Po powszechnie nielubianej przerwie reprezentacyjnej, wracamy z propozycjami zakładów Premier League. Anglicy upokorzyli Czarnogórę i Czechy, strzelając w sumie aż 10 goli, więc są w świetnych nastrojach. Zostało już tylko osiem kolejek. Wczoraj umowę na stałe z Manchesterem United podpisał Ole Gunnar Solskjaer. W sobotę Brighton z Southamptonem zagra w dole stawki o „6 punktów”. Liverpool na Anfield podejmie Tottenham i jest to gigantyczny mecz w kontekście walki o mistrzostwo.

 

Fulham – Manchester City, sobota 13:30
Propozycja: Manchester City strzeli gola w obu połowach, 1,50 – Fortuna

Nie tak miał wyglądać powrót Fulham do Premier League. The Cottagers pogodzili się łatwiej ze spadkiem niż dziewczyny, które ścinają końcówki włosów o centymetr za dużo. Przegrali 11 na 12 ostatnich meczów, a jak już mieli szansę zaistnieć i na 10 minut przed końcem remisowali z Liverpoolem 1:1, to Sergio Rico wypluł piłkę przed siebie, a potem pomylił sporty i chwycił Sadio Mane. Za nieużycie rozumu sędzia podyktował jedenastkę. Gry tej drużyny nawet nie ma co komentować. Derby County straciło 89 goli w sezonie 2007/08, co jest rekordem Premier League. Obrona Fulham robi wszystko, żeby nawiązać do tego wspaniałego wyczynu.

 

Manchester United – Watford, sobota 16:00
Propozycja: wygrana Manchesteru United, 1,45 – Totolotek

Jak najlepiej uczcić podpisanie kontraktu przez sympatycznego Solskjaera? Oczywiście, że wygraną. I choć ostatnio Arsenal trochę te uśmiechy fanom United ukrócił, to nastroje wciąż tam są pogodne, bo po wyeliminowaniu PSG inaczej być nie może. Czerwone Diabły są w walce o TOP4, a jakiś czas temu trzymali się tylko cieniutkiej gałęzi. Watford to solidny zespół środka tabeli, ale w starciach z City czy Liverpoolem wyglądał niedawno jak blada dupa na plaży, dlatego Manchester United też powinien tutaj sobie poradzić.

 

Crystal Palace – Huddersfield, sobota 16:00
Propozycja: wygrana Crystal Palace, 1,46 – Fortuna

Huddersfield co prawda nie traci aż tyle goli, co Fulham, ale siedzi z nimi na jednej tratwie, która płynie sobie już od stycznia do Championship. Piłkarze tego klubu grają o pokazanie się klubom tak, żeby któryś mógł wykupić ich po sezonie. Nie jest żal ani trochę tego zespołu, który praktycznie w ogóle się nie wzmocnił, a z taką młóckarnią nie mają czego szukać w najpopularniejszej lidze świata. Może dwóch czy trzech zawodników jest godnych uwagi, reszta to niestety poziom chłopaków z kopla. Crystal Palace to przedziwna i nieustabilizowana drużyna, ale takie mecze muszą wygrywać, żeby jeszcze odskoczyć od strefy spadkowej.

 

Burnley – Wolves, sobota 16:00
Propozycja: Burnley wygra lub zremisuje, 1,58 – Totolotek

Wilki w jeden weekend grają porywająco przeciwko TOP 6, bo pokonali w tym sezonie Chelsea czy Tottenham, ale później… no własnie, trzęsą im się nogi z cieniasami. Wolverhampton dostarczyło żenującemu Huddersfield 6 punktów (!!!). Potrafili też przegrać z Cardiff i skompromitować się słabiutką grą u siebie z Crystal Palace. I choć Burnley zaliczyło ostatnio cztery porażki z rzędu, to jest to drużyna „wystrzału”. Zaczyna im się powoli palić tyłek, a wtedy wskakują na wyższy poziom. Dwa punkty przewagi nad strefą spadkową sprawiają, że Sean Dyche traci swoje ostatnie rude włosy.

 

Leicester – Bournemouth, sobota 16:00
Propozycja: obie drużyny strzelą, 1,61 – LVBET

Piłkarze Leicester zaliczyli BTTS w sześciu ostatnich spotkaniach. W pierwszym starciu we wrześniu, padł wynik 4:2 dla Wisienek. Oba zespoły plasują się w środku tabeli, spadkiem zagrożone nie są i nie grają już o nic istotnego. Brendan Rodgers spokojnie wdraża swoją filozofię i buduje drużynę na kolejny sezon. Wygrał dwa ostatnie spotkania. Bournemouth za to gra nierówno, ale zawsze konsekwentnie, dlatego może być to ładny dla oka mecz z akcjami w obie strony. Eddie Howe vs Brendan Rodgers. Tym bardziej, że oba zespoły nie muszą chować się za kurtyną i skubać po kostkach.

 

West Ham United – Everton, sobota 18:30
Propozycja: over 2,5 bramek, 1,85 – Fortuna

Everton nie jest ostatnio drużyną overową, a bardziej uporządkowaną od czasów, kiedy na przykład przegrywał z Chelsea 2:6. Istotne mogą być tu jednak stałe fragmenty gry. Oto mierzą się dwa teamy, które tracą najwięcej goli w lidze w takim stylu. West Ham dał dwa tygodnie temu popis radosnego futbolu. Z pozornie błahego meczu z outsiderem stworzyli sobie sambę, odrabiając wynik z 1:3 na 4:3 w 15 minut. To pokazuje w jaki sposób gra ten zespół. Młoty nie będą się tu oszczędzać i wycofywać, a Everton powinien się do tego dostosować. Zresztą ci pokonali ostatnio 2:0 Chelsea i to tworząc naprawdę wiele okazji bramkowych. Ten mecz to może być naprawdę ciekawy wieczór z Premier League.


Fortuna – najczęściej wybierany bukmacher w Polsce! 

?

▶ Zarejestruj się, z użyciem linku partnerskiego (wyłącz AdBlocka) z kodem bonusowym: 120PLN, klikając w poniższy obrazek, a otrzymasz 20 PLN na start (jeśli nie widzisz obrazka, wyłącz AdBlocka). Dodatkowo możesz odebrać zakład bez ryzyka do 100 PLN!

✅ Aplikacja Mobilna

✅
 Cashout – Zamykanie Zakładów


Cardiff – Chelsea, niedziela 15:05
Propozycja: Chelsea wygra z handicapem, 2,24 – Fortuna

Cardiff prezentuje najbardziej prymitywny styl gry wśród całej stawki. Ważnym zawodnikiem, a może i nawet najważniejszym, jest stoper – Sol Bamba, który wygrywa mnóstwo pojedynków główkowych i bazuje tylko na sile fizycznej, więc trener Warnock go ubóstwia. Walijczycy nie wygrali żadnego spotkania z obecnym TOP 8 tabeli, jednak ich styl jest skuteczny w meczach ze słabszymi ekipami. Na tym głównie się skupiają i na tym też zdobyli tyle punktów, że wciąż walczą o utrzymanie. Bez podstawowego stopera i z podrażnioną po porażce Chelsea, a także Higuainem, który zamknął przykry dla niego rozdział reprezentacji… no nie wróży to Cardiff najlepiej.

 

Liverpool – Tottenham, niedziela 17:30
Propozycja: under 3,5 bramek, 1,50 – Totolotek

The Reds w hitowych starciach są ostatnio bardziej zachowawczy. Ogólnie drużyna Kloppa stała się bardziej wyrachowana, aniżeli szalona. Wręczyli list pożegnalny Bayernowi na Allianz, a w lidze pokonali Burnley i Fulham, choć w obu tych spotkaniach mieli kłopoty. Liverpool jednak ewoluował w bardziej ostrożną wersję i nie powinien się tu rzucać z łapami od pierwszej minuty, bo jest to mecz o gigantycznej wadze w kontekście walki o tytuł mistrza i każdy błąd może wiele kosztować. Tottenham w ostatnich czterech meczach w Premier League zdobył ledwie trzy gole, więc skutecznością nie grzeszą.