Anna Lewandowska swoją jedną odpowiedzią na komentarz wywołała niezłą burzę w sieci, w kontekście transferu swojego męża. Wielokrotnie cytowany komentarz o treści "będzie Turcja" został już wyjaśniony przez samą Annę.
"Będzie Turcja"
Robert Lewandowski w ostatnim czasie jest łączony z potencjalnym przejściem do tureckiego Fenerbahce. Jest to na ten moment jedynie plotka, choć media tureckie są przekonane, że w stronę polskiego napastnika została wysłana konkretna i lukratywna oferta. Niemniej w sieci pojawił się temat kontynuowania kariery właśnie w tym kraju. Po zakończeniu swojej przygody w koszulce "Blaugrany" Lewandowski nadal nie zdecydował, gdzie będzie występował w przyszłym sezonie.
Piłkarz aktualnie skupia się na reprezentacji, przebywając na zgrupowaniu. Jednak na "Instagramie" żony piłkarza, Anny Lewandowskiej, pojawił się post, opisujący jej wdzięczność za pracę w warunkach jak Ibiza, gdzie właśnie się pojawiła. Wpis pewnie przeszedłby bez większego echa, lecz pod nim pojawił się komentarz z pytaniem, czy jest szansa na Turcję. Anna Lewandowska odpowiedziała bardzo krótko "Będzie Turcja". Te dwa słowa wywołały niemałą burzę medialną.
Chodziło jedynie o obóz
Kibice nie tylko w Polsce oczekują, jaką decyzje podejmie Robert Lewandowski. Czy będzie to wyjazd do Arabii Saudyjskiej, czy może jednak MLS. Na ten moment raz po raz pojawiają się nowe doniesienia, tak jak w przypadku Fenerbahce, które zakończyło ostatni sezon na drugim miejscu w tabeli Super Lig. Sami kibice tureckiego zespołu masowo komentowali wpis Anny Lewandowskiej, niejako zapraszając właśnie do tego klubu. Żona piłkarza w końcu odniosła się do całej sytuacji.
Spokojnie, kochani, tym razem chodziło tylko o mój obóz "Camp by Ann" w Turcji w hotelu Regnum w październiku (zapisy już wkrótce). Ale przyznaję, internet działa szybciej niż plotki transferowe.
Kwestia przyszłości Roberta nadal pozostaje nierozwiązana, a możliwych kierunków jego transferu jest kilka. Na ten moment pozostaje nam jedynie czekać.
