Sprawa przesunięcia Sławomira Peszki do rezerw Lechii Gdańsk odbiła się w polskich mediach sportowych szerokim echem. Kibice spekulowali na temat tego, z jakich powodów reprezentant Polski wyleciał do drugiej drużyny, a głos w tej sprawie zabrał właśnie szkoleniowiec Lechii, Piotr Stokowiec.

– Sławek został odsunięty od pierwszego zespołu, a powodem tego było jego złe zachowanie na jednym z treningów – wyznał w rozmowie z Przeglądem Sportowym trener. – Pomogliśmy Sławkowi i oczekiwałem, że po odbyciu kary będzie dla nas wzmocnienie. Tak to widziałem. Ostatnie wydarzenie pokazały jednak, że niekoniecznie poszło to w dobrym kierunku i nad tym mocno ubolewam. Moim zadaniem jest dbanie o dobry drużyny, o jej rozwój. Trener jest od dokonywania wyborów, potrzebuje zawodników, którzy rozumieją zasady i sposób w jaki funkcjonuje drużyna. Szkoda, że nie wszyscy zawodnicy chcą się zmienić – dodał opiekun drużyny biało-zielonych.

– Rozumiem też, że piłkarz ma prawo do błędów. Jestem w stanie wiele zrozumieć. Jeśli jednak w zamian nic nie otrzymuję, to inna historia. Sprawa Sławka została skierowana do moich przełożonych. Nie jest rolą trenera, aby rozwiązywać kontrakty, czy zajmować się sprawami formalnymi. Władze klubu podejmą decyzję. Ja nie mogę tolerować takich postaw. Moja drużyna nie będzie tak funkcjonować, a wszelkie narzędzia do działania ma prezes – zakończył Piotr Stokowiec.

To nie pierwszy raz, kiedy były trener Zagłębia Lubin odsuwa od drużyny kluczowego piłkarza pierwszego składu. Wcześniej podobne zdarzenie miało miejsce z Marco Paixao, z którym też nie miał zamiaru dużej współpracować i usunął go z kadry. Ostatecznie portugalski snajper pożegnał się z Gdańskiem, a aktualnie szaleje na boiskach drugiej ligi tureckiej, gdzie jest najlepszym strzelcem całych rozgrywek grając w drużynie Altay SK.

Piotr Stokowiec oczywiście nie zdradził konkretnie skąd wzięło się wyrzucenie z drużyny Peszki, ale kulisy tej sytuacji ujawnił dziennikarz Przeglądu Sportowego, Piotr Wołosik. Jego zdaniem były skrzydłowy Lecha Poznań miał – łagodnie mówiąc – zwyzywać asystenta Stokowca, Macieja Kalkowskiego.

Co ciekawe Peszko w rozmowie z Dziennikiem Bałtyckim przyznał, że co prawda nie pasuje do koncepcji trenera, ale nie uważa żeby to był jego koniec w drużynie z Gdańska. – Jeszcze zagram w Lechii – stwierdził Peszko, którego kontrakt z drużyną wygasa w czerwcu 2020 roku.