W miniony weekend angielskie zespoły występowały w pucharze, gdzie doszło do kilku niespodzianek. West Ham dał sobie strzelić cztery gole ostatniemu zespołowi League One, czyli Wimbledonowi, a Pellegrini był wściekły, kiedy padło pytanie o Arnautovicia. Everton się ośmieszył, ale trochę mniej, bo odpadł z 19. zespołem Championship – Millwall. Manchester United wygrał ósmy mecz z rzędu i wyeliminował Arsenal, a Tottenham dał się pokonać Crystal Palace.

Huddersfield – Everton, wtorek 20:45
Propozycja: wygrana Evertonu, 2,04 – LVBET

Newcastle United odniosło zwycięstwo, więc droga do bezpiecznej strefy w przypadku Huddersfield jeszcze się powiększyła. W tej chwili jest to aż 10 punktów i nic już nie jest w stanie uratować tego zespołu. Manchester City wygrał z nimi ostatnio 3:0 i to grając na „chodzonego”, specjalnie się nie wysilając. Choć Everton jest drużyną chimeryczną i od jakiegoś czasu traci wręcz kuriozalne gole, to powinni poradzić sobie z ekipą, która leży na deskach i właściwie to nawet nie ma trenera. Tym bardziej, że trzeba szybko zakryć kompromitację w Pucharze Anglii.

Manchester United – Burnley, wtorek 21:00
Propozycja: over 2,5 bramek, 1,54 – Fortuna

Przyjdzie mocny przeciwnik i zweryfikuje Solskjaera! Okazało się, że z Czerwonymi Diabłami nie potrafił wygrać Tottenham ani Arsenal. Norweg kontynuuje swoją kapitalną serię – ma już 8 zwycięstw z rzędu. 2,75 – to średnia strzelanych bramek na mecz za kadencji nowego trenera. Huddersfield, Brighton, Cardiff, Bournemouth – te drużyny jednak potrafiły pokonać Davida De Geę. 5 strzałów celnych na ich bramkę oddał Arsenal, tyle samo nawet Reading w pucharze, hiszpański bramkarz wyprawiał też cuda na Wembley. Manchester United wrzucił na luz w ofensywie, ale w obronie nie jest tak pewny. Teraz zmierzy się z Burnley, które w czterech ostatnich meczach ma rewelacyjny bilans – 13 zdobytych punktów, więc wcale nie jest powiedziane, że położą ręce na głowę.

 

Newcastle – Manchester City, wtorek 21:00
Propozycja: Manchester City strzeli gola w obu połowach, 1,75 – Fortuna

Manchester City ciągle goni Liverpool. Drużyna Guardioli nadal gra we wszystkich pucharach. Wygrali 8 ostatnich spotkań z rzędu i to notując np. wyniki 9:0 z Burton, 7:0 z Rotherham czy ostatnio 5:0 z Burnley. Newcastle w ostatnim meczu ligowym zagrało zupełnie nie w swoim stylu, strzelając rywalowi aż trzy bramki. Do tej pory nie udało im się pokonać nikogo z TOP 6, ba, nie zdobyli nawet punktu. Dwa razy przegrali z Chelsea i Man United i raz z Tottenhamem, Arsenalem i Manchesterem City. Jeśli punktują, to tylko na słabszych zespołach. Do tego na ostatnich 18 meczów z City – Sroki wygrały tylko mecz i to w Pucharze Ligi, a przegrały aż… 16 razy. To w ostatnich latach ulubiony przeciwnik Obywateli, a szczególnie Kuna Aguero.

 

Bournemouth – Chelsea, środa 20:45
Propozycja: wygrana Chelsea, 1,67 – LVBET

Chelsea do pewnego momentu szła jak burza i walczyła nawet o mistrzostwo. Później zaczęły im się zdarzać upadki z konia, jak przegrana z Wolverhampton, z Leicester u siebie, czy kompletnie bezbarwne 0:0 z Southampton. Dziś receptą na poprawę skuteczności jest nowo sprowadzony Gonzalo Higuain. Powinien mieć kilka okazji już w tej kolejce. Tylko Fulham, Burnley i Cardiff straciły więcej bramek niż Wisienki, które trudno rozczytać. Są zespołem bazującym mocno na ofensywie, co często odbija się na przejściu do obrony. Pokazują to niedawno trzy gole stracone z Watfordem, cztery z Man United i pięć z Tottenhamem. To na pewno dobry rywal na odkucie się po meczu z Arsenalem, gdzie The Blues oddali ledwie jeden celny strzał. Pewnie pokonali w Pucharze Anglii Sheffield Wednesday, a wcześniej awansowali do finału Pucharu Ligi po karnych, więc są zdecydowanie w formie wzwyżkowej.

 

Liverpool – Leicester, środa 21:00
Propozycja: obie drużyny strzelą, 2,04 – LVBET

Nieco bardziej ryzykowny typ, ale aż trzy bramki stracone przez Liverpool z Crystal Palace sprawiają, że można podrapać się po głowie. Słynący z żelaznej obrony The Reds byli nawet bliscy straty punktów, ale ostatecznie wyszli z bitwy zwycięsko, mocno pomógł im też golkiper gości – Julian Speroni. Podopieczni Kloppa mają problemy kadrowe. Z Crystal Palace nie grali: Gomez, Lovren, Alexander-Arnold i Wijnaldum. Przy pierwszym golu z łatwością dał się ograć występujący na prawej obronie z konieczności – James Milner, który nawet później wyleciał z boiska. Alexander-Arnold raczej nie zdąży się wyleczyć i na prawej obronie znów z konieczności powinien zagrać inny gracz – Fabinho. Lisy strzelały co najmniej gola w 7 z 8 ostatnich meczów, a w ostatnich dwóch spotkaniach z przebiegu gry – zaprezentowali się o wiele lepiej od Southampton czy Wolves, choć zdobyli 0 punktów. Potrafili już ograć Manchester City czy Chelsea i to na stadionach tych silnych rywali.