Bournemouth – Liverpool, sobota 13:30
Propozycja: obie strzelą, 1,63 – LVBET

Drużyna Bournemouth na 8 ligowych meczów na własnym boisku – tylko raz nie zdołała pokonać bramkarza rywali. Siedem ich ostatnich meczów z rzędu to wyniki over 2,5. Podopieczni Eddiego Howe’a, nawet jeśli przegrywali, to strzelali po bramce Arsenalowi czy Man United. Potrafili częstymi momentami zdominować bardziej utytułowanych rywali, choć pechowo bez zdobyczy punktowych. Liverpool leży głową na pniu w Lidze Mistrzów i gra we wtorek niezwykle ważny mecz o życie z Napoli, dlatego na Dean Court nie będą się zabijać o każdą piłkę. Siódme miejsce w tabeli i szóste pod względem strzelonych goli w lidze pokazują, że Wisienki chcą i lubią atakować. 4 gole i 7 asyst Ryana Frasera oraz 8 goli i 5 asyst Calluma Wilsona – to liczby godne podziwu. W Liverpoolu tylko Salah może się z nimi równać, mając 7 bramek i 4 asysty. Szykuje się mecz, w którym realizator będzie intensywnie jeździł kamerą od prawej do lewej.

 

West Ham – Crystal Palace, sobota 16:00
Propozycja: West Ham wygra, 2,25 – LVBET

West Ham wygrał dwa mecze z rzędu w niezłym stylu. W tygodniu złapali Cardiff za fraki i pozamiatali nimi cały Stadion Olimpijski w Londynie. Gospodarze oddali aż 11 strzałów celnych i mogli zdobyć więcej bramek niż trzy. Również z Newcastle strzelili trzy gole, a zmarnowali dogodne okazje na kolejne. Arnautović zszedł z boiska z kontuzją, jednak jego zmiennik – Lucas Perez zdobył po wejściu dwie bramki, godnie go zastępując. Powinien pod nieobecność Austriaka zagrać od początku. Warto podkreślić świetną formę zakurzonego ostatnio Roberta Snodgrassa. Szkot w dwóch ostatnich meczach zanotował trzy asysty, a od listopada gra na bardzo wysokim poziomie. Crystal Palace to najbardziej nieskuteczna drużyna w lidze. Często strzelają gdzie popadnie, jakby nosili opaski na oczach. W M23 derby z Brighton nie potrafili spożytkować godziny gry w przewadze, a do tego dali sobie strzelić ośmieszającą bramkę na 0:3, po której można było tylko usiąść i się rozpłakać.

 

Arsenal – Huddersfield, sobota 16:00
Propozycja: Aubameyang strzeli bramkę, 1,73 – LVBET

Jeśli Arsenal ostatnio wygrywa (derby z Tottenhamem, mecz z Bournemouth), to gola strzela Aubameyang, który znów zaczął występować jako wysunięty napastnik. Z Manchesterem United także miał znakomite okazje, ale zastopował go David De Gea. Przed tym, jak powstrzymał go Hiszpan – Pierre miał niesamowitą statystykę 10 kolejnych strzałów celnych na bramkę, z których wszystkie 10 zamienił na bramki. Trudno się spodziewać, by passę 20 meczów z rzędu bez porażki Arsenalu zatrzymała akurat drużyna Huddersfield. Za kartki nie zagra najważniejszy, obok Aarona Mooya, zawodnik – Philipp Billing, którego po sezonie może podwędzić ktoś mocniejszy. Teriery od pięciu spotkań grają nieźle – napierali na Bournemouth, dostali pechową czerwoną kartkę z Brighton, zasłużenie ograli Wolves – jednak teraz czeka ich o wiele silniejszy rywal.

 

Manchester United – Fulham, sobota 16:00
Propozycja: over 2,5 bramek, 1,57 – Fortuna

Obie drużyny raczej otwierają w każdym meczu wesołe miasteczko w swoich defensywach. Fulham ma zatrważającą średnią straconych goli na mecz – 2,4, natomiast Czerwone Diabły zajmują ósmą pozycję w tabeli, ale można wydrapać sobie dziurę w głowie, widząc ich ujemny bilans bramkowy. De Gea zachował tylko dwa czyste konta, a obronił aż 51 strzałów, golkiperzy Fulham – Sergio Rico i Fabri nie zanotowali jeszcze w lidze żadnego (!) czystego konta, a zatrzymali wspólnie 42 strzały. W obronie United wypadł niedawno z kontuzją najlepszy gracz listopada – Lindelof, a Claudio Ranieri potrzebuje jeszcze trochę czasu, żeby poprawić u beniaminka grę w defensywie. Do tego podopieczni Mourinho wreszcie muszą szukać szansy na przełamanie. Nie z Crystal Palace, nie z Southampton, to może z ostatnim Fulham?

 

Chelsea – Manchester City, sobota 18:30
Propozycja: under 2,5 bramek, 2,29 – Fortuna

Chelsea po dwóch porażkach i remisie z Evertonem spadła na czwartą pozycję i do The Citizens traci już 10 punktów. Ostatnio z Wolves mieli jednak sporo pecha, a sędzia myślał, że Morata sam się przewrócił (w sumie nie ma się co dziwić) i nie podyktował ewidentnego karnego, który mógłby zamknąć mecz przy trafieniu na 2:0. Manchester City w końcówce bronił zawzięcie trzech punktów na Vicarage Road. Obie drużyny dały pograć rezerwowym, jak Christensen, Fabregas, Loftus-Cheek, Mahrez, Jesus czy Kompany. Ostatnie pojedynki między tymi zespołami to dwie wygrane Obywateli po 1:0. W Chelsea jest jednak już inny menadżer, stawiający na wymianę podań. Nie powinien jednak pokazywać swoich kart. Hit kolejki może wyglądać podobnie, jak starcie Liverpoolu z City, które było nudniejsze niż dziesiąte z rzędu układanie pasjansa. Sarri i Guardiola będą raczej wyczekiwać, by uderzyć w odpowiednim momencie.

 

Newcastle – Wolves, niedziela 17:00
Propozycja: under 2,5, 1,60 – LVBET

Wolverhampton to drużyna wybitnie underowa. W 11 meczach na 15 kolejek zanotowała wyniki under 2,5. Dopiero co pokonali Chelsea, więc są w świetnych nastrojach. Jednego gola na przedwczesne Mikołajki podarował im Kepa, ale dołożyli trafienie po kapitalnej asyście Matta Doherty’ego, gdzie Diogo Jota musiał tylko złożyć swój podpis przy gotowej umowie. Wilki grały o wiele gorzej od Chelsea, oddając ledwie dwa celne strzały, ale wreszcie dopisało im szczęście. Na wyjazdach w tym sezonie wygrali dwukrotnie i to dwa razy po 1:0. Podopieczni Beniteza punktowali w czterech z ostatnich pięciu spotkań. Choć zajmują 14. miejsce, to tylko 7 drużyn straciło od nich mniej bramek. Idealną alegorią gry Newcastle w defensywie jest ostatnia interwencja Federico Fernandeza, który rzucił się całym ciałem, żeby zablokować strzał Sigurdssona i wyszła z tego kapitalna parada. Trudno typować tu zwycięzcę, ale bramek wiele paść nie powinno.

 

Everton – Watford, poniedziałek 21:00
Propozycja: Everton wygra, 1,77 – Fortuna, LVBET

Everton na Anfield zmierzył się z rywalem z cięższej kategorii, ale założył rękawice i chciał się boksować. Nie uciekał do narożnika. Momentami spychali Liverpool do defensywy. Świetne okazje mieli Yerry Mina, Theo Walcott, z trzech metrów z główki w Alissona trafił Andre Silva. Wywieźliby spokojnie remis, gdyby nie koszmarne zachowanie Pickforda. Z Newcastle również Tosun z trzech metrów trafił w Dubravkę. Oddali tam sporo strzałów, z czego osiem celnych, ale non stop byli blokowani przez obronę Srok. The Toffees pod wodzą Marco Silvy stają się poważną drużyną i powinni sobie poradzić z Watfordem, który w tej chwili w Premier League punktuje najgorzej ze wszystkich, bo na ostatnich pięć spotkań zdobył ledwie punkt.

Autor: Patryk Idasiak