Sevilla – Levante 21:00

Niestandardowy dzień rozgrywania meczu dla Sevilli. Rzadko zdarza im się rozgrywać spotkanie w piątek. Nie powinno to jednak mieć żadnego wpływu na ich dyspozycję.
Gdyby wymazać z pamięci sobotnie spotkanie Realu Madryt z Sevillą, śmiało oglibyśmy stwierdzić iż Sevilla jest w dobrej formie. Dziś natomiast nie wszyscy będą mieć takie samo zdanie na ten temat. To nie była zwykła porażka. To był pogrom. Niewiele na to wskazywało, ponieważ Sevilli zaczynała grać dobrą, efektywną piłkę. Niestety wraca problem meczów wyjazdowych, który ciągnie się za nimi już od dłuższego czasu. A właściwie to może być tak, że nie wraca, tylko ten problem był niemal cały czas a wygrana z Villarrealem była tylko małym wyjątkiem.
Drużyna z Andaluzji chwilowo musi sobie radzić bez swojego trenera, Eduardo Berizzo, który ma problemy zdrowotne.

Tydzień temu Levane zmierzyło się z Athletikiem na Ciudad de Valencia. Był to dziwny mecz choćby ze względu na bramki – dwukrotnie po strzałach obrońców…do własnych bramek, i to w ciągu 6 minut. Z kolei trzeci (a właścicie pierwszy w kolejności) padł po rzucie karnym. Czyli zero goli z akcji. Szybki mecz, ale czystych sytuacji bramkowych było naprawdę niewiele. Trener Levante już w pierwszej minucie dokonał korekty w składzie a jego drużyna większą część spotkania grała na 4 napastników (!) To pokazuje jak nieporada w ofensywie jest drużyna z Walencji. Mimo tak wysoko ustawionej drużyny nie potrafili strzelić żadnego gola (wyręczył ich obrońca przeciwnika).
Na papierze Levante wygląda ponadprzeciętnie. Mieli świetny początek sezonu, teraz też co chwilę zdobywają punkty, ale czy to oznacza że są w niezłej formie? Moim zdaniem remisy, które często notują, zakłamują rzeczywistość. Punkty są, ale zazwyczaj dzięki szczęściu lub słabej klasie ich rywala, jak Las Palmas, Malaga, Eibar. Z kolei gdy trafili na Atletico Madryt dostali 0-5 i to na własnym boisku.
Sevilla na Ramon Sanchez Pizjuan nie przegrała od ponad roku. Są podrażnienie porażką z Realem Madryt. Na pewno będą chcieli odbić sobie ten wstydliwy mecz a spotkanie z Levante może być świetną okazją. Ale czy im się to uda?

HISTORIA :

Nie powoływałbym się mocno na te statystyki. Wyjazdów Sevilli nawet nie biorę pod uwagę, bo wiemy jak bardzo zmienia się ich gra dom/wyjazd. Dwie różne drużyny. Weźmy więc pod uwagę mecze gdzie Sevilli podejmowała Levante na Ramon Sanchez Pizjuan.
W ostatnich pięciu spotkaniach Sevilla wygrała tylko raz! W pewnym sensie wytłumaczenie jest proste. Sevilli i Levante w poprzednich były dosyć podobnymi drużynami pod względem poziomu. W ostatnich 2-3 latach sytuacja się mocno zmieniła. Ale nadal jest w tym coś, że Sevilli nie gra się łatwo z Levante. W 2016 roku (sez 15/16) Levante spadło z ligi z ostatniego miejsca, ale w styczniowym meczu mocno napsuli krwi drużynie z Andaluzji, która de facto wygrała 3-1. Problem był też w 2014 roku. Sevilla, która ostatecznie sezon zakończyła mają dwa razy więcej punktów od drużyny z Walencji, zremisowała z nimi na własnym stadionie 1-1.

SYTUACJA KADROWA :

Lekki udział w grze zespołów mogą mieć absencje. Gospodarze bez czterech obrońców. Jednak faktycznie zabraknie tylko Corchii (8 meczów), bo Carole zagrał fatalny mecz z Realem i raczej nie odbiera się go jako osłabienia w tym meczu. Z kolei dwóch innych obrońców jest nieobecnych od dłuższego czasu. Wraca za to Escudero a więc właściwie to Sevilla nie powinna odczuć braków w składzie.
Goście przyjadą bez jednego z wyróżniających się zawodników zespołu – Enisa Bardhiego, strzelca 4 goli, najlepszego strzelca drużyny). Zawodnik ten od dłuższego czasu gra we wszystkich meczach drużyny, włącznie z pucharowymi. Jeden z dwójki wykonujących najwięcej kluczowych podań (ale póki co bez asysty na koncie). Zabrakie również Cheick’a Doukoure’a, rezerwowego pomocnika a także podstawowego prawego obrońcy, Amerykanina Moore’a.

NASZE PRZEWIDYWANIA :

Kurs na zwycięstwo Sevilli jest niski, bo 1,30 ale na zwycięstwo w samej drugiej połowie można już złapać 1,55. Zdobywają ponad 75% swoich bramek w drugiej części meczu a Levante wtedy traci 65% bramek. Naszym typem jest Sevilla wygra 2. Połowę 1,55 oraz odważniej połowa/koniec X/1 @ 4,20 czyli remis do połowy a ostatecznie wygra Sevilla.
Levante ma biedę na ławce a Sevilla nadmiar bogactwa, i co ciekawe – większość ławki to zawodnicy, raczej wnoszą więcej do ofensywy, niż defensywy. Właśnie dlatego Sevilla ciekawszą piłkę grę w drugich połowach. Nie zawsze, ale zdarza się to w większości przypadków. Kwestia tylko czy gole będą wpadać, bo niestety dobra gra i gole nie zawsze idą ze sobą w parze.