Do bardzo niecodziennej, a jednocześnie równie niebezpiecznej sytuacji doszło na zapleczu ekwadorskiej ekstraklasy. Piłkarz LDU Portoviejo został potrącony przez... meleksa, który zwoził kontuzjowanego piłkarza z murawy. Edison Caicedo ostatecznie wyszedł bez szwanku.

Piłkarz potrącony przez meleksa!

Większość kibiców odlicza już dni do rozpoczęcia nadchodzących Mistrzostw Świata 2026, rozgrywanych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz Meksyku. Jednak w wielu miejscach na świecie trwają rozgrywki ligowe. Takim przykładem jest Ekwador, gdzie liga rozgrywana jest w systemie wiosna-jesień. Na zapleczu tamtejszej ekstraklasy El Nacional podejmował LDU Portoviejo i raczej mało kto się spodziewał, że jedno nagranie z tej rywalizacji obiegnie światowe media.

Niedługo po przerwie obrońca ekipy przyjezdnej - Efren Proano - doznał urazu. Sztab medyczny dość długo zajmował się piłkarzem i ostatecznie podjęto decyzję, że zawodnik musi opuścić murawę. Przeniesiono go na noszach i ułożono w meleksie, który miał bezpiecznie zwieźć go z boiska. Jednak tuż przed linią boczną doszło do kuriozalnej sytuacji. Edison Caicedo... zderzył się z pojazdem i momentalnie upadł na murawę.

Komu należy się mandat?

Prowadzący pojazd z dość małą prędkością zjeżdżał z murawy, jednocześnie kontrolując ułożenie kontuzjowanego piłkarza. W tym samym czasie, doświadczony 36-letni Caicedo, nieświadomie przecinał drogę pojazdu. W momencie kiedy się odwrócił, uderzył głową bezpośrednio w dach meleksa. Zawodnik momentalnie padł na murawę, lecz ostatecznie zakończyło się jedynie na siniakach.

Sytuacja może wydawać się niezwykle kuriozalna, lecz mogła zakończyć się znacznie gorzej. Oczywiście po całym zajściu doszło do małej awantury, lecz trudno jednoznacznie wskazać winowajcę całej tej akcji. Zarówno piłkarz, jak i prowadzący meleksa, nie zachowali wystarczającej uwagi. Ostatecznie drużyna "potrąconego" dowiozła rezultat 1:0 do samego końca, notując tym samym swoją czwartą wygraną w tym sezonie.