Pod lupę bierzemy 2 z 3 niedzielnych meczów Premier League.

Watford – Crystal Palace 14:30

Aż trudno w to uwierzyć, ale Watford ostatnio strzelił gola wyjazdowego w Premier League pierwszy raz od… 2 stycznia. Tak im się to spodobało, że trafili na stadionie rywala od niepamiętnych czasów, więc zrobili to jeszcze dwa razy, zgarniając przy okazji trzy punkty na trudnym terenie – Turf Moor. Podobnie jak w zeszłym sezonie – znów bardzo dobrze zaczynają w sierpniu. Szerszenie mają w tej chwili najwięcej kontuzji ze wszystkich drużyn, ale proszę się tym nie martwić, bo… nie są to urazy graczy podstawowych. W obu grach podopiecznych Javiego Gracii jeden zawodnik miał swój dzień – w pierwszym był to Ricardo Pereyra, w drugim Troy Deeney, teraz więc pora na… Andre Graya? Crystal Palace zupełnie przeciwnie do Watfordu – ostatni sezon zaczęło bardziej niż fatalnie, przegrywając siedem meczów z rzędu bez strzelenia ani jednej bramki! I to wcale nie pierwszyzna, bo z kolei dwa sezony temu mieli także fatalną jesienną serię sześciu porażek z rzędu. Poza tym zagrają bez rewelacyjnego Aarona Wan-Bissaki, który zachwyca ostatnio fanów na prawej stronie (pauzuje za czerwoną kartkę). Martwi nas jednak fakt, że Palace to rywal, który kompletnie nie leży gospodarzom. Ci nie potrafili pokonać Orłów aż w siedmiu kolejnych meczach u siebie, dlatego mamy dla was inny typ. Starcia tych zespołów na Vicarage Road w Premier League: 0:1, 1:1, 0:1. Sami widzicie, że warto grać na mało goli, bo sam wynik trudno tu przewidzieć.

Nasz typ: Poniżej 2,5 bramek 1,77


Newcastle – Chelsea 17:00

Chelsea na St’ James Park – to raczej bardziej dramat obyczajowy (w którym kobieta zakochuje się na koniec w innym) niż komedia romantyczna, kończąca się ślubem. Jeśli jakiś zespół ma swój przeklęty stadion, gdzie nie cierpi grać, to przed The Blues właśnie taki mecz. 3:0, 2:2, 2:1, 2:0, 3:2 (wszystko na stronę gospodarza!) – pięć ostatnich przyjazdów Chelsea na ten obiekt, za każdym razem smutne miny fanów i niemal zawsze 0 punktów. Scenariusz przewidywalny jak w „Trudnych sprawach”. Sytuacja ma się tu jednak tak, że The Blues zdobyli do tej pory sześć punktów, gładko pokonując Huddersfield, a ostatnio grając cios za cios z Arsenalem i również wychodząc z tego zwycięsko, ale zostawiając spore dziury w defensywie. Chelsea wciąż uczy się systemu Sarriego. Na siedem ostatnich meczów tych zespołów aż sześć razy padało więcej niż 2,5 gola. W barwach Srok w podstawowym składzie powinien wybiec Salomon Rondon kosztem słabiutkiego Joselu (który de facto zdobył gola z Tottenhamem). Przeciw swojemu klubowi nie zagra Kenedy, który z Tottenhamem wnosił sporo dobrego, ale z Cardiff przyszło mu do głowy, żeby skopać przeciwnika… nawet wróżbita Maciej nie ma pewnie pojęcia dlaczego nie otrzymał w tej sytuacji czerwonej kartki, choć sędzia stał jakieś pół metra od tego zdarzenia, ale przynajmniej karma odpłaciła mu przestrzeleniem jedenastki w 96. minucie. Zabraknie też ukaranego na trzy mecze Isaaca Haydena, który popisał się równie kretyńskim faulem, ale on już otrzymał czerwoną i trzymeczowe zawieszenie.

Nasz typ: Powyżej 2,5 bramek (1,90 – Fortuna)