Charlotte Hornets – Miami Heat 01:00

Zaczynamy od pierwszego wieczornego spotkania. Gdzieś w podświadomości siedzą mi liczby i poniekąd to właśnie one zostawiają nutę niepewności. Intuicja mówi mi jednak, że warto zainwestować w ten bet i postanowiłem, że się jednak pojawi. Mowa o propozycji na punkty Dragicia oraz Walkera (łączona opcja, tylko na iForbet). Obaj są pierwszoplanowymi postaciami swoich ekip, obaj prowadzą grę oraz dyktują jej tempo. Zarówno Goran jak i Kemba w ostatnim czasie grają stosunkowo równo, przynajmniej jeśli chodzi o skuteczność. Linia na poziomie 40,5 na obu Panów jest dla mnie interesująca z tego względu, że dzisiaj bardzo ciężki matchup dla środkowych. Mowa oczywiście o pojedynku Howarda z Whitesidem. Zarówno jeden jak i drugi będzie miał ciężkie zadanie pod koszem i gra przez środek czy to Hornets czy Heat może być ryzykowna. Bardzo dobrze wiedzą o tym Dragić i Walker, którzy powinni brać grę na siebie i w sumie na to dzisiaj liczę. Walker jak i cała pierwsza piątka Hornets (Howard, Batum, Williams i Kidd-Gilchrist) trafiła na trade block. Znaczy to mniej więcej tyle, że każdy z tej piątki może zostać uwzględniony w przyszłej wymianie. Jeśli chodzi o osobę Kemby to jest zdecydowanie zdegustowany i zasmucony całą sytuacją, bo występuje w Hornets od początku swojej przygody z NBA i bardzo zżył się z całym otoczeniem. Podejrzewam, że może to być jednym z powodów do tego, by dzisiaj pokazać się z jak najlepszej strony. Zresztą cała startowa piątka będzie miała coś do udowodnienia. Dragić b2b, jednak jego liczby w meczach bez dnia odpoczynku nie są jakoś specjalnie niższe. Myślę, że zarówno jeden PG jak i drugi będą dzisiaj kluczowymi postaciami w swoich drużynach i granica 41 punktów nie będzie dla nich problemem.

Typ: K.Walker + G.Dragić powyżej 40,5 punktów @1,8 iForbet

ZWROT!!!


New Orleans Pelicans – Memphis Grizzlies 01:00

Zawsze powtarzam, że meczówek nie stawiam, jednak w związku z zaistniałą sytuacją – którą zaraz opiszę – nie mogłem przejść obok tego meczu obojętnie. Memphis back to back, dodatkowo sporo absencji w składzie – naprzeciw Pelicans, którzy odpoczywali dwa dni i są głodni zwycięstwa po nieoczekiwanej wtopie z Hawks. Czy można wymarzyć sobie lepszą okazję do rehabilitacji? I to na swoim parkiecie? Grizzlies będą musieli radzić sobie bez Parsonsa, Ennisa, Wrighta, dodatkowo pod znakiem zapytania stoją występy Chalmersa, Harrisona i McLemore. Oczywiście w dalszym ciągu nie ma Conleya. Tak naprawdę siłę ofensywną na swoje barki będą musieli wziąć Evans, który prawdopodobnie będzie dzisiaj bardziej rozgrywającym aniżeli dwójką oraz Gasol, który naprzeciwko będzie miał Cousinsa i Davisa, a więc mega ciężki matchup. Gospodarze jak już wspomniałem nieoczekiwanie przegrali w końcówce z Hawks i zapowiada się na przekonujące zwycięstwo dzisiaj. Wąska rotacja Memphis na pewno nie pomoże, mogą ponadto odczuwać trudy wczorajszego spotkania z Kings (mimo zdecydowanego zwycięstwa). Grizzlies na wyjazdach nie zachwyca – w ostatnich 10 meczach wygrali zaledwie dwa razy. Pelicans u siebie 6 zwycięstw w ostatnich 10 pojedynkach. Dorzucam propozycję z kursem w okolicy 1,6 – idealna propozycja dla tych, którzy kleją AKO, a takich ludzi jest większość.

Typ: Pelicans handicap -6,5 punktów @1,6 STS/Totolotek/iForbet


Philadelphia 76ers – Milwaukee Bucks 01:30

Dobra, miałem w głowie kilka innych propozycji, jednak zostajemy przy meczu 76ers. Zdecydowałem się wrzucić propozycję na over punktów Simmonsa – 15,5 rynek który proponuje Fortuna. Dlaczego więc on? Z jednej strony będzie prawdopodobnie ustawiony dzisiaj na jedynce, wszystko ze względu na absencję Reddicka, natomiast nie powinno mu to przeszkodzić w zdobywaniu cennych dla 76ers punktów. Myślę, że może być wręcz odwrotnie – im więcej piłki dla Simmonsa, tym więcej penetracji pod kosz. A kogo mamy pod koszem ze strony Bucks? A właściwie może kogo mieć nie będziemy? Giannis Antetokounmpo nie wystąpi w dzisiejszym spotkaniu i jest to ogromne osłabienie zarówno jeśli chodzi o siłę ofensywną jak i defensywną. Ben nie będzie miał więc aż tak ciężkiej przeprawy pod koszem, a jak widać poniżej – właściwie tylko z pomalowanego rzuca punkty: 

Na rozegraniu z naprzeciwka Bledsoe oraz prawdopodobnie Brown, który zastąpi Brogdona (kolejna absencja), a więc rywale, z którymi bez problemu można walczyć. Pod koszem natomiast Henson i Snell – nie wyobrażam sobie by ktoś z dwójki Embiid – Simmons nie rzucił overa w takiej sytuacji, liczę że to będzie właśnie 21-latek. Już nie wspominając o tym, że nawet z Giannisem Bucks tracą sporo punktów z „trumny”.

Typ: Ben Simmons over 15,5 punktów @1,82 Fortuna


NHL

Montreal Canadiens – Boston Bruins 01:00

Bostończycy są w tym sezonie sporym faworytem w play-offach i nie ma się co dziwić jeśli spojrzymy na ich wyniki. Ekipa prowadzona przez Bruce’a Cassidy’ego jest w znakomitej formie, zajmują drugie miejsce w Konferencji Wschodniej z bilansem 26 zwycięstw i 18 porażek i jest to również trzecia najlepsza ofensywa ze średnią 3,31 bramek na mecz i najlepsza defensywa Wschodu tracąca zaledwie 2,55 bramek. Dzisiejszym rywalem Bruins będzie 13 ekipa – Montreal Canadiens czyli w skrócie jedna z najgorszych ofensyw w lidze i jedna z najgorszych defensyw, która w tym sezonie na 46 rozegranych spotkań pozwoliła na 144 straconych bramek, co daje średnią 3,13 goli na mecz. Dla jednych jak i drugich będzie to trzecie bezpośrednie starcie na przestrzeni tygodnia i jak do tej pory każde kończyło się zwycięstwem Bostonu ( wygrana na wyjeździe 4-3 i 4-1 przed własną publicznością 18 stycznia ). Canadiens po serii trzech porażek z rzędu, w których za każdym razem tracili co najmniej 3 bramki w meczu wreszcie przerwali serię i pokonali zeszłej nocy mocno zmęczonych Capitals 3-2 i dziś będą rozgrywać mecz bez czasu na regenerację. Dla gospodarzy zespół z Bostonu od zawsze był niewygodnym rywalem i jeśli weźmiemy pod uwagę w jak znakomitej formie są Bruins to ciężko przypuszczać, że dzisiejszy pojedynek będzie inny. Bostończycy w ostatnich dziesięciu ligowych meczach wpakowali aż 46 bramek rywalom, co daje średnio aż 4,6 bramek na mecz i tylko raz nie zdołali strzelić co najmniej trzech bramek w regulaminowym czasie gry, a miało to miejsce dwa mecze temu przed własną publicznością kiedy to ulegli dobrze dysponowanej w defensywie drużynie Dallas Stars 2-3 po dogrywce. W dzisiejszym meczu w bramce Montrealu stanie 30 letni Carey Price, który w poprzednich dwóch meczach z Bostonem stracił 6 bramek, czyli równo 3 na mecz, a jego średnia w tym sezonie to 2,96 traconych bramek w spotkaniu. W tym starciu tak jak pokazuje historia i obecna forma gości stawiam na co najmniej trzy bramki Bostonu w regulaminowym czasie gry.

Typ: Boston Bruins powyżej 2,5 bramek @1,62 Fortuna


San Jose Sharks – Pittsburgh Penguins 02:00

„Rekiny” z pięknego miasta San Jose dzisiejszej nocy czasu polskiego podejmować będą w SAP Center obecnych mistrzów NHL, którzy rozgrywać będą swój trzeci wyjazdowy mecz z rzędu. Zacznijmy od gospodarzy. Podopieczni kanadyjskiego szkoleniowca Petera DeBoera w ostatnich ligowych meczach prezentują się naprawdę dobrze ale przede wszystkim najlepiej czują się przed własną publicznością, gdzie w tym sezonie zanotowali 13 zwycięstw na 21 rozegranych spotkań i są tutaj niepokonani od czterech ligowych batalii. Mistrzowie nhl z 2009 roku na własnym parkiecie strzelają w tym sezonie średnio 3,09 bramek na mecz, a w ostatnich pięciu ligowych pojedynkach zanotowali ich 19 w tym aż 6 z ich ostatnim rywalem – Arizoną Coyotes których pokonali po dogrywce 6-5. Sharks zarówno jak i Penguins będą rozgrywać mecz „back to back” po wczorajszej wyjazdowej porażce z Colorado Avalance 3-5. Bardzo dobra ostatnimi czasy ofensywa hokeistów z San Jose, która dobrze radzi sobie w sytuacjach pięciu na czterech we wczorajszym spotkaniu wykorzystała tylko jedną taką sytuację w drugiej tercji jednak całe spotkanie rozstrzygnęło się już w pierwszej odsłonie po trzech bramkach rozpędzonych gospodarzy. Jeżeli chodzi o mecz z Colorado warto również spojrzeć w statystyki, ponieważ Sharks przeważali praktycznie w każdym aspekcie gry, oddali aż 48 strzałów na bramkę przy zaledwie 22 gospodarzy i wygrali o 10 wznowień więcej jednak to nie był ich dzień i bardzo silne u siebie Colorado przerwało serię zwycięstw gości. Przejdźmy teraz do „Pingwinów”, którzy odwrotnie od miejscowych wygrali wczoraj na wyjeździe pokonując 10 w tabeli Los Angeles Kings 3-1. Autorem dwóch bramek w tym meczu był Szwed – Patric Hornqvist który trafiał w pierwszej i ostatniej części meczu ale przede wszystkim warto pochwalić rezerwowego bramkarza mistrzów – Caseya Desmitha, który zatrzymał 28 strzałów gospodarzy pozwalając im na zaledwie jednego gola w drugiej tercji. Podopieczni Mike’a Sullivana z meczu na mecz grają coraz lepiej i małymi kroczkami gonią czołówkę Konferencji Wschodniej. W chwili obecnej przed meczem z San Jose Sharks goście zajmują 8 miejsce z bilansem 25 zwycięstw i 23 porażek, wygrali pięć z ostatnich sześciu ligowych spotkań i w każdym notowali co najmniej trzy bramki w meczu. Największym mankamentem Penguins w tym sezonie jest ich bardzo słaba defensywa, która traci średnio 3,06 bramek na mecz w tym aż 3,32 na wyjazdach. W dzisiejszym meczu w drużynie przyjezdnych nadal nie zobaczymy podstawowego bramkarza – Matta Murraya, a w jego miejsce wejdzie Tristan Jarry z bilansem 9 zwycięstw i 4 porażek oraz średnią 2,44 traconych bramek na mecz. W dzisiejszym meczu spodziewam się sporej ilości sytuacji bramkowych, obie drużyny prezentują dobrą formę w ofensywie ale obie tracą również sporą ilość bramek, a dla bramkarza gości będzie to trzeci wyjazdowy mecz w tym sezonie ( w ostatnim z Anaheim Ducks stracił 4 bramki ). Mój typ na ten mecz to powyżej 5,5 bramek w meczu.

Typ: Powyżej 5,5 bramek @1,98 Fortuna