W zeszłym tygodniu remedium na środową nudę była Serie A, tym razem natomiast stereotyp piłkarskiej pustki w środku tygodnia burzy Premier League. Siedem spotkań i przynajmniej trzy mecze, które naprawdę warto obejrzeć. Oczywiście niekwestionowanym hitem tej kolejki będzie starcie Kogutów ze Zjednoczonymi, ale zapewniamy was, że na pojedynek między Evertonem, a Leicesterem oraz Manchesterem City, a West Bromem także warto zwrócić uwagę.


Manchester City – West Brom
Godzina: 21:00


Co prawda Obywatele nadal wygrywają praktycznie wszystko co się da, co prawda nadal ich styl gry jest niezwykle atrakcyjny dla oka, co prawda tytuł na 99% należy do nich, ale oglądając ich mecze nie sposób nie odnieść wrażenia, że piłkarze Guardioli grają obecnie w tzw. trybie oszczędnościowym. Częsta gra w Premier League, dwa puchary na raz, a przecież już niedługo dojdzie do tego jeszcze Liga Mistrzów. Nie będziemy kwestionować absolutnie decyzji trenera, bo byłoby to co najmniej nietaktowne, ale to, że tacy zawodnicy jak Kevin De Bruyne narzekają w mediach na zmęczenie jest faktem.
Nie zmienia to jednak nic, City jest faworytem dzisiejszego spotkania, a poziom obu drużyn jest po prostu nieporównywalny, bo żeby padł remis to City musiałoby zagrać chyba najsłabszy mecz w sezonie, a West Brom musiałby wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności.

Zespół Grześka Krychowiaka zamyka obecnie ligową tabelę, ale ich ostatnie mecze wyglądały naprawdę przyzwoicie, co z kolei zaowocowało skróceniem dystansu do bezpiecznych pozycji. West Brom traci bowiem 6 punktów do 11. miejsca, a 3 punkty do lokaty gwarantującej utrzymanie i przy obecnej formie Huddersfield, Stoke czy Brighton odrobienie tych strat jest w zasięgu ręki.
Wszystko w zasadzie zaczęło się od bezbramkowego remisu z Arsenalem, jednak zaraz po nim The Baggies przegrali z West Hamem 2-1, przy czym warto wspomnieć, że ten mecz w ich wykonaniu był także na przyzwoitym poziomie, następnie przyszła wygrana z Brighton (2-0), wyjazdowy remis z Evertonem oraz… wygrana z Liverpoolem, tak, z tym samym Liverpoolem z którym City całkiem niedawno przegrało po kapitalnym spotkaniu.
Pucharowa potyczka z The Reds zakończyła się wynikiem 3-2, a podopieczni Alana Pardew mogli ten mecz ze spokojem nazwać najlepszym w tym sezonie.

ABSENCJE:
Manchester City – Benjamin Mendy (obrońca, 4/0), Gabriel Jesus (napastnik, 18/8), Leroy Sane (pomocnik, 22/7), Fabian Delph (pomocnik, 16/1)

West Brom – Gareth McAuley (obrońca, 7/0), Sam Field (pomocnik, 6/1), Robson-Kanu (napastnik, 16/2), Jonny Evans (obrońca, 21/2) – niepewni
James Morrison (pomocnik, 4/1), Kieran Gibbs (obrońca, 21/0), Jake Livermore (pomocnik, 23/0) – na pewno nie wystąpią

NASZE PRZEWIDYWANIA
Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, to spotkanie ma tylko jednego faworyta, ale jeśli przyjrzymy się bliżej spotkaniom West Bromu, które rozgrywali z zespołami topu Premier League zobaczymy determinacje, grę bez kompleksów i całkiem dobre wyniki. Wobec problemów kadrowych gości ciężko będzie jednak przeciwstawić się takiej sile jaką jest City. W tym meczu wierzymy, że City zaskoczy parokrotnie wybrakowaną obronę Albionu, a być może i grający z dużą motywacją West Brom pokusi się o bramkę.

NASZA LUŹNA PROPOZYCJA: Powyżej 3.0 bramek (3 bramki = zwrot), Lvbet, kurs 1.62

 




Tottenham – Manchester United

Godzina: 21:00

Czerwone Diabły są ostatnio w formie i jeśli miałby zdarzyć się cud, jeśli któraś z drużyn jakimś cudem miałaby dogonić City to byliby to właśnie oni. Podczas gdy większość zespołów z topki zalicza ostatnio mniej spektakularne wyniki niż miało to miejsce na początku sezonu Zjednoczeni notują piąty wygrany mecz z rzędu i mają chrapkę na więcej.
Skutkiem tego stanu rzeczy jest zapewne w dużym stopniu szeroka kadra, którą dysponuje Mourinho. Przed dzisiejszym meczem United ma jeden dzień świeżości więcej w porównaniu do Tottenhamu. Ostatnie spotkanie bowiem to gładka, łatwa i przyjemna wygrana z Yeovil w pucharze (4-0), a będąc szczerym nie ma sensu zbyt dużo pisać o tym spotkaniu, różnica klas była bardzo duża, czerwone diabły dominowały cały mecz, a swój debiut zaliczył
Alexis Sanchez.

Londyński Tottenham gra ostatnio w kratkę mieszając dobre mecze z przeciętnymi, co ważne jednak nie zaliczają oni porażek. Ostatni mecz Kogutów (Puchar) z Newport mimo remisu można jednak nazwać porażką. Wynik 1-1 z drużyna z League Two to na pewno sensacja, ale to sensacja, którą jesteśmy w stanie zrozumieć, jest przecież rewanż i to w tym spotkaniu, u siebie, Totki podbiją pieczątkę uprawniającą do występu w kolejnej rundzie Pucharu. Dzisiaj pewni możemy być jednak tego, że gospodarze będa walczyć jak w mało którym spotkaniu, oddech na plecach Arsenalu oraz teoretycznie niewielka strata do Liverpoolu oraz Chelsea to przyczyna powyższej konkluzji.

ABSENCJE:
Tottenham – Serge Aurier (obrońca, 12/1), Toby Alderweireld (obrońca, 10/0), Harry Winks (pomocnik, 16/0)
Manchester United – Zlatan Ibrahimović (napastnik, 5/0), Eric Bailly (obrońca, 8/1), Daley Blind (obrońca, 5/0)

NASZE PRZEWIDYWANIA
Żadna z drużyn nie postawi dziś na ofensywę ponad wszystko, w tym spotkaniu będziemy mieli raczej do czynienia ze skrupulatnym i dokładnym budowaniem akcji ofensywnych rozpoczynającym się jeszcze na połowie rywala. Zarówno Pochettino jak i Mourinho słyną z taktycznego ogrywania rywali i dzisiaj także spodziewamy się piłkarskiego pojedynku szachowego. Jeden typ na ten mecz przychodzi na myśl od razu i mimo, że Manchester United nie zanotował tego zdarzenia w sześciu ostatnich meczach z rzędu to dziś jest idealna okazja do przełamania serii.

NASZA LUŹNA PROPOZYCJA: Obie drużyny strzelą @1.62 (Lvbet)


Everton – Leicester
Godz. 20:45

Gospodarze znajdują się obecnie w sporym kryzysie- od 6 spotkań ligowych nie udało im się wygrać. Podopieczni Sama Allardyce’a wyglądają ostatnimi czasy bardzo, bardzo słabo. W pojedynku z West Bromwich Albion nie zachwycali swoją grą kibiców. Widać było wyraźny brak pomysłu na konstruowanie akcji. To co na pewno rzuca się w oczy oglądając The Toffees to agresywny styl, czyli charakterystyczny dla większości angielskich ekip. Ich gra nie przypomina w ogóle Evertonu sprzed lat. Obecnie atakują praktycznie tylko prawą stroną boiska, do czego zdążyli się już przyzwyczaić przeciwnicy i zagęszczają tę strefę. Ofensywnie są oni bardzo przewidywalni, o czym świadczy bardzo mała ilość strzelonych bramek. Aczkolwiek w meczach na Goodison Park przeciwko Leicester zawsze udało im się zaaplikować przynajmniej jedną bramkę.

Lisy są w zdecydowanie odmiennej sytuacji. Końcówke poprzedniego roku mieli tragiczną, ale w 2018 nie odnieśli jeszcze żadnej porażki – wliczając w to wszystkie rozgrywki. W ostatnim starciu z Watford (2:0) podopieczni Claude Puela przypieczętowali zwycięstwo dopiero w końcówce. Jednak przez cały mecz kontrolowali sytuację na boisku i byli bardzo skuteczni w sytuacjach podbramkowych. Leicester słynie z niezwykle groźnych i zabójczych kontrataków. Ten aspekt w styczniowych meczach funkcjonował bardzo dobrze, co przełożyło się na wymierne korzyści. Piłkarze z King Power Stadium nie lubią zbyt długo mieć piłce przy nodze, a jeśli już są w posiadaniu piłki to przeważnie jest to na ich własnej połowie boiska. O ile Everton swoje ataki przeprowadza prawym sektorem, tak Leicester rozprowadza swoje akcje lewą flanką.

ABSENCJE :
Everton : Ramiro Funes Mori (0/0 obrońca), James McCarthy (4/0 pomocnik), Maarten Stekelenburg (0/0 bramkarz), Leighton Baines (13/2 obrońca)

Leicester : Wes Morgan (22/0 obrońca – kapitan)


NASZE PRZEWIDYWANIA
W tym pojedynku bardzo trudno jest wskazać jednoznacznego faworyta. Na pewno to spotkanie będzie ważne również dla układu tabeli – oba zespoły dzieli ledwie 6 oczek. Naszym zdaniem będziemy oglądać tutaj typowy mecz walki ze sporą ilością sytuacji stykowych. Żadna z ekip nie może sobie pozwolić na stratę jakiegokolwiek punktu.

NASZA LUŹNA PROPOZYCJA: Leicester powyżej 9.5 fauli @1,7 LVBet