Giornatta 34 – kolejka 34

Kolejka 34 we Włoszech przyniosła jak zawsze piękne mecze, wspaniałe bramki i masę emocji. Poza piłką nożną, miała jednak jeszcze jeden wymiar – ideologiczny.
Jeśli chcesz przeprowadzić jakąś akcję społeczną o bardzo ważnym przesłaniu, która ma dotrzeć do jak największej ilości ludzi, użyj do tego meczu! A najlepiej 10-ciu meczów najlepszej ligi świata – Serie A. „Un rosso alla violenza” – to akcja, która ma zwrócić uwagę na przemoc wobec kobiet we Włoszech. Większość piłkarzy przed meczem naznaczyła swoją twarz czerwoną kreską na policzku w kontekście tej właśnie akcji. Wspaniale jest podziwiać, że herosi tacy jak Naigollan, Quagliarella, Icardi czy Milinković-Savić, rywalizujący ze sobą bez litości na boisku jednoczą się idąc ramię w ramię w tak szczytnym celu. Grandi congratulazioni Serie A!

SPAL 0:3 ROMA

Rozgrzewka przed półfinałem.
Zawodnicy Romy po dokonaniu niemożliwego w ćwierćfinale Ligi Mistrzów muszą w końcówce rozgrywek ligowych rozsądnie gospodarować siłami aby na dwóch frontach odnieść sukces. Utrzymanie miejsca w lidze, gwarantującego udział w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, jest priorytetem, ale zapewne nie pogardzili by również otrzymaniem promocji do LM za pomocą zwycięstwa w tegorocznych rozgrywkach.
Jedno jest pewne, przed spotkaniem ofensywnego potwora z Liverpoolu musieli rozegrać mecz z drużyną SPAL – mistrzami remisów, którzy przed meczem z Romą zremisowali 6 kolejnych spotkań notując najwyższy wynik 14 remisów w 33 spotkaniach. Zapewne nie pogardzili by kolejnym zważając, że utrzymanie w lidze ucieka z meczu na mecz a Roma to piekielnie trudna do powstrzymania na wyjazdach drużyna, która wygrała 10 z 17 meczów wyjazdowych.
Rzymianie potraktowali jednak wyjazd do SPAL w formie sobotniego popołudniowego treningu a Eusebio Di Francesco zdecydował, że De Rossi, Dzeko, Florenzi, Juan Jesus czy Perotti poobserwują swoich kolegów odpoczywając od początku meczu z ławki rezerwowych.
W połowie podstawowy skład Romy okazał się jednak wystarczająco silny aby wypunktować skutecznie zaskakująco nieporadne w obronie SPAL, które w poprzednich meczach przecież potrafiło zatrzymać ofensywy Juventusu, Fiorentiny czy Interu.
SPAL z Thiago Cionkiem w swoich szeregach nie potrafiło w żaden sposób rozsądny sposób przeciwstawić się półfinaliście tegorocznej Ligi Mistrzów i ze wstydem przyjmując 3 bramki znajduje się w strefie spadkowej na 4 kolejki przed końcem.
Wspominając słowem reprezentanta Polski można jedynie powiedzieć łagodnie, że nie miał swojego dnia. Świętujący 32 urodziny Cionek, zapewne chcący uczcić ten dzień starciem z renomowanym rywalem, musi zapomnieć o tym meczu jak najszybciej ponieważ miał swój duży udział przy dwóch bramkach dla przeciwnika. W pierwszej sytuacji fatalnie wyprowadzał piłkę na swojej połowie, a po szybkim kontrataku Vicari zaliczył trafienie samobójcze, zaś w drugiej połowie przy dośrodkowaniu niefortunnie wybił piłę wprost pod nogi Nainggolana, który znakomitym uderzeniem z woleja podniósł prowadzenie na 2:0 dla Romy.
Ponad 12 tysięcy widzów musiało ze smutkiem oglądać porażkę swojego zespołu, która zbliża SPAL do relegacji z Serie A.

MILAN 0:1 BENEVENTO

Nielogiczne piękno piłki

Benevento jest dla Milanu przeklęte. Taką tezę można było wysnuć już po 1 spotkaniu obu drużyn w mieście czarownic, podczas gdy po serii 14 porażek z rzędu Benevento zdobyło pierwszy punkt w historii swoich występów w Serie A, po wyrównującym strzale na 2:2 w 95 minucie… bramkarza Brignoliego.
Milan zapewne chcący zgarnąć łatwe 3 punkty przyjeżdżając do beniaminka z pewnością nie spodziewał się wówczas, że będzie uczestniczył w historii tego małego klubu, pozwalając na zdobycie pierwszego historycznego punktu na najwyższym poziomie rozgrywkowym.
Rewanż na Stadio Giuseppe Meazza miał być prezentacją siły nowego Milanu prowadzonego przez Gennaro Gattuso, który swoją nieprzeciętną charyzmą natchnął swoich graczy do zostawiania serca na boisku miażdżąc swoich przeciwników siłą woli. Popularny „Rino” Gattuso nie spodziewał się jednak zupełnie, że los postanowi zakpić sobie z niego, stawiając mu na drodze niezwyczajnie, jak na swoje warunki, skonsolidowaną i pewną w obronie drużynę Benevento.
Benevento, które do tej pory straciło 78 bramek, będące najmniej kompromisową drużyną w całej lidze notując jedynie 2 remisy na 34 spotkania, potrafiło przeciwstawić się w sposób skuteczny beznadziejnemu w ofensywie Milanowi, który najwyraźniej postawił sobie za cel pokonanie bariery 100 bezsensownych wrzutek w trakcie meczu. Benevento absolutnie najgorsze w lidze na wyjazdach notujące 15 porażek na 17 rozegranych spotkań przyjechało do Mediolanu i wywiozło 3 punkty nie tracąc ani jednej bramki. Wreszcie Benevento, które swoimi wynikami nie rozpieszcza swoich kibiców, mówi głośno całemu piłkarskiemu światu „chwilo trwaj” i bawi się tą chwilą notując najmniej spodziewany wynik w najmniej spodziewanym momencie.
Warto zauważyć, że ze strony Benevento, absolutne show zrobił bramkarz Christian Puggioni, broniąc 6 bezpośrednich strzałów na bramkę i około tysiąc dośrodkowań głównie Suso.
Niespodziewanych elementów w tym meczu było mnóstwo, ale wśród heroicznych poczynań graczy Benevento był jeden zgryz w postaci Cheicka Diabate, który, trzeba to śmiało powiedzieć, jest bohaterem Benevento, bo przychodząc do tego klubu zasadniczo „kilka dni temu” zdołał w ośmiu spotkaniach trafić aż 7 razy. Diabate meldując się na boisku w 62 minucie spełnił swoje piłkarskie marzenia, stawiając kroki w meczu o stawkę na stadionie San Siro. Krótko jednak potrwał jego występ, bowiem już po 18 minutach sędzia zmusił go do opuszczenia widowiska pokazując mu drugą żółtą kartkę za bezmyślny atak łokciem na Bonucciego. No cóż, wszystko co piękne szybko się kończy, i to niekoniecznie pięknie prawda panie Diabate?
Dla Milanu hańba wstyd i upokorzenie, a dla Benevento wieczna chwała, mimo że, co już pewne, w przyszłym sezonie czeka na nich Serie B.

 

LAZIO 4:0 SAMPDORIA

Powietrzni królowie i Capocannoniere Ciro

W Rzymie tego roku pewne są dwie rzeczy:
– gole Ciro Immobile
– braterstwo poczynań w Calcio Lazio i Romy
Odbudowany już w pełni, po nieudanych europejskich wojażach w Dortmundzie i Sevilli, Ciro Immobile, notuje kolejny znakomity sezon pod kątem zdobyczy bramkowych, zdobywając już 29 bramek (oraz 9 asyst) w 31 spotkaniach. Ciro to bombardier z prawdziwego zdarzenia, i choć przez długie momenty spotkania wydaje się, że tym razem gola nie zdobędzie, on potrafi zaliczyć szybką doppiette po 80 minucie meczu.
Poza wspaniałą formą strzelecką Ciro, w Rzymie charakterystyczne w tym sezonie jest również to, że Lazio i Roma, niczym mityczni bracia Romulus i Remus, kroczą razem od meczu do meczu notując tożsamą liczbę zwycięstw(20), remisów(7) i porażek(7). Roma, jako bliźniak spokojny, dojrzalszy, bardziej wyrachowany, stawia w swoich spotkaniach na efektywność. Lazio, będąc bratem ekstrawertycznym i atencyjnym, popisuje się co mecz tworząc wielkie ofensywne show, stawiając efektowność na piedestale. Wspaniałym unaocznieniem tego jest różnica bramek obu zespołów:
– Roma – 55 zdobytych, 27 straconych
– Lazio – 83 zdobyte, 43 stracone

Lazio w meczu z Sampdorią zrobiło to co umie najlepiej. Show, show, show!
Mimo mniejszego posiadania piłki od graczy Sampdorii, ataki Lazio za sprawą dyrygującego zespołem w ofensywie Felipe Andersonem, były szybkie, piękne, konkretne, a przede wszystkim skuteczne.
Powietrzne popisy gospodarzy w pierwszej połowie pozwoliły zapewnić swoich kibiców, że 3 punkty zostaną dopisane do dorobku Lazio i rzymscy bracia dalej będą kroczyć w lidze ramię w ramię.
Milinković-Savić oraz de Vrij, przy absolutnie biernej postawie defensorów Sampdorii zaprezentowali szkoleniowy przykład wykorzystania dośrodkowań. Ivan Strinić z Sampy po dzisiejszym meczu powinien otrzymać certyfikat bierności dotyczący krycia zawodników rywala wrzutkach, naprawdę tak biernej postawy jakiegokolwiek obrońcy ze świecą szukać.

(od 0:32 i od 1:07 z uwagą warto śledzić zawodnika nr 17 w ciemnym stroju)

Przyjezdnych pod koniec meczu dobił wspomniany na początku Ciro Immobile, który pewnie kroczy po tytuł Capocannoniere, uciekając Mauro Icardiemu z Interu na 3 bramki.  Lazio gra pięknie, Lazio gra skutecznie, Lazio zachwyca w ofensywie, czego dowodem jest zdobycie przez nich aż 83 bramek w 34 spotkaniach, w których aż 15 padło ponad 4 bramki. Spotkania z udziałem zawodników z niebieskiej części Rzymu pozwalają ujrzeć nową twarz Calcio, twarz ofensywną, piękną, z rozmachem w ataku, skoncentrowaną na tym aby stworzyć niezapomniane widowisko. Taka właśnie jest obecna Serie A, która zachwyca miliony fanów na całym świecie, przy pełnym zachowaniu najwyższej klasy taktycznej dyscypliny, charakterystycznej dla piłki z półwyspu Apenińskiego.

JUVENTUS  0:1  NAPOLI

Hit, hit, hit!…. mówili…
Walka o Scudetto w XXI wieku we Włoszech ma charakter dynastyczny. Na początku Juventus z krótką przerwą na Milan, potem 5 lat Interu znowu z przerwą na Milan, a teraz 6 lat Juventusu. Poza Milanem żadna z drużyn nie miała pomysłu jak pokonać dominację hegemonów z Turynu i Mediolanu. Rękawice od 3 lat pod wodzą Mauricio Sarriego podejmuje coraz skuteczniej Napoli, które w tym sezonie nie odstępuje Juve ani na krok walcząc z niezwykłą zaciętością z dominatorem z Turynu.
Spotkanie w Turynie miało dać odpowiedź na jedno, fundamentalne z punktu widzenia walki o Scudetto pytanie. Ile? Ile punktów traciło będzie Napoli po meczu z Juventusem? 1, 4 czy 7? Odpowiedź na to pytanie pozwoliłoby szacować dalszy przebieg ostatnich 4 kolejek ligi włoskiej.
Wydawało się, że Mauricio Sarri ponownie nie zaskoczył Massimiliano Allegriego. Sarri nie dość, że nie zaskoczył szkoleniowca Juve, to nie zaskoczył ani Italii, ani całego piłkarskiego świata. Jedenastkę Napoli każdy szanujący się fan Calcio potrafi od dłuższego czasu wyrecytować z pamięci, ponadto rzeczą oczywistą jest dalsza część scenariusza w postaci wprowadzania zmienników. Wydaje się, że czy Sarri grałby mecz towarzyski z kobiecą reprezentacją Australii, czy finał Ligi Mistrzów z Realem Madryt, jego skład wyglądałby w sposób następujący: Reina, Hysaj, Albiol, Koulibalu, Rui, Jorginho, Allan, Hamsik, Insigne, Mertens, Callejon, po 60 minutach Polska husaria Zieliński, potem Milik a na końcu Chorwat Marko Rog.
Fakt, skład absolutnie znakomity, ale czy w sytuacji tak wielkiej przewidywalności można zaskoczyć absolutnie znakomitego taktyka pokroju Massimiliano Allegriego, człowieka, który ostatnio odrobił trzy gole straty z Realem Madryt, i to w Madrycie? Ano jest to przynajmniej rzecz problematyczna.
Allegri od początku meczu z Napoli zrobił dokładnie to co chciał zrobić – zabił mecz. Wiedząc, że posiadanie 4 punktów po meczu z Napoli u siebie to spory komfort, bo pozwala na potknięcie nawet dwukrotnie w czterech ostatnich meczach, co w przypadku Juventusu wydaje się być niemal niemożliwe.
Napoli atakowało, próbowało, biegało, w defensywie nie będąc znacząco niepokojonym, czego dowodem jest statystyka strzałów na bramkę po stronie Juventusu (uwaga proszę nie regulować odbiorników):
– sytuacje bramkowe: 4
– strzały niecelne: 1
strzały na bramkę: 0!!!

Ok, można mecz zabić, można być niechętnym do ataku skupiając się taktycznie na wybijaniu z rytmu rywala, ale nie oddać ani jednego strzału przez 90 minut? No Panowie z Turynu, to się nie godzi.
Napoli jednakże jest wytrwałe tak jak wytrwały jest ich trener. Dominując mecz w statystyce posiadania piłki, ilości podań, stworzonych sytuacji, strzałów na bramkę udało im się dopiąć swego dzięki cierpliwości i konsekwencji. 90 minuta, dośrodkowanie Callejona i K2 spod Wezuwiusza w postaci Kalidou Koulibalyego pakuje piłkę do bramki po strzale głową.

Niemożliwe stało się możliwe, twierdza Allianz zdobyta. Napoli jest 1 punkt za Juventusem w walce o Scudetto! Mając teoretycznie łatwiejszy kalendarz spotkań czeka na potknięcie się Juventusu w meczach z m.in. Interem lub Romą.
Walka o Scudetto trwa!

Występy Polaków:

Thiago Cionek – SPAL – 90 minut – 3 gole stracone
Łukasz Skorupski – AS Roma – 90 na ławce rezerwowych
Bartłomiej Drągowski – Fiorentina – 90 minut – 1 bramka stracona
Paweł Jaroszyński – Chievo Verona – 60 minut – 2 bramki stracone
Mariusz Stępiński – Chievo Verona – 7 minut – 1 bramka zdobyta
Bartosz Bereszyński – Sampdoria Genua – 90 minut – 4 bramki stracone
Dawid Kownacki – Sampdoria Genua – 37 minut
Karol Linetty – Sampdoria Genua – 24 minuty
Arkadiusz Milik – Napoli – 29 minut
Piotr Zieliński – Napoli – 24 minuty

Wszystkie wyniki:

Spal 0:3 AS Roma
Sassuolo 1:0 Fiorentina
AC Milan 0:1 Benevento
Cagliari Calcio 0:0 Bologna
Atalanta 2:1 Torino
Chievo 1:2 Inter
Lazio 4:0 Sampdoria
Udinese 1:2  Crotone
Juventus 0:1 Napoli