WERSJA VIDEO:

WERSJA TEKSTOWA:

Sobota 18:30
Deportivo Alaves vs Deportivo La Coruna

Nie podobał mi się ostatni mecz w wykonaniu piłkarzy z Galicji. Betis grał naprawdę poniżej przeciętne spotkanie a jednak poradzili sobie z rywalem, który ma nóż na gardle. Zmiana trenera  w Galicji zwiększyła wolę walki, ale nadal brakuje pomysłu na grę. Jeśli ktoś powie, że Deportivo zasłużylo na gola w ostatnim meczu choćby ze względu na chęć walki, to ja się pod tym podpiszę. A potwierdzi to fakt, że w ostaniej minucie meczu sędzia zabrał im sytuację sam na sam z bramkarzem. Choć fakt, że kilkanaście sekund wcześniej Betis zepsuł wyśmienitą kontrę, fatalnie rozgrywając akcję 3vs3. Ostatecznie można ocenić, że Depor zasłużyło na tę domową porazkę.
Biorąc pod uwagę ostatnie 10 meczów, Alaves zajmuje 4 miejsce w lidze, wyprzedzając między innymi Real Madryt czy Villarreal. Trzeba przyznać, że to nie są przypadkowe wyniki, między innymi ten z Barcą, który przegrali tylko 1:2. Zaprezentowali nam oczywiście defensywną grę, ale efektywną.  Oprócz sytuacji po której wpadła bramka mieli jeszcze 2 inne dobre okazje. Kilka dni później ograli Celtę Vigo 2:1 a po tygodniu tym samym wynikiem rozprawili się z Villarrealem. Jak to mówią, mecz meczowi nierówny, ale Deportivo może tu mieć coś wspólnego z ich ostatnimi rywalami – na pewno nie postawią autobusu. No chyba, że będą grać w dziesiątkę, tak jak z Levante. Alaves lubi cierpliwie poczekać na piłkę. Ciekawostka – aby poprawić rekord Barcelony z legendarnego meczu z Celticem w kwestii posiadania piłki, Alaves musiałoby zsumować statystyki z CZTERECH ostatnich swoich meczów. Kosmos.
W tym spotkaniu trudno spodziewać się dominacji Alaves w posiadaniu piłki czy nawet w strzałach, ale przy problemach defensywnych rywala kontry Basków mogą okazać się zabójcze. Absencje:
Alaves: pełny skład
La Coruna: Sidnei – podstawowy ŚO
Schar (występ niepewny) – podstawowy ŚO
Fede Valverde – podstawowy/rezerwowy

Wygrana Alaves @ ~1,90


Sobota 20:45
Malaga vs Valencia

Sobota godzina 20:45 – brzmi jak mecz kolejki… no ale niestety to tylko spotkanie ostatniej w tabeli Malagi i Valencii, która przegrała 6 meczów z rzędu. Ostatnio przerwali passę i to w derbach z Levante, co wcale nie oznacza że zażegnali kryzys. W bardzo dużym stopniu pomógł sędzia. Dla wielu osób kurs 2,0 na wygraną Valencii to wielki prezent, bo przecież gra 3 drużyna z ostatnią. Mnie jednak ten kurs nie kręci. Sądzę że to nie będzie łatwy mecz dla Marcelino. W meczach u siebie jeszcze dają radę i mimo porażek z Barcą i Realem zagrali naprawdę niezłe mecze. Gorzej jest jednak na wyjazdach. W spotkaniu z Atletico nie oddali żadnego celnego strzału, w pierwszym meczu pucharowym z Barcą mieli problemy z wyjściem z własnej połowy. W poprzedniej fazie pucharowej przegrali wyjazd z Alaves przez co doprowadzili do dogrywki.
Do składu wraca Soler i Guedes, którzy w ostatnim czasie wymieniali się kontuzjami jak dzieciaki pokemonami. Ich powrót widać było szczególnie w ostatnim meczu z Barcą gdy weszli z ławki i ożywili grę. Liczę że zobaczymy ich od pierwszej minuty, bo to oni z całej Valencii potrafią najlepiej rozbujać defensywę rywala. Jeśli na lewej pomocy grał Gaya zazwyczaj cornerów było niewiele, podobnie gdy w 1 składzie wychodził Maksimović albo Toni Lato.
Valencia w trudnych meczach gdzie jest faworytem potrafi wbić multum rożnych. Z kolei Malaga wbija ich bardzo mało, ponieważ ich wrzutki są wysyłane zazwyczaj z 30-40 metrów a nie z linii końcowej boiska. Wiemy kto będzie prowadził grę, bo Malaga standardowo nastawi się na kontrę jak w meczach z Gironą czy Eibarem, czyli także dosyć ofensywnymi zespołami. W spotkaniu z Atletico mimo iż od 1 minuty przegrywali i w dalszej części meczu przeważali, to jednak nie przekładało się to na okazje bramkowe także rzuty rożne, których wbili tylko 3. Z Las Palmas w meczu wyjazdowym wbili tylko 2 mimo że był to mecz o utrzymanie w lidze, w którym powinni za wszelką cenę powalczyć o komplet punktów. Na początku stycznia podejmowali u siebie Espanyol i mimo że przegrali 0-1 a gola stracili już w 6 minucie to potrafili wbić 6 cornerów. To niewiele biorąc od uwagę sytuację meczową i grę na własnym stadionie. I tak Malaga gra niemal przez cały sezon.

Valencia więcej rożnych @ 2,10


Niedziela 20:45
Betis vs Real Madryt

Fajerwerki miały być już tydzień temu w spotkaniu Betisu z Deportivo. Okazało się jednak, że Betis pojechał do Galicji wygrać a nie grać, co w przypadku drużyn Quique Setiena jest… co najmniej dziwne. Co jednak nie zmienia, że gole powinny wpaść, ale czegoś zabrakło. Raz skuteczności, decyzji, innym razem dobrego sędziego, który puściłby grę i pozwolił na sytuację sam na sam z bramkarzem. A tak powinno się stać w ostatniej minucie meczu. Miała być lekcja ofensywnej piłki, były lekkie nudy, bo jedni mieli wynik a drudzy nie mieli pomysłu na ataki.
Real Madryt nie pozwoli Betisowi tak zamulać, grać po obrębie pola karnego bez większego ryzyka, tak jak z Depor. Chwila nieuwagi i zakończy się to kontrą, a kto jak kto, ale Królewscy z kontry grają iście… królewsko!
Verdiblancos muszą być konkretniejsi, niż tydzień temu… Tak jak w meczu z innym rywalem z najwyższej półki – z Barceloną. Wtedy do połowy było 0:0 a zakończyło się 0:5 za sprawą zdecydowanie lepszych drugich połów Blaugrany. Real Madryt z kolei woli pierwsze części meczów i bramki z Betisem powinniśmy zobaczyć zdecydowanie wcześniej.
Poza tym Zizou nie włada tak dobrą obroną jak lider La Liga i ekipie Setiena będzie teoretycznie łatwiej strzelić gola. A tym bardziej biorąc pod uwagę fakt że Los Blancos grali w tygodniu mecz Ligi Mistrzów i możemy zobaczyć kilka roszad w składzie. Czy będziemy świadkami dużej liczby goli, tak jak w innych meczach Realu z ostatnich tygodni? Takich jak wygrana 7:1 z Deportivo. 5:2 z Realem Sociedad, który w zasadzie grał słabo a i tak dwukrotnie wpakował piłkę do siatki. 2:2 z Celtą Vigo, która moim zdaniem zasłużyła wtedy na 3 bramki.  A Betis gra równie ofensywnie jak wyżej wymienione ekipy. Murowania bramki nie zobaczymy. Od początku spodziewamy się otwartego spotkania.

Powyżej 3,5 gola @ 1,65


Sobota 18:30
Schalke vs Hoffenheim

W drużynie ,,Wieśniaków” w ostatnich meczach widać zwyżkę formy i chyba wszystko wraca na właściwy tor. Już podczas meczu z Bayernem było widać znaczną poprawę. Od początku narzucili swój styl i nie przestraszyli się obecnego lidera Bundesligi. Po 12 min gry na tablicy widniało już 2:0, lecz ostatecznie zostali pokonani 2:5
Z Hertha bramkowy remis i tu powinni czuć wielki niedosyt. Przez całe spotkanie dominowali nad rywalem, no ale tego dnia zbrakło skuteczności. Byli lepsi pod każdym względem i powinni wygrać to spotkanie.
W ostatnim starciu długo oczekiwane przełamanie i wygrana nad Mainz 4-2. W dalszym ciągu jednak widać duże problemy w defensywie, w pięciu spotkaniach drużyna straciła aż 13 goli.
Klub z Zagłębia Ruhry traci tylko 4 oczka do 2 miejsca. Choć gra piłkarzy wygląda lepiej niż przed rokiem, to drużyna nadal popełnia błędy jak choćby w przegranym meczu z Werderem (1-2). W spotkaniu pucharowym z Wilkami sporo szczęścia. Wyszli na prowadzenie już w 10 min, ale to gracze Wolfsburga przez resztę spotkania stwarzali groźniejsze sytuację. Na Allianz Arena szybko stracili gola, ale nie złożyli broni i dosyć szybko wyrównali. Ostatecznie jednak nie ugrali żadnego punktu. Ale strzelić gola Bayernowi to nie taka prosta sprawa.
W sobotnim meczu, pod znakiem zapytania stoi występ Konoplyanki oraz Harita ( dwóch pomocników). Na pewno nie zobaczymy Meyera. Tym samym przed trenerem spore problemy z wystawieniem linii pomocy.
W meczach z udziałem Hoffenheim pada średnio 3.2 bramki na mecz, mimo że tylko w dwóch meczach pokazali nam wielki festiwal strzelecki. Są po prostu w tym aspekcie regularni. Tylko dwukrotnie w tym sezonie schodzili z boiska bez zdobyczy bramkowej.

Obie strzelą – tak @ 1.60


Niedziela, 15:00
Napoli – Spal 

Starcie kandydata do Scudetto z beniaminkiem, który zajmuje obecnie trzecie miejsce od końca z pewnością może mieć tylko jednego faworyta i o ile wszyscy dobrze znamy słynne powiedzenie z Napoli o tyle nie sądzimy by tym razem było tak często powtarzane.
Drużyna z Neapolu ma za sobą mecz w Lidze Europy, czyli w rozgrywkach, które mówiąc kolokwialnie – po prostu olali. Nie chodzi tylko o skład jakim wyszli na te spotkanie, ale także o zaangażowanie, które było zerowe. Podopieczni Maurizio Sarriego przegrali ten mecz zasłużenie i tylko potwierdzili, że dla nich teraz liczy się w tym momencie tylko tytuł mistrza Włoch. W Serie A neapolitańczycy notują obecnie 7 wygranych spotkań z rzędu i ciężko sobie wyobrazić by po niedzielnym spotkaniu ta seria została przerwana. Czwartkowy mecz w Lidze Europy nie będzie żadnym utrudnieniem, ponieważ tak jak wcześniej wspominaliśmy wielu podstawowych graczy odpoczywało, a w spotkaniu ze Spal ujrzymy pierwszy garnitur.
Styl gry Napoli u siebie to cierpliwie budowanie ataku pozycyjnego oparte na wysokim posiadaniu piłki i krótkich podaniach. Taka taktyka pozwala na nietracenie zbyt wielu bramek i ma to odzwierciedlenie w cyfrach –  tylko 8 bramek straconych u siebie (drugie miejsce pod tym względem w Serie A)
Ich niedzielny rywal, Spal, jest obok Benevento głównym kandydatem do spadku.
Ostatni mecz ekipy z Ferrary to blamaż na własnym boisku – porażka 0:4 z Milanem, w którym gospodarze nie oddali żadnego celnego strzału na bramkę. W starciach z tymi największymi zazwyczaj kreują jedną, maksymalnie dwie średnie okazje do zdobycia gola. Choć z Juventusem udało im się wpakować piłkę do siatki to jednak przyznać, że dosyć fartownie. Na wyjazdach grają bardzo minimalistyczny i defensywny futbol, który opiera się na często mizernych próbach kontratakowania, stąd wcale nie musimy oglądać pogromu a minimalną wygraną ekipy Piotra Zielińskiego.

Spal strzeli – nie @ 1,70