Barcelona przygotowuje się do życia po odejściu Roberta Lewandowskiego i rozgląda się za nowym napastnikiem. Priorytetem dla Katalończyków pozostaje wciąż Julian Alvarez. Aczkolwiek jak piszę Marca na liście życzeń klubu w przypadku fiaska z Argentyńczykiem znalazło się zaskakujące nazwisko spoza La Liga.

Barcelona musi znaleźć nową „dziewiątkę”

Barcelona rozpoczęła poszukiwania następcy Roberta Lewandowskiego, który pod koniec zeszłego sezonu ogłosił że czas na zmianę barw. DLa "Dumy Katalonii" rozpoczyna się teraz trudny okres - znalezienie napastnika, który wypełni lukę po Polaku.

Od dawna się mówi, że celem Barcelony pozostaje Julian Alvarez z Atletico Madryt. Argentyńczyk od dłuższego czasu znajduje się wysoko na liście życzeń katalońskiego klubu, ale jego sprowadzenie nie będzie łatwe. Atletico nie ma powodów, by szybko rezygnować z tak ważnego piłkarza, a ewentualna operacja wymagałaby bardzo dużych pieniędzy. Mówiło się też, że być może Real Madryt włączy się o walki o transfer.

Z tego powodu dyrektor sportowy 'Blaugrany" Deco analizuje również inne możliwości. Jednym z nazwisk wskazywanych jako alternatywa jest Benjamin Sesko z Manchesteru United. Słoweński napastnik pasuje do profilu, którego szuka Hansi Flick — ma nie tylko zdobywać bramki, ale też aktywnie uczestniczyć w grze kombinacyjnej i nie funkcjonować wyłącznie jako klasyczny egzekutor w polu karnym.

Sesko trafił na Old Trafford z RB Lipsk za ponad 75 milionów euro latem ubiegłego roku. Początek jego pobytu w Anglii nie był prosty, co częściowo wynikało również z problemów całej drużyny. Z czasem jednak napastnik zaczął odgrywać coraz ważniejszą rolę, szczególnie po objęciu zespołu przez Michaela Carricka. Sezon zakończył z dorobkiem 12 bramek i jednej asysty w 32 występach.

Barcelona zna Słoweńca nie od dziś. Klub obserwował go już w 2024 roku, gdy ten występował jeszcze w RB Lipsk. Teraz temat wrócił, ponieważ Katalończycy potrzebują napastnika o dużym potencjale, ale też gotowego do gry na wysokim poziomie od razu.

Transfer Sesko również będzie trudny

Problem polega na tym, że Manchester United nie zamierza sprzedawać Sesko. Według doniesień "TEAMtalk" stanowisko klubu z Old Trafford jest jasne — zawodnik nie znajduje się na rynku transferowym. Michael Carrick, który niedawno przedłużył kontrakt, widzi w nim jedną z kluczowych postaci swojego projektu.

Sam napastnik również dobrze czuje się w Anglii. Ma wsparcie trenera i coraz mocniejszą pozycję w drużynie. To oznacza, że Barcelona może mieć problem nie tylko z przekonaniem Manchesteru United, ale także samego zawodnika do zmiany otoczenia.

Jeśli Barcelona nie zdoła sprowadzić ani Alvareza, ani Sesko, Deco ma na liście także inne opcje. W kontekście katalońskiego klubu wymieniano już Serhou Guirassy’ego z Borussii Dortmund oraz Karla Ettę Eyonga z Levante. To pokazuje, że klub przygotowuje kilka wariantów, bo znalezienie topowej „dziewiątki” na rynku będzie bardzo trudne. Pojawiało się także nazwisko Joao Pedro z Chelsea.

Barcelona zdążyła już wzmocnić ofensywę transferem Anthony’ego Gordona z Newcastle United, ale Anglik nie rozwiązuje problemu środka ataku. Drużynie nadal brakuje typowego napastnika. Ferran Torres może występować na tej pozycji, jednak jego skuteczność nie daje gwarancji, jakiej potrzebuje klub walczący o najważniejsze trofea.

Wyniki Barcelony z Lewandowski w składzie były w poprzednim sezonie nienajgorsze. Katalończycy zdobyli mistrzostwo kraju i sięgnęli po Superpuchar Hiszpanii. Rozczarowaniem były natomiast występy Puchar Króla oraz w Lidze Mistrzów, gdzie na drodze Barcelony stanęło w półfinale Atletico Madryt.

Dlatego letnie okno transferowe ma dla klubu duże znaczenie. Bez klasowej „dziewiątki” Barcelona może mieć problem z utrzymaniem skuteczności po odejściu Lewandowskiego. Priorytetem pozostaje Alvarez, ale lista alternatyw pokazuje, że Deco nie może pozwolić sobie na czekanie tylko na jeden scenariusz.