Newcastle – Crystal Palace 16:00

Na St Jame’s Park Newcastle podejmie Crystal Palace, które po serii niepowodzeń w ostatniej kolejce pokonało na własnym stadionie w derbach Londynu Mistrzów Anglii. Zespół Beniteza przystąpi do tego meczu z lekkim niedosytem. Byli, bowiem oni lepszą drużyną w wyjazdowym meczu z Southampton, jednak skarciła ich zbyt defensywna gra przy korzystnym wyniku. Zespołowi Beniteza łatwo przychodziło tworzenie sytuacji bramkowych, jednak i po bramce na 1:0, a także 2:1 nie potrzebnie się cofali co skrzętnie wykorzystali gospodarze. Jutro „Sroki” będą chciały sobie powetować ten remis na „Orłach”. Goście w końcu wygrali – w sobotę z Chelsea. Wielki wkład w ten sukces miał wracający do składu Wilfired Zaha. „The Blues” w sobotę wystąpili bez N’Golo Kante i Alvaro Moraty, jednak mimo to nie można lekceważyć ich sobotniego triumfu. Nie można lekceważyć, ale trzeba wziąć pod uwagę, że zmierzą się jutro z drużyną znajdującą się w bardzo dobrej dyspozycji. W ostatniej kolejce odblokował się Ayoze Perez. Bardzo dobrze zagrał Christian Atsu, a także Matt Ritchie. Nic więc dziwnego, że Newcastle stworzyło na St Mary aż 19 sytuacji bramkowych. Brawa należą się „Orłom” za ostatni mecz z Chelsea, ale jutro idę w stronę gospodarzy. Dziś Mike Ashley oficjalnie ogłosił, że klub jest na sprzedaż. Jednak zawodnicy to profesjonaliści i zawirowania właścicielskie nie powinny stanąć na przeszkodzie w jutrzejszym meczu.

Newcastle lub remis i powyżej 1.5 gola @1.58 LV BET
Zakład znajdziesz w meczu w zakładce „zakłady specjalne”
Tylko w ofercie LV BET
Wynik: tylko 1-0 :/


Sampdoria – Crotone 18:00

Można już śmiało powiedzieć, że Sampdoria jest czarnym koniem tego sezonu we Włoszech – plasują się obecnie na szóstym miejscu w tabeli i dzieli ich nieznaczna różnica punktowa do Romy. W ostatnim spotkaniu popularna Sampa zwyciężyła z Atalantą w stosunku 3:1 i pokazała, że odrabianie strat nie jest im obce (przypominam, że wyszli z 0:1 na 3:1). Crotone natomiast w ostatnich spotkaniach gra raczej przeciętnie – remis z drużyną swojego pokroju – Spal oraz ostatnio całkiem udane spotkanie z Torino, które jednak w końcówce potrafiło wyrównać. Co można powiedzieć o grze obu zespołów? Sampdoria mimo chwiejnej formy (porażka w międzyczasie z Udine 0:4) potrafi się na spotkanie bardzo dobrze przygotować – i tutaj warto wspomnieć o trenerze drużyny z Genui Marco Giampaolo, który jest znakomitym taktykiem – potrafi idealnie przeczytać zamiary przeciwnika i na pewno na to spotkanie również przygotuje swoją drużynę. To, co daje się zauważyć to dobra gra w obronie gospodarzy (pomijając słaby mecz z Udine, podejrzewam gorszy dzień), stracili tylko 5 bramek co jest wynikiem bardzo przyzwoitym – defensywa dobrze się ze sobą rozumie i nie mają problemów żeby zatrzymywać ataki rywali. A kto ma teraz atakować w Crotone? Tylko 6 bramek strzelonych w 8 kolejkach nadziejami nie napawa, tym bardziej, że najlepszym strzelcem gości jest Marcus Rohden (pomocnik) z 2 bramkami na koncie. Ostatnie spotkanie Crotone z Torino było wyjątkowym pod tym względem, że ówcześni gospodarze wykorzystali 2 z 3 sytuacji jakie sobie w całym meczu wypracowali. Ponad 65% posiadania piłki miało natomiast Torino i to oni powinni tamto spotkanie wygrać. Podobnie powinno być w sobotę – Sampa lubi utrzymywać się przy piłce i grać atak pozycyjny. Crotone najpewniej ustawi się bardzo defensywnie i będą bronić dostępu do własnej bramki. Myślę, że jak najbardziej można tutaj atakować zwycięstwo gospodarzy – dobra forma Zapaty, Quagliarelli czy chociażby Linettego, który w ostatnim meczu zdobył pierwszego gola w tym sezonie, pokazuje że Sampa w tym sezonie będzie groźna i pójdzie śladami Atalanty z poprzedniego sezonu.

Sampdoria wygra mecz @1,58 LV BET


Betis – Alaves 16:15

Betis, obok Valencii, to największa pozytywna niespodzianka ligi. Obok dobrych wyników pokazują również przyjemną grę dla oka. W ostatnich 3 spotkaniach Betisu wpadło 21 goli! Czy w tym spotkaniu możemy się spodziewać kolejne kanonady? Moim zdaniem to będzie innym mecz. Alaves należy do jednej z drużyn z najmniejszym procentem posiadania piłki. Możemy być niemal pewni, że nie pójdą na wymianę ciosów z Betisem tak jak robił to Real Sociedad czy Valencia. Betis posiadaniem piłki będzie przeważać a może nawet zdominuje. Alaves potrafiło oddać inicjatywę nawet w spotkaniu z Deportivo, prowadząc na wyjeździe 0-1, cofnęli się zbyt mocno, co się zemściło i ostatecznie przegrali mecz. W tamtym spotkaniu mogli rozegrać to inaczej. Ale w razie prowadzenia z Betisem będą musieli zrobić to samo co z Depor. Innej opcji nie ma. Oczywiście od pierwszej minuty będą dosyć nisko ustawieni, ale gol może tę różnicę jeszcze bardziej uwidocznić.
Porównałbym ten mecz do Betis – Levante. Co prawda Verdiblancos wygrali aż 4-0, ale to nie do końca tak wyglądało. To nie było łatwe spotkanie. Do połowy było 0-0. Betis zakończył mecz niemal z 70 procentowym posiadaniem piłki. Kolejnym meczem, który może przypominać ten, był Alaves – Real Sociedad. La Real mimo gry na wyjeździe osiągnął ponad 70% posiadania. Alaves to lubi. Cofnąć się, poczekać na kontrę.
Ekipa z Mendizorrotza zmieniła trenera i w meczu z Realem Madryt wydawało się, że wracają do gry (przypomnę, przegrali 1-2, ale o włos było od zdobycia punktu), tydzień później ograli na wyjeździe Levante 0-2, lecz już po przerwie reprezentacyjnej Txurri-Urdin sprowadzili ich na ziemię, ogrywając ich na wyjeździe 0-2. Jeszcze trochę potrwa zanim zaczną grać tak, jak w poprzednim sezonie.
Zapewne wiele osób będzie chciało tu stawiać over, ja jednak odpuszczam, ponieważ w poprzednim dwóch meczach wpadało dużo bramek, m.in dlatego, że rywale Betisu je strzelali, co z kolei napędzało sam Betis. Alaves od początku może tu grać na remis, a nie tak jak Valencia czy Real Sociedad – tylko o zwycięstwo. Mecz absolutnie nie będzie tak otwarty jak te dwa poprzednie Betisu. Ale z drugiej strony w stronę under również nie polecam iść, bo to jednak ekipa z taktyką Quique Setiena – ofensywa, ofensywa, ofensywa.
Stadion Betisu wreszcie zaczyna się zapełniać. W każdym z czterech meczów na stadionie zasiadało ponad 40 tysięcy ludzi. Co w poprzednim sezonie było nie do pomyślenia. Na Deportivo czy Levante przyszło mniej więcej tyle samo kibiców, co w poprzednim na Barcelonę. W drużynie panuje świetny klimat. Piłkarze cieszą się grą.
Alaves to obecnie drużyna na której wbija się najwięcej rzutów rożnych – średnio ponad 8 na mecz. Wynika to głównie z ich bardzo defensywnej taktyki. Baskowie mimo słabej formy i przedostatniego miejsca, póki co najwyżej przegrali przewagą 3 goli (tylko raz) i 3-krotnie dwoma trafieniami. Problem mają głównie w ofensywie. 3 zdobyte gole na 8 spotkań?…
Betis obecnie jest drużyną, która otrzymała najmniej kartek z całej ligi, z kolei Alaves „lubi” pograć ostro.
Wygrana Betisu @ 1,62 LV BET


Valencia – Sevilla 18:30

Z nazw drużyn będzie to mecz kolejki. Moim zdaniem to jednak niedzielne Celta vs Atletico może być ciekawsze. Sevilla, mimo wysokiego 5 miejsca w lidze jest w małym dołku co dosadnie pokazało spotkanie w Rosji ze Spartakiem. Porażka 1-5… pogrom! Niby tylko 4 gole stracone w lidze. A tu w jednym spotkaniu stracili więcej. No ale z kim dotychczas Sevilla mogła mieć problemy? W drugiej kolejce wyjazdowe spotkanie z Getafe i w 6 kolejce wyjazd do Madrytu na mecz z Atletico. W ostatniej dotychczasowej kolejce natomiast z Athletikiem Bilbao. Choć czy warto wymieniać tę ekipę wśród mocnych rywali? Athletic, podobnie jak Sevilla, nie gra obecnie na swoim prawidłowym poziomie. Na siłę można ich wrzucić do grona „trudnych meczów”. Reszta: z Espanyolem, Eibarem, Gironą, Las Palmas i beznadziejną Malagą. To może jednak nic dziwnego, że Sevilla ma na koncie aż 16 punktów? Znów wraca makabra z meczami wyjazdowymi? Z Atletico, mimo że i Madrytczycy nie są w najwyższej formie, nie zagrali kompletnie nic. 0 celnych strzałów na bramkę Oblaka.
Trener Marcelino (Valencia) jest po meczu Betisem jest mądrzejszy o jedną informację: nie ściągać Murillo z obrony. Człowiek zatrzymał niemal cały Betis tydzień temu. Po zejściu z boiska defensywa Valencii zaczęła się sypać! 5 minut – 3 gole. Pierwsza bramka wpadła już minutę po zejściu Kolumbijczyka. Myślę, że trener tym razem nie popełni tego błędu. Drużyną, która woli utrzymywać się przy piłce jest Sevilla, co z kolei pasuje Valencii. Tak właśnie zagrali z Realem Sociedad i nawet oddali piłkę rywalowi mimo gry w przewadze zawodnika. Tak może być i w tym spotkaniu a tym bardziej jeśli Valencia obejmie prowadzenie. Nieporadność Sevilli w ofensywie może odbić się na rzutach rożnych. W tym sezonie Valencia pozwala sobie wbijać cornery – śr. 6,25/mecz a Sevilla lubi to robić, jeśli przyciśnie rywala.
Valencia ma sposób na Sevillę. Potrafili ich ogrywać nawet w dwóch ostatnich sezonach, które mieli po prostu beznadziejne a Sevilla dosyć mocno nad nimi górowała w tabeli. Tak było w kwietniu 2016: 2-1 (pierwszą połowę Nietoperze po prostu kompletnie zdominowali mecz). Składa się na to również słaba dyspozycja Sevilli w wyjazdowych meczach. Ale teraz gra Valencii się poprawiła, z kolei wyjazdowa gra Sevilli niezbyt mocno poszła w górę.
Ten sezon może należeć do Valencii! Z taką grą śmiało mogą walczyć o Ligę Mistrzów, tym bardziej, że ich główni rywale grają w europejskich pucharach.
Valencia handicap 0.0 @ 1,55 LV BET
=Valencia – zakład bez remisu

https://zawodtyper.pl/20-pln-bez-depozytu-zlvbet/