Getafe – Real Madryt godz 16:15

Mecz, w którym może dojść do niespodzianki w ustawieniu środka obrony. Ramos i Varane grali ostatnio wszystkie mecze i są bardzo zmęczeni, co było widać szczególnie u Sergio w meczu z Espanyolem, kiedy popełniał proste błędy. To samo było widać u Carvajala w meczu z Betisem, który również grał przez pewien czas wszystkie minuty. Ale to tak na marginesie. Gdyby jeden z dwójki Ramos Varane dostał wolne, na środek wskoczy Nacho, ponieważ nie musi już oblegać lewej flanki za sprawą powrotu do treningów Marcelo i Theo Hernandeza. Dostępny jest też Vallejo. Na prawej Nacho (jeśli nie na środku) lub Hakimi.
Do składu może wrócić Benzema co nie jest wcale świetną wiadomością dla skuteczności Realu. Zapewne większość jak nie widziała to choćby słyszała jak Francuz gra w ostatnim czasie.
Niepewny gry Ronaldo. W składzie zapewne będzie ale czy zagra… również grał ostatnio niemal wszystkie minuty, tak jak Ramos i Varane. Modrić też dużo gra a wiemy, że on teraz potrzebuje więcej czasu na regenerację. Nie wiadomo czy do pełni dyspozycji wrócił Kroos, którego zabrakło na zgrupowaniu reprezentacji Niemiec. Coś z żebrami. To by mogło oznaczać Isco w pomocy, czyli ofensywniejszy zespół. A jeśli jeszcze Ceballos zastąpiłby Modricia to już konkret. I takie ustawienie byłoby ekstra dla naszego typu.
Trawa na przedmieściach Madrytu jest sucha i wysoka, przez co trudno gra się tam piłką. Przez to wielkie problemy miała tam Barcelona wygrywając z wielkimi problemami 2-1. Nie inaczej miał również Villarreal, który przegrał tam aż 0-4, a oni też lubią pograć piłką i to samo tyczy się Sevilli, która na początku sezonu wygrała tam 1-0, ale też z wielkimi problemami.
Real potrafi grać piłką, ale raczej nie na prostopadłe piłki (jak FCB) a raczej na wrzutki. Tylko że nie będzie tam łatwo dojść do wielu dobrych sytuacji, więc tych wrzutek może być sporo. A będą je stosować aż do skutku.
Getafe preferuje piłkę siłową, więc, jak można się domyślić, posiada wysokich obrońców, rzecz jasna, tych środkowych: Dakonam i Cala mają prawie 190 cm i to oni od początku sezonu cały tworzą duet ŚO.
Getafe to jedna z trzech drużyn z najmniejszym posiadaniem piłki. Taktyka kopnij, biegnij sprawdza się nieźle. Szczególnie wychodzi to w meczach u siebie. Drużyna jest przyzwyczajona do wysokiej trawy i wie jak na niej grać. W tym sezonie Coliseum Alfonso Perez będzie jednym z trudniejszych terenów z całej ligi… dopóki nie skoszą trawy albo jej nie podleją 😀 A na to się nie zapowiada. Getafe zapewnia, że „w sobotę murawa będzie w perfekcyjnym stanie i zmieści się w granicach przepisów” co jest ironią… Skoro władze ligi na to pozwalają, to Getafe to wykorzystuje. Wg przepisów trawa spełnia wymogi i koniec kropka.
Getafe tu raczej nie będzie przeprowadzać zbyt wielu ataków, raczej zaszyją się jak ostatnio Espanyol, ale Getafe ma więcej argumentów by strzelić gola Realowi. Głównie za sprawą gry u siebie. A wiadomo – Real tracący gola to zły Real. W pozytywnym znaczeniu – czyli głodny strzelania zdominowania rywala.
Już w spotkaniu z Espanolem było widać spore problemy Realu w grze na dominację. Wrzutka, wrzutka, wrzutka… a i jeszcze Isco. No bo Ronaldo w obecnej formie nie potrafi wykorzystywać sytuacji (chyba, że jest wtorek/środa to włącza mu się „MR. Liga Mistrzów”, pół żartem, półserio).
Do składu wraca lewonożny Marcelo, zawodnik dobrze współpracujący z CR… bo dużo mu wrzuca. Więcej, niż Nacho, który go tam zastępował w ostatnich meczach. Druga sprawa, że Marcelo jest właśnie lewonożny i częściej dogrywa piłki odchodzące, czyli częściej zbiega do linii końcowej a to właśnie z takich wrzutek zdecydowanie częściej są rzuty rożne.
A jeszcze trzecia sprawa – Brazylijczyk podejmuje więcej ryzyka. Nacho częściej wycofywał piłkę. Ryzyko Marcelo odbija się również na defensywie Królewskich. Real w składzie z Marcelo jest teoretycznie słabszy w defensywie. Ale dużo mocniejszy w atakach.
Prawa flanka: jeśli zagra Hakimi drugi mecz z rzędu (bo Carvajal dalej się leczy), tym razem powinien być nieco bardziej pewny siebie. Z Espanyolem raczej grał do tyłu, bo wiadomo, debiut – nie wolno nic zepsuć.
Gol dla Getafe może tu bardzo pomóc zmobilizować Real do bardziej natężonych ataków a to z kolei ma prawo przełożyć się na cornery. I na tego gola Getafe tutaj liczę. Oczywiście gol ze stałego fragmentu albo z kontry. Bo jakżeby inaczej. Nie ukrywam, że liczę również na co najmniej 3 rożne Getafe. Oni w meczu z Realem nie mogą zrobić wiele więcej, niż walczyć o jakieś stałe fragmenty no i oczywiście kontry. Wysoki, silny skład. Przy rzutach rożnych może zdać egzamin.
W meczach Królewskich z Getafe na ich stadionie wpadało ostatnio dużo rogów. W ostatnich 3 meczach na Coliseum aż 44-krotnie wybijano piłkę z rzutu rożnego, co oznacza niecałe 15 rożnych na mecz. Swoją drogą, Getafe na Santiago Bernabeu też potrafiło wbijać.
Lekko martwi mnie tylko i wyłącznie godzina spotkania – 16:15. Ale z drugiej strony jak Real męczył się z Levante o godzinie 13:00 w 3 kolejce ligowej to sam potrafił wbić 13 rożnych. I tu może być podobne, mimo dosyć wysokiej temperatury (przewidywane ok 29 stopni).
Nie wyobrażam sobie by to był łatwy mecz dla Królewskich. A więc trzeba będzie atakować dłuugo aby zrobić bezpieczną przewagę. O ile w ogóle taka będzie. Dziennik AS w swoich rozważaniach typuje, że odpoczynek przed Tottenhamem dostaną Varane, Casemiro i Modrić. Szczególnie zależałoby mi na absencji Casemiro. Bo to ten najdefensywniejszy z podstawowej trójki pomocników.
Niezbyt mnie zdziwi ewentualna wygrana jednym golem… lub nawet remis. Ale na wynik w meczu nie stawiam, skupiam się na rożnych.

Over 10,0 rożnych @ 1,75 (równo 10 rożnych = zwrot)



Deportivo Alaves – Real Sociedad godz 18:30
Jedno jest pewne, Deportivo po zmianie trenera wstaje na nogi! Osoby, które oglądały mecz Alaves – Real Madryt wiedzą o czym piszę. bardzo dobry mecz Basków przeciwko Królewskim! Przy odrobinie szczęścia mogli zdobyć gola a nawet dwa gole więcej. Remis naprawdę wisiał tam w powietrzu. Mecz z Realem Sociedad może wyglądać bardzo podobnie. Już tłumaczę czemu:
-Real Sociedad to co prawda nie ten poziom co Real Madryt, ale dużo grają atakiem pozycyjnym i myślę, że też będą mieć w tym spotkaniu coś koło 60 a nawet 65% posiadania piłki. Wiele oczywiście zależy od wyniku, ale do tego nawiążę za chwilę.
Drugi argument: Posiadanie piłki to jeszcze nie rzuty rożne ani gole, ale w połączeniu z taktyką RS, czyli częste wrzutki, może dać pożądany efekt. A wrzucać przecież mają na kogo, bo w ataku jest Willian Jose (zdecydowanie bardziej prawdopodobny) czy też Agirretxe – obaj mają prawie metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Wrzucać również ma kto, bo jest przecież Oyarzabal, Juanmi, który w którymś niedawnym meczu to chyba sam z 6-7 rożnych wbił. Zdaje się Januzaj już wrócił do treningów, więc śmiało może wejść z ławki na podmęczonego rywala a on przecież potrafi ciągać piłkę, wywalczyć jakiś stały fragment. I czwartym jest Canales. Także skrzydła mają git malina.
Trzeci argument: Obie drużyny pochodzą z Baskonii. A więc to będą takie małe derby. A w tych derbach Real Sociedad nie ma łatwo. W XXI wieku na 10 meczów Sociedad wygrał… tylko 1, mimo że to własnie Real Sociedad był zazwyczaj lepszą ekipą. Trochę tak jak Barca ma na Anoeta. Tak też Real Sociedad ma na Mendizorrotzie, czyli stadionie Alaves. Czeka ich więc trudne spotkanie. Ale nie mam wątpliwości, że piłka będzie częściej pod bramką Deportivo Alaves.
W tym meczu liczę na małe męczarnie ekipy przyjezdnej, mimo że są faworytem. Ale męczarnie pod względem wyniku a nie samej gry.

Real Sociedad więcej rożnych @ 1,54



Watford – Arsenal godz 18:30
Na zakończenie sobotniej serii gier „Szerszenie” na własnym stadionie podejmą Arsenal. Watford to zdecydowanie jedno z zaskoczeń początku sezonu. Zespół, który poprzedni sezon skończył tuż nad strefą spadkową i przegrali ostatnie sześć spotkań zaczął ten sezon świetnie. Nic dziwnego, że Waltera Mazzariego na stanowisku menedżera zastąpił Andre Silva. Siłą Watfordu jak na razie były mecze wyjazdowe, gdzie pokonali Bournemouth, Swansea, a także zremisowali z West Bromwich. Jednak nie uważałbym, że to oznacza, iż Watford w tym sezonie będzie zawodzić u siebie. Po pierwsze grali oni na własnym obiekcie z dwoma zespołami, które zakończyły poprzedni sezon w pierwszej czwórce. O ile z City po prostu odbili się od ściany o tyle z Liverpoolem mogli się podobać i w samej końcówce urwali remis. Ponadto remis z Brighton, jednak przez ponad godzinę grali bez jednego zawodnika w polu. Jak na razie Watford jest 18 zespołem ligi jeśli chodzi o mecze domowe  i trzecią siłą ligi w delegacjach. Ale powinno to się powoli wyrównywać. Zwłaszcza, że menedżerem Watford jest Andre Silva. Człowiek, który mógł się poznać ze świetnej strony przejmując Hull w poprzednim sezonie i prawie ratując ich przed wydawało się nieuchronną delegacją. Jego zespół jednak o ile świetnie spisywał się u siebie, to na wyjazdach tracili zbyt wiele punktów. Trener Silva ma też świetne wspomnienie z meczu z Arsenalem. Jeszcze jako trener Olympiakosu pokonał Wengera na Emirates w fazie grupowej Ligi Mistrzów 3:2. Arsenal grał wtedy bardzo, bardzo naiwnie. Atakował praktycznie 8 zawodnikami, narażając się na kontry Greków.

Watford handicap azjatycki +1,5 @ 1,49 LV BET
(=handicap europejski Watford/X 1:0)


Burnley – West Ham

Burnley znajdujące się na wysokim miejscu w tabeli podejmie West Ham pałętający się w dolnych rejonach stawki. Niech, jednak nikogo nie zmyli tabela. To nie oznacza, że „The Clarets” są zdecydowanymi faworytami sobotniego starcia na Turf Moor. Burnley w poprzednim sezonie wygrywali wszystko jak leci na własnym obiekcie, czekając na pierwsze wyjazdowe spotkanie, aż do kwietnia. W tym sezonie jest całkowicie ….. na odwrót. Potrafili oni pokonać Chelsea na Stamford Bridge, Everton na Goodisson Park, oraz zremisować z Tottenhamem natomiast u siebie dają się zdominować Crystal Palace, Huddershfield czy West Bromowi. O ile mecz z Palace wygrali to do tej pory nie wiem jakim cudem. Goście siedzieli na połowie Burnley przez cały mecz tworząc multum sytuacji bramkowych, a gospodarze strzelili po jedynej akcji w meczu. Ponadto podbicie Stamford Bridge zawsze musi robić wrażenie, jednak Chelsea nie była wtedy gotowa do walki o obronę Mistrzowskiego tytułu. Alvaro Morata nie był gotowy do gry od pierwszych minut, nie było Bakayoko, Edena Hazarda, a do tego prawie przez cały mecz Mistrzowie Anglii grali w 10, a potem i w 9. W skrócie , więc aktualna liczba punktów „The Clarets” to zdecydowanie ilość ponad stan. W sobotę zmierzą się oni z West Hamem w którym jest goraco. Po bardzo nieudanym poprzednim sezonie i początek tego jest rozczarowujący, a na giełdzie menedżerów, którzy są pierwszymi faworytami do utraty pracy znajduje się Slaven Bilić. Jednak końcówka derbów Londynu z Tottenhamem pokazał, że ta drużyna jest wciąż gotowa do walki, dla Bilica. Potrafili oni wykorzystać brak jednego zawodnika „Spurs” i byli blisko odwrócenia fatalnego wyniku i zremisowania meczu 3:3. Ostatecznie ulegli jednak v-ce Mistrzom Anglii 2:3. West Ham pokazał też w jeszcze jednym meczu, że wciąż tam drzemie wielki potencjał. Na St Mary mimo gry w dziesięciu potrafili strzelić dwie bramki Southampton. W ostatnim meczu przed przerwą na reprezentacje rzutem na taśmę ograli Swansea 1:0 po bramce Diafry Sakho. Co najważniejsze dla West Hamu gotowy na jutrzejsze spotkanie jest raczej najlepszy zawodników „Młotów” Manuel Lanzini. Zagrać też będzie mógł i Antonio, a także Marko Arnautović. Dodając do tego wysuniętego Chicharito możemy oczekiwać dobrego występu gości i być może drugiego zwycięstwa z rzędu. Ja jednak bezpieczniej gram x2.

Remis lub West Ham 1.44 LV BET
Fortuna 1,47