Kolejny materiał z udziałem Adama Kotleszki. Tym razem zabierzemy Was do Islandii.

Zarobki piłkarzy – Już nie tacy rybacy

Jest taki czas w roku, gdy następuje losowanie pierwszych rund eliminacji Ligi Europy czy Ligi Mistrzów. Polskie kluby chcą zazwyczaj uniknąć wyjazdów na „mecze z pasterzami z Kazachstanu”, „kelnerami z Luksemburga” lub „rybakami z Islandii” . I o ile jeszcze 20 lat temu takie porównania faktycznie miały swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, tak w 2019 roku już prawie cała piłkarska Europa (i okolice) w piłkę gra na poziomie zawodowym. Nie inaczej jest w Islandii, bo nie dalej jak miesiąc temu islandzka federacja podała dane dotyczące zarobków poszczególnych piłkarzy w rodzimej lidze.

zarobki piłkarzy islandia

Trzech najlepiej opłacanych piłkarzy na Islandii zarabia ponad 3,5 miliona islandzkich koron, co w przeliczeniu daje ok. 26 tysięcy euro. Miesięcznie! Kolejni zawodnicy zarabiają 15 tysięcy euro i 13 tysięcy. Sytuacja zarobkowa piłkarzy na wyspie zmienia się z roku na rok – na lepszą, naturalnie! Jeszcze 2 lata temu najlepiej opłacani byli obcokrajowcy, a ich płace sięgały rekordowych 12 tysięcy euro miesięcznie. Dziś najlepsi zarabiają już 2 razy więcej, a mówimy zaledwie o okresie 2 lat różnicy. 6 lat temu topowi gracze mogli liczyć na zarobki oscylujące w granicach maksymalnie 7 tysięcy, co daje prosty rachunek: 6 lat różnicy i wzrost płac dla najlepszych prawie 4-krotnie!

Zanim jednak pomyślicie, że w Islandii zawodnicy mają się jak pączki w maśle, należy pamiętać, że życie tam jest po prostu cholernie drogie. Dla przykładu:

– kilogram sera żółtego kosztuje – w przeliczeniu – 51 złotych
– chleb kosztuje 14 złotych
– jedna mała bułka to koszt 3 złotych
– piwo 0,5 = 11 złotych
– pół litra wódki = 115 złotych
– paczka papierosów średnio 38 złotych
– filet z kurczaka = 63 złote za kilogram

No dobra, jedzenie jedzeniem, ale mieszkać też gdzieś trzeba. Wynajem pokoju w Reykjaviku i okolicach to obecnie koszt od 2.200 do prawie 4.000 (złotych) miesięcznie, a mieszkania z trzema pokojami – nawet do 10.000 (PLN) na miesiąc. 

W Islandii większość klubów oferuje zawodnikom kontrakty półzawodowe – czyli dodatek do ich „normalnej” pracy. Taki gracz może liczyć na pensję z klubu w wysokości 3,5 tysiąca euro. Z kolei ci, którzy mają słabsze kontrakty zawodowe zarabiają około 7 tysięcy euro miesięcznie, co wciąż daje więcej, niż zarabia duża część pracowników biurowych (około 5 tysięcy euro).

Zarobki pilkarzy w Islandii porównaniu do Polski? Wciąż biedacy!

Potrzebujecie jeszcze bardziej wyraźnego punktu odniesienia? Spójrzmy więc na zarobki w polskiej Ekstraklasie i to, jak kształtowały się one przez ostatnie lata. Jeszcze 6 lat temu najlepiej zarabiającym polskim ligowcem był Manuel Arboleda, który inkasował ponad 400 tysięcy EURO rocznie, co w przeliczeniu daje mniej więcej 33 tysiące euro miesięcznie (przypomnienie: obecnie na Islandii max 26 tysięcy euro). 6 lat minęło i najbogatszy polski ligowiec zarabia rocznie 600 tysięcy euro, co daje zawrotne 2,5 miliona złotych. Inne dane mówią nawet o 800 tysiącach euro. Przez to, że zarobki polskich piłkarzy nie są jawne, pojawiają się sprzeczności, ale pewne jest, że najwięcej inkasuje obecnie Artur Jędrzejczyk z Legii Warszawa. Niewiele mniej dostaje jego kolega klubowy, Carlitos, na którego konto co miesiąc wpływa pokaźna sumka 200 tysięcy złotych (czyli niecałe 50 tysięcy euro).

To, co w Polsce może nieco zaskakiwać, to fakt, że nie ujawnia się zarobków piłkarzy klubów, utrzymywanych nawet z pieniędzy miejskich. Oczywiście jeśli coś w Polsce jest tajne, to… tajne nie jest! I ustalono, że w zeszłym sezonie Michał Chrapek ze Śląska Wrocław mógł liczyć na pobory w wysokości 43 tysięcy złotych miesięcznie, podobnie Arkadiusz Piech, a Igors Tarasovs, którego już na Dolnym Śląsku nie oglądamy, 32 tysiące złotych.

Zarobki piłkarek

W pierwszym materiale o Islandii pisałem Wam też o silnej pozycji kobiecego futbolu. Na 77 męskich klubów w kraju, przypada także 27 kobiecych. Reprezentacja kobiet na mistrzostwach Europy 3-krotnie dochodziła do ćwierćfinałów, a panowie tylko raz. Mimo to męska kadra zarabia… 460 razy więcej, niż kobieca!

W futbolu pań pieniężne nagrody za udział w Euro ustalono dopiero w 2010, więc Islandki mogły skorzystać na tym do tej pory tylko raz – za turniej w 2013 roku. Za wcześniejsze dwa nie otrzymały ani korony. W 2013 za ćwierćfinał Euro otrzymały 25 tysięcy euro. Panowie za ten sam etap rozgrywek w 2016 dostali do podziału 11,5 miliona euro, co daje właśnie wspomniane 460 razy więcej.

Mężczyźni już za samą kwalifikację na tamten turniej dostali 8 milionów euro, a potem doliczano im bonusy za remis lub zwycięstwo w fazie grupowej. Za 2 remisy dostali więc 2 razy po 500 tysięcy euro + za zwycięstwo 1 milion. Za wyeliminowanie Anglików w 1/8, kolejne 1,5 miliona. Kobiety za samą kwalifikację, plus potem za kolejne punkty w grupie, nie dostały nic. Bonus dla nich ustalony był tylko w przypadku, gdy awansowałyby do najlepszej 16-tki turnieju.

Podczas ostatniego Euro reprezentacji mężczyzn drużyna, która wygrałaby wszystkie mecze, łącznie z finałem, otrzymałaby od europejskiej federacji 27 milionów euro. Dla kobiet stawka za taki sam wyczyn ustalona była na poziomie 325 TYSIĘCY euro.

zarobki piłkarek islandia

Piłce nożnej na Islandii daleko jeszcze do topowych lig na świecie, i jak się okazuje, zarobkami wciąż daleko nawet do polskiej Ekstraklasy. Nie zmienia to jednak faktu, że ostatnie lata to gwałtowny wzrost pieniędzy przeznaczanych na rozwój dyscypliny. Kto wie, może już za kilka lat odpadnięcie polskiego klubu z kimś z Islandii nie będzie traktowane jako szok? A już na pewno nikt nie powinien pisać, że przyjdzie nam mierzyć się z rybakami.