Typujemy – Niedziela z 6. kolejką Premier League

0

West Ham – Chelsea, godzina 14:30
Propozycja: obie drużyny strzelą gola kurs 1,60 Fortuna

“Myślałem, że Hazard jest jednym z najlepszych graczy w Europie, ale właśnie zmieniłem zdanie. Jest najlepszy” – mówił zachwycony po ligowym hat-tricku Belga Maurizio Sarri. Chelsea wygrała wszystkie spotkania w Premier League. Ostatnio przegrywali z Cardiff, ale właśnie Eden Hazard wpisał tylko sobie znane kody i zdemolował beniaminka. W Lidze Europy lider The Blues odpoczywał, ale Sarri niespodziewanie wystawił wielu graczy podstawowych: Jorginho, Kante, Kepa, Alonso, Willian, Pedro, Ruediger – oni wszyscy grali z PAOK-iem. West Ham z kolei wreszcie zdobył punkty, a prawdziwie odpalił Jarmołenko, był bardzo aktywny, dobrze rozumiał się z Arnautoviciem i obrona Chelsea może mieć kłopoty właśnie z tym duetem. Młoty wygrały dwa z trzech ostatnich domowych starć z The Blues. Fabiański czystego konta w tym sezonie jeszcze nie zachował. Worek z bramkami w tych derbach Londynu akurat otwiera się rzadko, ale za to w pięciu na sześć ostatnich starć padał tu typ obie strzelą, dlatego – biorąc pod uwagę formę obu zespołów, styl gry i zmęczenie Chelsea – proponujemy wam właśnie taki typ.

 

Arsenal – Everton, godzina 17:00
Propozycja: Arsenal wygra kurs 1,50 Totolotek

Kanonierzy uwielbiają grać mecze domowe z Evertonem. Nie przegrali w nich od 24 lat. Emirates Stadium, na którym Arsenal gra od 12 lat – jest dla Evertonu twierdzą niezdobytą. The Gunners wygrali 17 z 21 ostatnich spotkań z The Toffees u siebie. Sezon temu ośmieszyli rywala, demulując go 5:1 na Emirates i 5:2 na Goodison. Oba zespoły przewodzą w lidze, jeśli mówimy o liczbie urazów. W ekipie ze stolicy wciąż kontuzjowani są: Koscielny, Kolasinac czy Maitland-Niles. W czwartek zagrali rezerwowym składem, ale pech chciał, że akurat podstawowi – Torreira i Mychitarian nabawili się drobnych urazów i ich występ stoi pod znakiem zapytania. Everton ma olbrzymie problemy z zestawieniem defensywy, bo jak na złość kontuzjowani są ważni gracze tej formacji: Jagielka, Coleman, Keane czy wypożyczony Yerry Mina. Do tego warto zauważyć, że Kanonierzy mają formę wzwyżkową, natomiast podopieczni Marco Silvy zaczęli z impetem, ale ich pociąg trochę wyhamował. Everton jedzie do Arsenali jak zawsze – na ścięcie głowy, choć jeśli mają gdzieś szukać pozytywów, to po zawieszeniu wraca rewelacyjny Richarlison.

Autor: Patryk Idasiak – Obserwuj na Twitterze

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o