Rio Mavuba – Piłkarz urodzony na morzu

Były reprezentant Francji, Rio Mavuba przez lata grał w Lille czy Bordeaux, pograł też w La Liga w zespole Villarreal. Jednak nie sportowe osiągnięcia są w tym przypadku najciekawsze, lecz historia miejsca jego narodzin.

Ale po kolei. W 1984 roku ówczesny reprezentant Zairu, Ricky Mavuba wraz z żoną Teresą postanowili uciec przed wojną i wyemigrować. Sytuacja na pozór jak jedna z wielu, ale ta była wyjątkowa z jednego powodu – pani Teresa była wtedy w zaawansowanej ciąży, więc wyprawa do Europy zdawała się być szalonym pomysłem. To pokazuje dokładnie jak brutalna i krwawa musiała być panująca wówczas od lat wojna, skoro ciężarnej kobiecie nie pozostało nic innego, jak tak ryzykowna podróż. Brzmi to abstrakcyjnie, ale właśnie w trakcie tej żeglugi na Oceanie Atlantyckim na świat przyszedł Rio Mavuba.

Choć ucieczka z kraju zakończyła się powodzeniem, a wręcz niespodzianką – wszak na statku przebywała jedna osoba więcej niż pierwotnie zakładano, finał tej historii nie jest tak kolorowy jak się wydaje. Matka Rio, Teresa zmarła bowiem dwa lata po jego narodzinach. Mało tego, kilka lat później swój żywot zakończył także Ricky Mavuba, a mały Rio dorastał w wielodzietnej rodzinie swojej macochy. 

Rio Mavuba od najmłodszych lat przejawiał smykałkę do futbolu. W wieku zaledwie sześciu lat zwrócił na siebie uwagę przedstawicieli Bordeaux, którzy przygarnęli go do klubu i to właśnie tam późniejszy reprezentant Francji zbierał piłkarskie szlify. Sukcesywnie przebijał się przez kolejne młodzieżowe drużyny, aż w końcu zadebiutował w pierwszej drużynie. A to wszystko… nie będąc obywatelem żadnego kraju.

W związku z miejscem urodzenia Mavuba był bowiem bezpaństwowcem i dopiero w 2004 roku przyjął francuskie obywatelstwo. Chwilę później w barwach nowej reprezentacji zagrał na prestiżowym młodzieżowym turnieju w Tulonie, gdzie wraz z kolegami sięgnął po złoto. Mavuba został wtedy uznany najlepszym zawodnikiem zawodów i pewne stało się, że lada chwila będzie o nim głośno.

I było – kilka miesięcy po 20. urodzinach zadebiutował w dorosłej reprezentacji Trójkolorowych. Jak się jednak okazało w kolejnych latach – nigdy nie pełnił w niej znaczącej roli. Ostatecznie licznik występów Mavuby w kadrze zatrzymał się na liczbie 14, a jego największym sukcesem jest występ na Mistrzostwach Świata w 2014 roku.

Jeśli chodzi o karierę klubową, po latach gry w Bordeaux zdecydował się na przenosiny do Villarreal. Przygoda z La Liga nie była jednak zbyt udana i szybko wrócił do Francji, gdzie podpisał kontrakt z Lille. Właśnie w barwach tego klubu spędził najpiękniejsze lata swojej kariery, a w sezonie 2010/2011 sięgnął po triumf w tamtejszej ekstraklasie. Łącznie w Ligue 1 przez wszystkie lata rozegrał 426 meczów, z czego znaczną większość właśnie w barwach Lille.

W 2017 roku drużynę przejął Marcelo Bielsa i nie widział on miejsca w składzie dla Mavuby, więc ten po wielu latach musiał opuścić klub. Ostatecznie wybór padł na Spartę Praga, jednak tam nie radził sobie najlepiej i niedawno wrócił do Francji – konkretnie w rodzinne strony, bo do miejscowości Merignac, leżącej w okręgu Bordeaux. Wygląda więc na to, że w wieku 34 lat powoli zbliża się do końca kariery. Kariery, która – patrząc na jej przebieg od momentu przyjścia na świat późniejszego piłkarza – z pewnością była jedyna w swoim rodzaju.