WERSJA DO ODSŁUCHU:

WERSJA TEKSTOWA:

Leicester – Manchester City

Bardzo ciekawie zapowiadający się mecz. Mistrz Anglii z sezonu 2015/2016 zmierzy się z liderem i głównym faworytem do Mistrzostwa Anglii. Ponadto to spotkanie to też możliwość zemsty dla Guardioli za bolesną porażkę przed rokiem na King Power 4:2, a było już 4:0. Teraz to już zdecydowanie inni „The Citiziens”. Maszyna, która nikt nie potrafi zatrzymać. Jakże w Anglii to się wszystko zmienia. Po kilku wygranych United na początku sezonu zaczęto pytać, czy oni mogą być nowymi „The Invecilibes”. Były to pytanie przedwczesne no i przyszłość pokazała, że bardzo śmieszne. Teraz takie same pytania pojawiają się w kontekście zespołu Guardioli. Bardziej zrozumiałe, aczkolwiek w Premier League będzie o to bardzo trudno. City gra świetnie, Guardiola ma tylu klasowych zawodników, że spokojnie może rotować składem, bez utraty jakości. Jednak to Premier League, tu można przegrać z każdym, do tego okres świąteczno noworoczny, a i przed City jeszcze wiele trudnych meczów. Jeden z nich odbędzie się w sobotę, bo Leicester pod wodzą Puela już można powiedzieć, że wskoczyli na wyższy poziom. Dwa mecze z Evertonem i Stoke = 4 punkty i bardzo dobra gra „Lisów”. Leicester to nigdy nie był i w tym składzie personalnym nie będzie drużyna grająca pięknie w ataku pozycyjnym. Jednak ich kontrataki znów przypominają te z mistrzowskiego sezonu. Wielki w nich udział ma dwójka Gray – Mahrez, i na nich przede wszystkim liczę w sobotę. Zwłaszcza, że w City zabraknie Nicolasa Otamendiego przez co Guardiola prawdopodobnie będzie musiał przenieść na środek obrony Fernandinho. W tamtym sezonie Leicester na własnym stadionie wygrało z City 4 do 2, osiągając… niecałe 25% posiadania piłki. Mocno napsuli też
Z kolei w drugim meczu, na stadionie City, przegrali 2-1 po niewykorzystanym rzucie karnym. W ostatnich 4 spotkaniach tylko raz ulegli City.

Obie strzelą @ 1,67


Liverpool – Southampton

Bardzo przyjemny kurs na Liverpool. Pobieram, więc bez ryzykowania, chociaż kusiło dać ; Liverpool wygra do zera. Niektórzy mogliby się złapać za głowę wiedząc jak obrona Liverpoolu potrafi rozczarowywać. Jednak Southampton w ofensywie gra tragicznie. Klepią, rozgrywają, ale brakuje sytuacji strzeleckich. Ostatnie dwa mecze to jedna bramka i to nie z gry, a rzutu wolnego. Z West Bromem błysk geniuszu Boufala, z Newcastle jedna bramka z karnego, ze Stoke po rożnym. Southampton bramek strzela bardzo mało, a jeśli już to robią to najczęściej ze stałych fragmentów gry. Liverpool po kilku stratach punktów nie może sobie pozwolić na kolejne wpadki. A na pewno nie z Southampton. Co najważniejsze w pierwszym składzie wyjdzie najprawdopodobniej Sadio Mane, który narzekał na lekki ból po meczu eliminacyjnym Senegalu. Jurgen Klopp według doniesień dziennikarzy z Liverpoolu może wystawić w sobotnim meczu od pierwszej minuty cały ofensywny kwartet – Coutinho, Salah, Mane, Firmino. Co powinno przełożyć się na ilość stwarzanych szans. Klopp wie, że Southampton w tej dyspozycji nie powinno sprawić zbyt wielu problemów w ofensywie, stąd przed wtorkowym meczem z Sevillą w 5 kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów chce zobaczyć jak drużyna spisze się w ustawieniu, które z powodzeniem było testowane podczas pre-sezonu.

Liverpool wygra @ 1,40


Manchester United – Newcastle

Po przerwie na reprezentacje na Old Trafford dojdzie do wielkiego pojedynku – Jose Mourinho kontra Rafa Benitez. Wracają, więc wspomnienia z bitw pomiędzy Chelsea Portugalczyka, a Liverpoolem Hiszpana. Zawsze było gorąco i przed i po meczu. I United i „Sroki” będą liczyły na przełamanie po nieudanej ostatniej kolejce. Manchester przegrał na Stamford Bridge z Chelsea 1:0, i mając na uwadze wyniki Mourinho z TOP 6 na wyjeździe od 2015 roku ciężko ten wynik uznać za niespodziankę.

Z drugiej strony Rafa Benitez też nie ma powodów do radości. Dwa z rzędu słabe mecze, w tym to ostatnie na własnym boisku z Bournemouth znajdującym się w strefie spadkowej. O ile pierwsza połowa była pod wskazaniem beniaminka to w drugiej zostali całkowicie zdominowani przez „Wisienki” i w ostatniej akcji meczu stracili bramkę na 0:1.

Newcastle znając Beniteza zagra cofnięte i będą liczyć na kontrataki. United będzie napierać, bo grają przecież u siebie, więc nawet nie ma innej opcji. Obie drużyny są w czołówce ligi jeśli chodzi o rożne [u siebie United] i w delegacjach [Newcastle]. W związku z tym bierzemy linię 9,5 z totolotka i gramy 😉

Powyżej 9,5 rożnego @1.55


Sevilla – Celta Vigo

Hit, przed hitem. Po tym spotkaniu obejrzymy rywalizację Atletico z Realem Madryt. Ale skupmy się na razie na meczu Andaluzyjczyków z Galisyjczykami. Sevilla na wysokim 6 miejscu co jednak nie odzwierciedla ich obecnej gry. Wysokie miejsce spowodowane głównie dzięki lekkiemu terminarzowi. Z czołówką rozegrali 3 mecze, w których przegrali, ale za to reszta meczów na ogół z ogórkami gdzie zazwyczaj zdobywali komplet punktów. Siłą Sevilli są mecze u siebie, na Ramon Sanchez Pizjuan, gdzie w tym roku kalendarzowym jeszcze nie przegrali. Często jednak tracą gole przez ofensywny styl gry.
Teoretycznie większym problemem będzie tu gol dla Celty Vigo bo zdecydowanie nie są faworytem tego spotkania. Dlatego skupię się głównie na nich.
Celta Vigo potrafiła już wygrywać na Ramon Sanchez. Ekipa prowadzona przez Unzue zmieniła swoją grę. W poprzednich sezonach kojarzyliśmy ich z dużej nieskuteczności, z kolei teraz potrafią stworzyć coś z niczego. Jednakże ich obrona cały czas wygląda jak ser szwajcarski. Na 11 meczów zaliczyli dopiero 1 czyste konto a przecież terminarz mieli naprawdę dosyć łatwy. Z drużyn z top 6 zagrali dopiero 1 mecz. Tylko z Atletico. Przegrali 0-1 na własnym stadionie, ale na gola zdecydowanie zasłużyli. Celta Vigo nie potrafi się bronić co dobitnie widzieliśmy w meczu z Las Palmas wygranym 5-2. Nie cofnęli się do obrony wygrywając 3-0 i grając w dziesiątkę. Dorzucili jeszcze 2 gole, podobnie jak rywal. Sevilla na 8 domowych meczów zaliczyła aż 4 czyste konta. Niby dobry wynik, ale patrząc na to, że nie tracili goli z beznadziejną Malagą, Las Palmas i Eibarem, które okupują  3 z 4 ostatnich miejscw lidze, a także z beznadziejnym Mariborem, to wcale nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie.
Celta potrafi mocno zaskoczyć. 2 tygodnie temu prowadzili z Athletikiem Bilbao 3-0 do 26 minuty. Wspomniany wyżej mecz z Las Palmas zakończony wynikiem 5-2, domowe 3-3 z Gironą, prowadzenie 3-0 do połowy w wyjazdowym meczu z Eibarem. Ostatecznie zakończonym 4-0 no i oczywiście inauguracja z Realem Sociedad kiedy to padł wynik 2-3 dla Basków. Underowo było tylko z Atletico Madryt  1-0, Getafe 1-1 i z Alaves. Czyli za samymi drużynami grającymi defensywnie. Także tam gdzie miało paść mało goli, nie widzieliśmy gradu bramek.Z Sevillą z kolei należy się spodziewać innego spotkania.

Obie strzelą @ 1,55