Kupon podstawowy oraz dodatkowy – na dokładne wyniki za kilka groszy 😉
Bayern jest mocnym faworytem (kurs ciągle spada), ale jednak grają na Ramon Sanchez Pizjuan, gdzie mega trudno jest nie stracić gola, nie wspominając o zwycięstwie. Czyste konto Sevilli miało miejsce niedawno – w meczu z Valencią, ale nie był to zasłużony wynik. Sevilla mogła strzelić nawet dwa gole! Wcześniej nie udało im się strzelić z Manchesterem United, który zabunkrował się we własnym polu karnym, a Sevilla miała niesamowitego pecha, marnując co najmniej dwie 'stuprocentowe’ sytuacje! Swoje dodał również David De Gea, popisując się fantastycznymi paradami, pokazując że należy do ścisłej czołówki bramkarzy na świecie, a wielu twierdzi, że jest nawet najlepszy. Bawarczycy nie mają tego komfortu, gdyż od dłuższego czasu Neuer jest poza grą.

 

Trudno nam sobie wyobrazić czyste konto Realu Madryt w meczu z Juventusem i to na włoskiej ziemi! Można mówić, że RM w lidze a RM w Lidze Mistrzów to dwa różne zespoły. Faktycznie w elitarnych rozgrywkach notują lepsze wyniki, ale cały czas jest ogromny problem w defensywie. W obu meczach z PSG zdecydowanie zasłużyli na stratę bramek. Gdyby Paryżanie, mówiąc kolokwialnie, byli nieco bardziej ogarnięci, w rewanżu na własnym terenie śmiało mogliby zdobyć nawet dwa gole. Zepsute setki, czerwona kartka, która absolutnie nie powinna mieć miejsca, a jakby tego było mało – brak gwiazdy zespołu – Neymara, z konieczności.
Trzeba jasno powiedzieć, że TEN Juventus jest obecnie w lepszej dyspozycji od PSG! Przede wszystkim – bardziej doświadczony!
'Zizou’ w weekend oszczędzał kilku podstawowych zawodników, ale nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanego Nacho.
W ostatnich pięciu latach oba zespoły mierzyły się ze sobą aż 6-krotnie i w każdym meczu wpadał BTTS, czyli oba zespoły strzelały co najmniej jednego gola.

 

Po raz enty Messi pokazuje, że gdy brakuje mu gry, wchodzi na mecz nabuzowany i sam potrafi rozstrzygnąć losy spotkania. Zrobił to również w weekend w spotkaniu z Sevillą, strzelając bramkę na 2:2. Nadal Messiemu brakuje gry, bo 30 minut gry w ciągu dwóch tygodni to dla Argentyńczyka malutko. Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce przed spotkaniem z Chelsea. Zawodnikowi urodziło się dziecko i otrzymał wolne od trenera. Zrekompensował się z angielską ekipą, zdobywając dwa gole.
W meczu z Sevillą było widać jak bardzo w grze brakowało Leo. W nim w składzie Barcelona gra zdecydowanie lepiej! A sam wynik 2:2 na Ramon Sanchez Pizjuan trzeba uznać za pozytywny. Wcześniej Barca rozjechała Athletic 2-0. Wynik może nie robi wrażenia, ale grą Katalończycy nie pozostawili złudzeń Baskom. Całe spotkanie mieli pod kontrolą.
W 2015 roku, w spotkaniu fazy grupowej LM, Barca ograła Romę na Camp Nou 6-1. Z kolei w spotkaniu na włoskiej ziemi, padł wynik 1-1 m.in po niesamowitym trafieniu Florenziego z połowy boiska. Od tego czasu za wiele się nie zmieniło, oba zespoły prezentują podobny poziom jak wtedy.
Na deser mega ważna informacja – Sergio Busquets wraca do gry!

 

Coś o Liverpool vs City:
W tym sezonie oba zespoły grają bardzo ofensywną piłkę, notując dwa najwyższe współczynniki goli w ich spotkaniach. Manchester City – 3,5 gola na mecz (strzelone+stracone), z kolei Liverpool niewiele mniej, bo 3,4.
W tym sezonie mierzyli się dwukrotnie i notowali wyniki 5-0 oraz 4-3. Liczymy na fajerwerki!