro Portugalia oddała jeden celny strzał na bramkę, to akurat gol na 1:0. Czas utrzymywania się przy piłce w żaden sposób nie przekładał się na liczbę stworzonych sytuacji. Podopieczni Roberto Martineza po prostu nie wiedzieli, jak je wykorzystać. Kibice patrzyli na jedną postać w ataku - Cristiano Ronaldo. Czekali na to, czy odpowie Leo Messiemu, który zachwycił w meczu z Algierią, notując hat-tricka.

Henry ostro o Ronaldo

To, że oczy będą zwrócone właśnie w kierunku 41-latka, było pewne, tym bardziej po wygranej Argentyny. Cristiano Ronaldo nie podołał zadaniu i wypadł dość słabo, lecz trudno tego samego nie powiedzieć o innych zawodnikach. Na temat występu piłkarza Al-Nassr wypowiedział się legendarny Thierry Henry, który na antenie "FOX Sports" stwierdził:

Jest jedna kluczowa sprawa. To zespół musi strzelić gola, a nie ty. Cristiano Ronaldo był w takiej sytuacji kilkukrotnie i gdyby pobiegł inaczej, zmusiłby obrońcę do pobiegnięcia za nim w polu karnym. On jednak usilnie próbował strzelić gola, więc wszedł w drogę Bruno Fernandesowi. Gdyby wszedł głębiej w pole karne, mógłby dobijać strzał Bruno. Rywale zobaczyli obu i było im łatwiej się bronić.

Można się zastanowić, czy występ Ronaldo był aż tak słaby? Przy pierwszej i jedynej bramce zrobił to, o czym mówił Henry, a więc zaabsorbował uwagę obrońców. Z kolei w sytuacji, do której odwoływał się Henry, wydaje się, że kluczowa była bezpośrednia komunikacja między zawodnikami. Niemniej 41-latek dopasował się do poziomu drużyny, to bez dwóch zdań, a Portugalia wypadła po prostu mizernie.