Sześć bramek, zwroty akcji i emocje do ostatniej minuty – wszyscy oglądający dzisiejszy mecz Legii Warszawa z Wisłą Kraków z pewnością nie żałowali tego, że zasiedli na trybunach stadionu czy przed telewizorami.

W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę mieli gospodarze i zasłużenie prowadzili 2:0 po golach Dominika Nagy’a i Carlitosa. Kiedy wydawało się, że podopieczni Ricardo Sa Pinto spokojnie dopiszą do swojego dorobku kolejne trzy punkty, w drugiej części gry do głosu niespodziewanie doszli goście.

Goście, którzy w pięć minut odwrócili wynik i wyszli na prowadzenie 3:2. Dwa gole Imaza i jeden Kostala uciszyły stadion Legii, a piłkarze Wojskowych nie do końca wiedzieli co się dzieje. Biała Gwiazda całkowicie zdominowała wydarzenia boiskowe i kilkukrotnie stwarzała sytuacje, po których mogli jeszcze zwiększyć korzystny dla siebie rezultat.

W końcówce jednak gola na 3:3 strzelił były napastnik Wisły Kraków, Carlitos. Hiszpan w swoim stylu przebojowo wdarł się w pole karne, gdzie potknął się Maciej Sadlok i król strzelców poprzedniego sezonu LOTTO Ekstraklasy mocnym strzałem pokonał Mateusza Lisa.

Ostatecznie mecz zakończył się więc wynikiem 3:3, który z przebiegu meczu nie zadowala żadnej z drużyn. Legia dominowała i mimo prowadzenia 2:0 straciła punkty, a Wisła w imponującym stylu wróciła do spotkania i gdy wydawało się że wywiezie ze stolicy komplet, podopieczni Macieja Stolarczyka muszą zadowolić się „zaledwie” remisem.