Argentyna do 79. minuty przegrywała niespodziewanie z Egiptem 0:2, lecz później zaczęła się magia. W przeciągu następnych kilkunastu minut Lionel Messi i spółka strzelili trzy gole i rzutem na taśmę awansowali do ćwierćfinału mundialu.

Egipt był o włos od sensacji

W ramach 1/8 finału trwających mistrzostw świata Argentyna zmierzyła się z Egiptem. Według wszelkich przewidywań, podopieczni Lionela Scaloniego mieli to wygrać, bez większych problemów. Jednak w poprzedniej fazie Republika Zielonego Przylądka pokazała, że tę drużynę można zaskoczyć. Od samego początku widać było, że Egipt wie, co chce grać, a w 15. minucie kibice "Faraonów" wpadli w wielką euforię - gola na 1:0 strzelił Yasser Ibrahim.

Niekwestionowanym bohaterem tej reprezentacji był także bramkarz, a więc Mostafa Shobeir. Zanotował kilka kluczowych interwencji, w tym jak się wydawało, tę najważniejszą. Obronił bowiem strzał Leo Messiego z rzutu karnego.

Argentyna miała szanse, ale w pierwszej połowie górą był Egipt. Po przerwie wiele się nie zmieniło - jedynie wynik. Sensacyjnie gola na 2:0 strzelił Mostafa Ziko. Warto podkreślić, że dosłownie chwilę wcześniej też cieszył się z trafienia, lecz zostało ono anulowane przez faul na Lisandro Martinezie.

Argentyno, co ty robisz?

W 79. minucie rozpoczął się okres magiczny. Lionel Messi, który nie grał zbyt wybitnego meczu do tego momentu, posłał idealne dośrodkowanie w pole karne. Taką piłkę doskonale wykorzystał Cristian Romero. To dało wiarę i nadzieję tym zawodnikom. Dosłownie cztery minuty później na 2:2 gola zapakował sam Lionel Messi, dla którego było to ósme trafienie na tym turnieju. Taki nagły zwrot akcji sprawił, że końcówka zapowiadała się niezwykle emocjonująco.

Wyniki Argentyny, a raczej forma, nie była idealna, lecz ta drużyna pokazała, że należy walczyć do samego końca. Egipcjanie w doliczonym czasie gry stracili piłkę na połowie rywala i wystarczyły dosłownie dwa dokładne podania. Lautaro Martinez posłał, w dość zaskakujący sposób, idealne podanie w pole karne. Enzo Fernandez popisał się równie dobrą skutecznością i wprawił zapewne cały kraj w euforię. Egipt jeszcze walczył, jeszcze próbował, ale ostatecznie pożegnał się z mundialem.