La Liga


Real Sociedad – Las Palmas 16:15

Fatalna forma Las Palmas. Zajmują zasłużone ostatnie miejsce i są najsłabszą defensywą ligi. Ostatnio dostali na własnym boisku 0-2 od Levante, które w ostatnim czasie również jest w dołku. Fakt, że na gola zasłużyli a nawet go strzelili, tylko że sędzia go nie uznał, ale mimo wszystko gra Las Palmas nie przekonywała. Głownie mają problemy w defensywie. W ofensywie jest nieco lepiej, bo w ofensywie jest Jonathan Viera, który coś potrafi pociągnąć albo Loic Remy jak wejdzie z ławki, a momentami Vitolo też coś już próbuje nam pokazać. Z kolei w defensywie gra błędów. Ścigają się o to kto popełni ich więcej. Często grają na ryzyku. Kwestia czasu aż ktoś zrobi im powtórkę z Villarrealu kiedy to przegrali 0-4 albo z Atletico (1-5). Barca ograła ich „tylko” 3-0. Jednak to była inna sytuacja – zamknięcie trybun itd. Z Realem Madryt również przegrali 0-3. Kto oglądał, ten pamięta co tam się wyprawiało… zawodnicy z Wysp Kanaryjskich mieli związane nogi, sami sobie robili smród… i tylko nieskuteczność Benzemy i CR ich oszczędziła. Gdyby trafili na ten RM z meczu z APOELem, spokojnie rozprawiliby się z nimi wbijając na 5+ goli.
Jak już wspomniałem, LP coś w ofensywie próbuje, z Barcą co prawda nie zdobyli gola, ale mieli poprzeczkę, z RM śmiało mogli wbić gola, ale byli sparaliżowani gdy dochodzili do bramki rywala. Zmarnowali 2 dobre okazje, jedną konkretną setkę. Z Villarrealem zresztą też coś tam próbowali i gola sobie wypracowali… ale go nie zdobyli. Mega problem ze skutecznością. Wszystko idzie nie po ich myśli. A to sami sobie szkodzą, a to sędzia przeszkodzi…
RS – obecna jedna z najofensywniejszych drużyn w lidze. Ekipa Sacristana uwielbia utrzymywać się przy piłce. No i to będzie starcie dwóch takich drużyn, bo drużyna Pako Ayestarana także lubi wyprowadzać ataki pozycyjne. Oba zespoły mają śr. Posiadanie 54%+.
Spodziewamy się kilku błędów obrony Las Palmas. Popełniają ich dużo szczególnie chcąc gonić wynik. A tak pewnie będzie w tym spotkaniu. Wpadnie jedna, posypią się kolejne. Aby tylko Oyarzabal i Willian Jose nie mieli tak słabego dnia jak w czwartek w spotkaniu Ligi Europy. Ostatecznie ten pierwszy zdobył gola, ale mecz ogólnie do zapomnienia, poza tą jedną sytuacją zwieńczoną golem.
Ważne jest, że RS po zdobyciu gola nie zaczyna się bronić. Prawda, że czasem zostają nieco zepchnięci pod swoje pole karne, ale na ogół nie jest to ich decyzja a po prostu mocny napór rywala ich do tego zmusza. Jednakże w tym sezonie takich sytuacji było bardzo mało. A nawet gdyby w tym spotkaniu miała miejsce taka sytuacja, to myślę, że wielkiego zła by to nie wyrządziło rywalowi. Oznaczałoby to że Las Palmas przejmie kontrolę nad meczem a to z kolei okazja do kolejnych i kolejnych ich błędów w rozegraniu, których popełniają naprawdę całe mnóstwo.
Spodziewam się meczu obfitego w sytuacje bramkowe. Czy będą gole?… To wie tylko Bóg! My jesteśmy od analizy, nie od przepowiadania przyszłości.
Zazwyczaj dużo okazji = dużo goli. Przy nieskuteczności Las Palmas wolę odpuścić over goli ogólnie i skupić się na samych bramkach gospodarzy.

Gospodarz over 1,5 gola @ 1,40
Odważniej: Gospodarz over 3,5 gola @ 4,0
Hardcorowo: Real Sociedad handicap 0:4 @ 14,0
zakład dostępny na LV BET


Villarreal – Sevilla 18:30

Bardzo fajnie zaprezentowała się Sevilla w spotkaniu z Liverpoolem. W pierwszej połowie brakowało wykończenia. A może nawet bardziej szcześcia. Z kolei druga połowa to kompletna dominacja. Ale i również szczęśliwe 45 minut. Są problemy w defensywie, ale je zasłaniają słabe statystyki ofensywne, dlatego tak dużo się o tym nie mówi. W lidze tylko 14 zdobytych goli na 12 meczów. I aż 12 straconych goli, mimo iż mierzyli się w lidze głównie z drużynami z dolnej części tabeli.
Słabą defensywę dobitnie było widać właśnie w meczu z Liverpoolem (i nie tylko w pierwszej połowie kiedy to tracili gole, bo w drugiej też powinni stracić gola), ale również w meczu z Celtą Vigo. Gdyby stracili 3 gole, patrząc na przebieg meczu, nikt nie byłby zaskoczony. Ale i sami mogli zdobyć 4 gole.
No tak, ale to wszystko na Ramon Sanchez Pizjuan gdzie Sevilla nie przegrała od ponad 365 dni. Na wyjazdach jest kosmiczna różnica. Ostatnie 5 meczów w delegacji to 5 porażek. Z Barcą niby minimalnie, bo porażka 1-2, ale na boisku wyglądało to zupełnie inaczej. Mecz wyglądał na  4-1 dla FCB. Z Valencią 0-4. Gola mogli wbić, bo drużyna Marcelino robiła im chwilami dużo miejsca… ale nie potrafili tego wykorzystać. Ze Spartakiem 1-5. Niezasłużone aż takie baty, ale fakt, że do zwyięstwa czy nawet remisu sporo brakowało. Nie potrafię wskazać żadnego dobrego wyjazdowego meczu Sevilli w tym sezonie, nawet jeśli wygrywali to nieprzekonująco. Meczu pucharowego z III-ligową Cartageną nie będę liczę.
Villarreal po zmianie trenera gra w tym momencie 3-4 najlepszą piłkę w Hiszpanii. 10 meczów, 6 zwycięstw, 4 remisy. Poukładana gra, nienachalna, ale i bez stawiania murów. Drużyna tworzy sobie dużo więcej okazji, niż wcześniej i bo przy prowadzeniu nie zamykają się na swojej połowie. Bałem się co pokażą tydzień temu z Athletikiem Bilbao. Czy będą szachy czy wymiana ciosów. Już po pierwszych 20-stu minutach byłem bliżej stwierdzenia, że jednak ta druga opcja. Mecz był ciekawy, choć faktycznie w ostatnich 20-25 minutach Villarreal zamknął się na wlasnej połowie. Wydaje mi się, że to bardziej z powodu mocnego naporu Basków aniżeli z własnego wyboru.
To spotkanie nie powinno wyglądać tak jak dwa ostatnie bezpośrednie, czyli dwukrotne 0-0.
Nie powiem, że Villarreal jest obecnie dużo lepszą drużyną, ale na pewno Sevilli sporo brakuje w mecach wyjazdowych to tego poziomu co pokazuje Villarreal. Gdyby mecz odbywał się na Ramon Sanchez,absolutnie bym nie postawił na Żółtą Łódź Podwodną.

W meczu z Astaną kilku ważnych zawodników mogło sobie odpocząć, np Jaume Costa, Bakambu (grał tylko 30 minut), Soriano, Mario Gaspar. Tylko 60 min rozegrał Fornals i 67 Bacca. Więc bym tu zbynio nie szukał argumentów dla Sevilli w zmęczeniu zawodników.

Kluczowe mogą być absencje. Villarreal odczuje tylko brak Samu Castillejo, ale też nie jest to kluczowy zawodnik.

Sevilla mająca problemy w defensywie zmierzy się… z kolejnymi problemami w defensywie. Nie zagra Carrico oraz Pareja, których brakuje od dłuższego czasu a teraz dochodzi jeszcze Escudero (8 meczów) i Kjaer (9 meczów). A do tego brak defensywnego obrońcy – N’Zonziego – ważnego ogniwa, szczególnie gdy trzeba bronić.
Te braki nie oznaczają, że Berizzo nie będzie miał kogo wystawić, ale na pewno mocno ograniczą mu pole działania. Trener, który przeszedł z Celty Vigo lubi w trakcie meczu zmieniać taktykę na ofensywną/defensywną w zależności od wyniku. Przy 1 rezerwowym obrońcy może to być bardzo trudne w razie gdyby Sevilla prowadziła. Muru raczej z tego nie ustawi. Za to w ofensywie jest z czego wybierać.
Obrona: Mercado, Corchia, Geis (110 minut), Lenglet, Carole (270 minut)
Pomoc i ofensywa: Pizarro, Banega, Krohn-Dehli, Franco Vázquez, Ganso, Jesús Navas, Sarabia, Borja Lasso, Ben Yedder, Muriel, Correa, Nolito.

Powyżej 2,5 gola @ 1,84
Odważniej: Villarreal handicap -1,5 @ 4,50


Valencia – Barcelona 20:45

Valencia mnie w ostatnich trzech meczach nie przekonywała, mimo iż zgarnęli komplet punktów. Spotkanie z Espanyolem mogło się ułożyć zdecydowanie inaczej i ekipa Marcelino do 45 minuty przegrywałaby nawet 0-2. Troszkę szczęścia, potem trochę wkładu indywidualności Kondogbii i po Espanyolu. Właśnie po golu na 0-1 Katalończycy zakończyli swoje granie. W 83 minucie Sani Mina wbił gwóźdź do trumny.
Z Alaves niewiele brakowało do wpadki.
To były jednak dwa wyjazdowe mecze. Na wyjazdach zawsze jest ciężej. Za to z Leganes zdołali wpakować 3 gole, tylew samo ile wpakowała im Barca na wyjeździe.

Pamiętacie sytuację kiedy Simone Zaza obraził się na trenera, bo ten dał mu tylko 18 minut gry w meczu derbowym z Levante? Włoch 3 dni później zagrał mecz od początku i wbił Maladze hat-tricka. Podobna sytuacja może mieć miejsce teraz. Simone tydzień temu nie rozegrał ani minuty z Espanyolem!  Odpoczywał również Soler i Guedes (weszli z ławki).
Zaza teoretycznie zmaga się z urazem, ale został powołany i prawdopodobnie wystąpi w tym meczu.
Ale, ale… swój odpoczynek miał również Leo Messi, który nie wystąpił w podstawowym składzie w spotkaniu LM z Juventusem.
Meczu Juve – Barca nam to nie powinno przypominać, bo Valencia nie gra tak defensywnie. Często mają aż za wysoko ustawioną linię i za wiele ryzykują. Póki co jednak ta taktyka spisuje się wyśmienicie. Ale w spotkaniu z Barcą może się to zemścić przynajmniej raz.
Stawiam ten BTTS mimo wyśmienitej formy Ter Stegena. W obronie zabraknie bowiem Mascherano a także Pique, który świetnie spisał się w meczu z Juve. Valverde będzie miał do dyspozycji trzech ŚO:
Samuel Umtiti, Thomas Vermaelen, David Costas (rezerwy).

BTTS (Obie drużyny strzelą) @ 1,40

W tym spotkaniu faworytem jest Barca, ale przy nieobecności Pique I Masche myślę, że można zaryzykować typ na remis @ 3,90. Grają na wyjeździe gdzie ich gra zazwyczaj nie przekonuje. Z Juventusem mecz na remis; z Olympiakosem remis (ale zasłużyli na wygraną jednym golem), z Athletikiem bardzo trudny początek i do połowy mogli stracić nawet 2 gole (ratował ter Stegen); z Atletico 1-1 po słabej pierwszej połowie; ze Sportingiem Lizbona wygrana 0-1, ale bez szału, z Getafe wygrana 1-2, również z wielkimi problemami. A więc spróbujemy!

Remis @ 3,90

Jeśli popełniłem jakieś gafy w analizach, wybaczcie. Pisałem w nocy 😀


Serie A


AC Milan – Torino 15:00

Jedna propozycja ode mnie na ligę włoską. Spotykają się sąsiedzi w tabeli, którzy tego sezonu do udanych zaliczyć nie mogą. Gospodarze z Mediolanu w ostatnim czasie mają bardzo słaby okres, pod znakiem zapytania w dalszym ciągu stoi przyszłość ich trenera – Vincenzo Montelli. Zespół od dłuższego czasu nie może odnaleźć swojego rytmu gry, mimo sporych wzmocnień przed sezonem nie zdołali jak do tej pory stworzyć zgranego kolektywu. Na włoskich podwórkach radzą sobie w kratkę – ostatnie spotkania to zwycięstwa na przemian z porażkami. Podobnie sytuacja ma się w Turynie, gdzie zespół budowany na europejskie puchary, znika w głąb tabeli. Zajmują 10. lokatę i jak do tej pory radzą sobie bardzo przeciętnie. Wydawało się, że spory procent tych problemów to kontuzja Andrei Belottiego, jednak po powrocie Włocha do gry, gra Torino wcale się nie zmieniła. Próżno doszukiwać się również dobrej formy samego Belottiego – od 3 spotkań nie potrafi znaleźć drogi do bramki, a to na pewno w większym stopniu wpływa na obraz gry całej ekipy i same wyniki. Można powiedzieć, że zarówno Milan jak i Torino szukają takiego spotkania na przełamanie, aby uwierzyć, że Europa wcale się nie oddaliła. Moim typem będzie zakład na obie drużyny strzelą bramkę, dlaczego? Jednym z czynników są właśnie wspomniane wyżej problemy – zarówno jedni jak i drudzy w dalszym ciągu nie potrafią ustabilizować formy i w ich grze wkrada się dużo nerwowości – szczególnie tych w obronie. Wietrzyć swoją szansę na tego typu błędy będą Falque czy Belotti, który szuka przełamania, z drugiej jednak strony ktoś z dwójki Kalinić/Silva. Nie wspomniałem o najskuteczniejszym zawodniku gospodarzy – Suso, którego nie zobaczymy z powodu kontuzji. Generalnie ostatnie spotkania Milanu z Torino obfitują w bramki – w 3 ostatnich starciach padały minimum trzy bramki i w każdym z tych przypadków byliśmy świadkami BTTS’a. Obie ekipy nastawione na typowo ofensywną grę – z jednej strony 3-5-2, a z drugiej 4-3-3. Możemy spodziewać się bardzo żywego spotkania, przede wszystkim overowego. Faworyta ciężko wskazać, mimo że kursy są po stronie gospodarzy, to jednak ich słaba forma może dać się we znaki dzisiaj. Torino na pewno nie jest bez szans, mają ciekawe ustawienie i dobrych egzekutorów – to w końcu musi się sprawdzić. Goście jeszcze nigdy nie zwyciężyli z Milanem na San Siro, jak nie teraz (w dobie sporych problemów przeciwnika), to kiedy?

Obie drużyny strzelą bramkę @1,6