Stawiając za symboliczną dwójkę czy piątaka każdy z nas marzy, że będzie mógł sobie za potencjalną wygraną zafundować Golfa 4 i już sobie wyobraża, jak przerzuca wajchą. Ile to razy śniliście o tym, że na Camp Nou przyjedzie Levante i jakimś cudem wywiezie stamtąd trzy punkty po tym, jak Messi dwa razy trafi w słupek, nie wykorzysta karnego, a Suarez zmarnuje pięć stuprocentowych okazji?

Oskar też o tym marzył i sobie wymarzył. Lada moment minie 5 miesięcy odkąd wygrał blisko 6 tysięcy złotych, stawiając za symboliczną „piątkę” na trzy zdarzenia. Hertha wygrała z Norymbergą po kursie 2,32, a teraz uwaga, bo dorzucił do tego dwa „łamaki” w meczach Fulham vs Tottenham i St.Etienne vs Lyon. Prowadzenie gospodarzy do przerwy, a ostateczna wygrana gości – oba zdarzenia po kursie 25,00! Kupon mogliście oglądać w styczniu na naszej grupie, a także na fanpage Zawód: Typer. Jak to się stało, że młody Typer wpadł na pomysł stworzenia takiego, przyznajmy, dziwnego (albo jak kto woli: kreatywnego) kuponu? Czy za wygraną pojechał w Bieszczady? Przeprowadziliśmy z nim wywiad, aby dowiedzieć się czegoś więcej 🙂

 

Zawód Typer: Analizowałeś te spotkania przed zagraniem?

Oskar: To był spontan, nie zastanawiałem się szczególnie nad tym, co gram. Szybka decyzja, impuls. Bardzo często obstawiałem takie kupony – dwa „łamaki” i do tego jeden mecz po „normalnym” kursie. Taka jest moja taktyka. To jak granie trzema obrońcami i siedmioma napastnikami bez środka pola. Chciałbym z tego miejsca podziękować mojemu idolowi i inspiracji. Wujek gra właśnie w ten sposób i od czasu do czasu udaje mu się wygrać zgarnąć niezłą sumkę. Pozazdrościłem mu.

 

Zawód Typer: A ile razy mu pozazdrościłeś?

Oskar: Wujek ma dość duży staż, ale nie gra często, a raczej od czasu do czasu. Po prostu zapamiętałem ten jego sposób, że raz na jakiś czas grał podobne kupony i trafił dwa, więc cały czas przegrywam z nim 1:2.
Śledziłeś obstawione mecze czy o wygranej dowiedziałeś się po fakcie?
Pierwsza na rozgrzewkę weszła Bundesliga. Śledziłem drugą połowę Norymbergii z Herthą, gdzie dwie bramy wsadził Ondrej Duda i jedno miałem odhaczone. Premier League nie oglądałem, ale zostało mi ostatnie zdarzenie, więc się napaliłem. Tak zwane „Derby Rhône-Alpes” śledziłem już całe. Prowadzenie gospodarzy do przerwy, już się trzęsą ręce. Potem w drugiej połowie wyrównanie Fekira, a w 90. minucie ktoś z Lyonu zmarnował doskonałą sytuację. Nie wiem ilu użyłem przekleństw, ale od razu wyłączyłem transmisję. Po chwili otrzymałem telefon z… gratulacjami od znajomego. Wkręca mnie pewnie – pomyślałem… Okej, w jednej chwili włączyłem Flashscore’a i okazało się, że Lyon zdobył gola w doliczonym czasie gry, a kumpel nie ściemniał!

Zawód Typer: To twoja pierwsza tak duża wygrana?

Oskar: Tak, to mój pierwszy, dziewiczy raz, kiedy zgarnąłem tak dużą sumę pieniędzy. Odkuwałem się i odkuwałem, aż się udało. Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że ta wygrana „oddała” mi kupon sprzed roku. Wtedy pechowo nie wszedł mi jeden mecz, a do zgarnięcia miałem blisko 7 tysięcy złotych. Na szczęście los mi to zrekompensował i mogłem cieszyć się z okazałej wygranej.

 

Zawód Typer: Na co ją wydałeś?

Oskar: Gdy tylko wszedł mi kupon, pewne było to, że będę sponsorem alkoholu na jakiejś imprezie z kolegami 😀 Trzeba było świętować, w końcu nieczęsto zdarza się, żeby wszedł taki wariat. Nie miałem planów na co wydać te pieniądze, raczej robiłem to spontanicznie, co mi się spodobało. Trochę ciuchów, jakieś gadżety elektroniczne. Można powiedzieć, że wydałem to na bieżące wydatki (alkohol to bieżące wydatki, prawda? :D). Część przeznaczyłem natomiast na dalsze kupony i grę w kasynie.

 

Zawód Typer: Jak dawno zacząłeś przygodę z bukmacherką?

Oskar: Myślę, że zacząłem dość szybko, bo jakoś w trzeciej klasie gimnazjum, czyli gdzieś w wieku 15-16 lat. Wiadomo, wtedy nie inwestowało się w to takich pieniędzy, raczej była to dziecięca fascynacja, bo przecież w tym wieku nawet nie jest to legalne! Często więc ktoś mi te kupony stawiał. Natomiast czas mija i w obstawianie, czy za mniejsze, czy za większe stawki – bawię się więc od dobrych czterech lat i śmiało mogę powiedzieć, że to moje hobby.

Zawód Typer: Gdybyś raz jeszcze wygrał sporą sumę, w co zainwestowałbyś pieniądze?

Oskar: Zbliża się sezon wakacyjny, więc pewnie wykupiłbym jakąś ciekawą wycieczkę. Wracamy więc tutaj do tego, o co zapytałeś mnie z żartem – czy wyjechałem za kasę w Bieszczady. Być może za drugim razem bym to zrobił 🙂 A całkiem poważnie, to wszystko zależałoby od tego, czego aktualnie bym potrzebował. Gdybym wygrał 15 czy 20 tysięcy (No co? Trzeba mierzyć wysoko! 😉 ), wtedy na pewno kupiłbym sobie wymarzony samochód… no dobra, z marzeniami ma to niewiele wspólnego, raczej realistycznie najlepsze auto, na jakie w obecnym wieku mógłbym sobie pozwolić. Ale mogę to nazwać takim moim cichym marzeniem.

 

Zawód Typer: Czy uważasz, że to lepszy sposób na grę niż klasyczny kupon?

Oskar: To jest tylko zabawa, strzał za piątaka w każdy weekend. Raz zagrałem takim systemem: z 17 meczów zrobiłem 100 różnych kuponów, na których były podobne „łamaki” – po dwa na każdym. Kursy wynosiły od 17 do 25. Każdy z nich zagrałem za dwa złote. 100 różnych kombinacji (dwa mecze mają 4 możliwe kombinacje: 1/2-1/2, 1/2-2/1, 2/1-2/1, 2/1-1/2). Nie wszystkie połączyłem w takie 4 kombinacje, niektóre zostawiłem np. z dwoma. Jeden ze stu udało mi się trafić i wygrałem 900 zł. Uważam to za ciekawy sposób, ale wielkim minusem takiego grania jest rozpisanie tych wszystkich kombinacji. To skomplikowane, bo nie można niczego pomylić. Zajęło mi to jakieś 4h, więc za drugim razem mi się po prostu nie chciało. Dopiero potem poznałem… maxikombi, czyli zakłady systemowe! Pomyśleć, że człowiek stracił 4 godziny życia, a mógł wrzucić te 17 meczów, wpisać stawkę i w sumie wyszłoby bardzo podobnie. W przyszłym sezonie spróbuję ponownie, zobaczymy, czy będzie to skuteczne.

Zawód Typer: Co przekazałbyś typerom, którzy chcieliby powtórzyć twój wyczyn?

Oskar: Przede wszystkim to, żeby starali się grać spokojnie i mądrze. Bez pazerności, bo to nie popłaca. Jeśli jest to dla was zabawa i typujecie za symboliczne 5 złotych, nie ma co się długo zastanawiać – trzeba ryzykować! Taki kupon zapamiętacie na długie lata! 🙂 PS. Nie bierzcie pewniaków od „Kluchy” [pozdrowienia dla kumpla]

Naszym zdaniem Oskar za taki kupon powinien dostać nagrodę Oskara!

Regularnie możecie śledzić kolejne kozackie wygrane graczy z całej Polski -na naszej grupie Zawód: Typer