Fulham – Watford, godzina 13:30
Propozycja: Powyżej 2,5 gola kurs 1,76

Watford to zespół, który potrafi seryjnie wygrywać spotkania, żeby za jakiś czas ciągle dostawać pasem od taty. W sierpniu byli rewelacją ligi i dopiero Manchester United pokonał ich w ostatniej kolejce. Fulham z kolei bardzo lubi atakować i średnio skupia się na defensywie i przez ten styl gry pozwalali Manchesterowi City bardzo łatwo na akcje podbramkowe, choć sami o gola także mogli się pokusić. W tym sezonie w meczach Watfordu i Fulham łącznie – osiem razy na dziesięć padł over 2,5. Obie drużyny będą chciały się odkuć, powinniśmy na początek kolejki obejrzeć ciekawy i ofensywny mecz, dlatego proponuję Wam zakład na bramki. Slavisa Jokanović prowadził Watford w przeszłości przez pół roku i, jak sam mówi, ma dobre wspomnienia. To on wprowadzil ten zespół do Premier League. Z jednej strony Fulham od trzech meczów nie potrafi pokonać golkipera Watfordu, ale z drugiej… Szerszenie z ośmiu ostatnich wizyt w Londynie przywiozły… 0 punktów. A dla gospodarzy bardzo ważne jest to, że do składu wraca ich kapitan – Tom Cairney, do tego to ich jubileusz – 500. mecz w Premier League. Spodziewamy się wymiany ciosów.

 

Burnley – Bournemouth, godzina 16:00
Propozycja: obie drużyny strzelą gola kurs 1,76

Jeśli piłkarze Burnley nie strzelą gola drużynie, która w ośmiu ostatnich delegacjach za każdym razem traciła co najmniej bramkę, to pozostaje im już tylko zapisanie się do koła różańcowego. Dorabiający sobie do emerytury ochroniarz w supermarkecie broni lepiej towaru niż Burnley w ostatnim meczu. Pozwolili Wilkom na oddanie aż 30 strzałów na bramkę. W pewnym momencie wyglądało to jak nierówna walka niedźwiedzia grizzly z jakimś szynszylem czy innym małym gryzoniem i proszę nie sugerować się tym skromnym 1:0. Piłkarze Seana Dyche’a mieli problem z wymianą trzech-czterech podań i grali tak beznadziejnie, że nawet NFZ nie jest w tak fatalnej formie. Bournemouth to jednak ekipa idealna na przełamanie. W zeszłym sezonie choćby pokonali Chelsea na Stamford Bridge 3:0, żeby za moment zostać upokorzonym przez Huddersfield i przegać 1:4. Dość łatwo pozwalają rywalom na dochodzenie do sytuacji. Leicester tydzień temu w 10 strzeliło im dwie bramki w dwie minuty. W sześciu ostatnich pojedynkach tych zespołów – za każdym razem wchodził typ obie strzelą, a Burnley musi się w końcu odbić.

 

Cardiff – Manchester City, godzina 16:00
Propozycja: Sergio Aguero strzeli gola i jego zespół wygra kurs 1,70

Sergio Aguero to snajper, który nie ma długich przestojów. Ile to razy wchodził do składu po kontuzji i od razu w pierwszym meczu strzela gola. Tak było za poprzednich trenerów. U Guardioli podobnie, jednak z reguły nie przez urazy, a rotację z Gabrielem Jesusem. Weźmy zeszły sezon – wypadek samochodowy, Kun bez gry w trzech meczach, wchodzi i od razu strzela gola Burnley. Z WBA grzeje ławkę i później znów od razu ucisza cały Neapol. Olbrzymi cios, jakim było 90 minut na ławce w derbach – i znów zmotywowany na kolejny mecz Kun pokonuje Swansea. Jesus jest nieporadny na początku sezonu. Sergio po drobnym urazie wszedł za niego w środę i miał jedną znakomitą okazję, gdzie przemknął sprytnie jak lis w kurniku, ale Lopes świetnie obronił jego strzał. Cardiff jeszcze w lidze nie wygrało, a momentami zachowują się w defensywie jak z wrzątkiem w spodniach. Chelsea wbiła im cztery gole, Arsenal trzy, Manchester jest świeżo po porażce i nie może sobie pozwolić na wtopę ligową. Beznadziejny Jesus najpewniej zasądzie na ławce, a Aguero chętnie skorzysta z dogodnej szansy. Dwie asysty w ostatnich dwóch meczach, ale we wrześniu bramkowa susza. A Aguero to nie wielbłąd i długo suszy nie wytrzyma.

 

Manchester United – Wolverhampton, godzina 16:00
Propozycja: zwycięstwo Manchesteru United kurs 1,60

Spotkanie dwóch zespołów w bardzo dobrej formie. Wolverhampton najpierw urwał punkty Manchesterowi City, stwarzając kilka okazji, później pod względem taktycznym – byli lepszym zespołem od West Hamu, a tydzień temu ugotowali jajecznicę z Burnley. Mourinho wyjął jednak śrubokręty, klucze, wkrętaki i naprawił maszynę, która jest po trzech zwycięstwach z rzędu. Manchester United przetrzymał ataki Young Boys w pierwszych minutach, ale od czego jest Paul Pogba? Francuz fruwał jak motyl. Mało miejsca, szybki zwód i strzał w okienko, wykorzystany rzut karny, asysta do Martiala, pewność w prowadzeniu gry i aż 93% celnych podań. Tego właśnie oczekuje się od kapitana. Czerwone Diabły będą robić wszystko, żeby odczarować Old Trafford po ostatnim domowym meczu ligowym i klęsce 0:3 z Tottenhamem. Wrócił świetny w tym sezonie Luke Shaw, w lidze strzela Lukaku, a Pogba zagrał w środę lepszą solówkę niż Carlos Santana. Wilki nie odpuszczą, ale Mourinho musi wymyślić coś przeciw zespołowi, który ani trochę nie kalkuluje. Goście przyjadą zdominować Manchester. Mogą się jednak odbić od ściany.

 

Leicester City – Huddersfield, godzina 16:00
Propozycja: Leicester wygra kurs 1,65

Dopiero w ostatnim meczu pierwszy raz w tym sezonie Huddersfield zaprezentowało się tak, że mogliśmy powiedzieć: „no coś tam chłopaki pograli”. Z tego „pogranego coś tam”, jednak nie wyniknął żaden punkt, a Teriery to biorąc pod uwagę całokształt – moim zdaniem – główny kandydat do spadku. Leicester za to potrzebuje meczu na odbudowanie. Huddersfield i wygrana na wyjazdach ma się jak dzwonnik z Notre Dame do Davida Beckhama. I choć często urywają punkty, to, żeby dotrzeć do ich ostatniego zwycięstwa w delegacji – trzeba się cofnąć do czasów, kiedy Prometeusz ofiarował ludziom ogień. A całkiem poważnie – do początku lutego, kiedy ograli „kapitalny” West Brom z liderem Krychowiakiem. A najśmieszniejsze w przypadku Leicester jest to, że zrobili kilka akcji i stracili gola z Bournemouth, później zrobili kolejne kilka akcji i znów stracili bramkę. A jeszcze potem przytrafił się głupi karny i na przerwę schodzili z 0:3 w plecy, mając dwa razy więcej okazji niż przeciwnik. Dziwny to był mecz, bo w końcówce zdobyli dwie bramki, grając w 10 na 11. Mimo czterech straconych goli, zaprezentowali się naprawdę solidnie i w tym przypadku wynik jest trochę „kłamliwy”, dlatego stawiamy tutaj na Leicester.

 

Brighton – Tottenham, godzina 18:30
Propozycja: Powyżej 2,0 gola kurs 1,39 (równo 2 gole = zwrot stawki | Zakład dostępny na LVBET)

Spotkanie zespołów w średniej formie, ale w zupełnie innych nastrojach. Źle się dzieje w państwie duńskim (analogia do Christiana Eriksena oczywiście). Kiedy zapytano Pochettino przed meczem z Interem o presję w rozgrywkach Ligi Mistrzów, ten niespodziewanie zaczął opowiadać jakieś głupoty o krowie: „To jest jak z krową, która przez dziesięć lat codziennie patrzy na przejeżdżający pociąg o tej samej porze, ale jeśli zapytasz ją, o której godzinie ten pociąg przyjedzie, to nie odpowie na to pytanie”. Możemy szydzić, że Koguty faktycznie zamieniły się w krowy pod koniec spotkania z Interem. Dali sobie wydrzeć dobry wynik w kilka minut, jak rok temu z Juventusem. Trzy przegrane z rzędu, urazy Dele Alliego, a przede wszystkim Hugo Llorisa, którego kiepsko zastępuje Michel Vorm i bardzo średnia gra – nie jest to najlepszy czas Tottenhamu. Na pewno pozytywem jest fakt, że do składu ma wrócić bardzo ważny dla zespołu Dele Alli. Brighton w dwóch ostatnich spotkaniach wychodziło spod topora, remisując w końcówkach. Dwukrotnie karnego na gola zamienił nieśmiertelny jak żółw olbrzymi Glen Murray. Jeśli Koguty chcą wrócić na drogę zwycięstw, to Brighton, które dość często pozwala się zdominować – po prostu muszą pokonać.

Autor: Patryk Idasiak – Obserwuj na Twitterze