Największa sensacja w historii Mistrzostw Europy | Rok 2004

0

Kiedyś to było – 2004 rok

Ostatnia tak zaskakująca edycja Ligi Mistrzów

…tak mówi się o tej, która miała swój finał w Gelsenkirchen. Monaco kontra Porto. Mourinho, jak to Mourinho – oddał inicjatywę i bezlitośnie kontrował. Francuzi grali w tamtej edycji najefektowniej, ogrywając 3:1 Chelsea i 3:1 Real Madryt, jednak w finale przegrali aż 0:3. Fernando Morientes w całej edycji strzelił 9 goli, a Dado Prso 7 – zostali dwoma najlepszymi snajperami Champions League. Dla FC Porto piłkę na nos dogrywał Deco. Mourinho z kolei niedługo po finale ogłosił, że obejmie drużynę Chelsea.

Mourinho 2004

I tak londyński zespół wdał się w romans z portugalskim trenerem. Wydano w letnim okienku transferowym ponad 160 milionów euro na transfery (dziś ta kwota brzmi śmiesznie, prawda?), po tym jak rok wcześniej drużynę przejął Roman Abramowicz, więc mogli sobie na to pozwolić. Portugalczyk sprowadził swoich kompanów z Porto – Paolo Ferreirę i Ricardo Carvalho, Drogbę, Cecha, Robbena, Tiago czy Alexa. W tym samym momencie do Premier League trafił Rafa Benitez i bitwy między tymi panami wyrosły na największe angielskie klasyki. Również i Hiszpan był świeżo po sukcesie. Wygrał z Valencią już swoje drugie mistrzostwo Hiszpanii, dokładając do tego Puchar UEFA. Postanowił przyjąć ofertę Liverpoolu.

 

Największa sensacja w historii Mistrzostw Europy? 

Kompletnie niedoceniany zespół z piątką obrońców i futbolem absolutnie defensywnym zadrwił ze wszystkich. Grecy na Euro 2004 z grupy wyszli z drugiej pozycji, eliminując między innymi Hiszpanię przez lepszy bilans bramkowy. Później 1:0 z Francją, 1:0 z Czechami i 1:0 z Portugalią. Tak wyglądała ich droga do sukcesu. To niesamowite, że ograli Francję, potem Czechów, którzy mieli w swoich szeregach zawodników pokroju Milana Barosa, Petra Cecha, Pavla Nedveda, Jana Kollera czy Tomasa Rosickyego, a w samym finale oddali zaledwie jeden celny strzał a mimo to ograli Portugalię, która wcześniej wygrała ich grupę. W taki sposób sięgnęli po mistrzostwo Europy!

Euro 2004

Angielskie podwórko

Manchester United połasił się na obiecującego Anglika z Evertonu, który później stał się legendą “Czerwonych Diabłów”. Mowa oczywiście o Rooneyu. Z kolei Arsenal sięgnął po młodego Holendra, który raczej nie wyróżniał się w Eredivisie. Robin Van Persie zdobył bowiem ledwie sześć goli, ale czymś zaimponował Wengerowi. I Francuz się nie pomylił.

Bezbłędni Kanonierzy

Arsenal zaliczył fantastyczny sezon bez ligowej porażki. Był to pierwszy taki przypadek w walce o mistrzostwo Anglii, od 1889 roku. Kanonierzy wygrali 26 spotkań i 12 zremisowali, a w ofensywie brylował wówczas Thierry Henry i Robert Pires, którzy zdobyli łącznie 60% goli całego zespołu. Ważną rolę odgrywali również: Jens Lehmann, Ashley Cole, Patrick Vieira, Freddie Ljungberg, Dennis Bergkamp, Gilberto Silva czy Kolo Toure. Historyczna paka!

Arsenal bez porażki

 

Filmy i Gry

W 2004 roku Smarzowski zaprosił widzów na zakrapiane “Wesele”, Mel Gibson na Pasję. Podczas gdy dziewczyny grały w Simsy 2, chłopcy łupali na przemian w Fifę 04, Far Cry i World of Warcraft. W tamtym roku swoją kontynuację miała również gra DSJ, może nie tak kultowa jak dwójka, ale w trójkę też pykało się godzinami!

 

Stara, dobra Biała Gwiazda

W Polsce najlepsza okazała się najlepsza Wisła Kraków, która potem w eliminacjach Ligi Mistrzów zmierzyła się z Realem Madryt. Jeszcze przed reformą Platiniego można było w nich trafić na gigantów. Choć Real spokojnie wygrał 5:1 w dwumeczu, to Damian Gorawski będzie miał co wspominać do końca życia, bowiem zdobył gola na Santiago Bernabeu.

Wisła vs Real

Amica Wronki

Kontynuując polskie wątki, to jesienią 2004 roku miał miejsce najgorszy w historii występ polskiego klubu w europejskich pucharach w fazie grupowej. Amiki Wronki raczej nikt już nigdy nie przebije. Wtedy grupy tworzyło po pięć drużyn, grało się cztery mecze. Amica straciła aż 16 goli. 0:5, 1:3, 1:3 i 1:5. W tym ostatnim meczu Maciej Skorża w pierwszej połowie zdjął z boiska Arkadiusza Malarza (!), bo puścił cztery gole na cztery strzały. Za niego wszedł Cierzniak, który niedługo potem wyleciał z boiska. Na bramce stanął wtedy… Marcin Burkhardt. Pomocnik obronił 7 strzałów, w tym sam na sam. Co za historia!

 

Igrzyska Olimpijskie

W 2004 roku miały miejsce IO w Grecji. Polacy przywieźli 10 medali, w tym trzy złota. Na gwiazdę polskiego sportu wyrosła Otylia Jędrzejczak, która zawiesiła na szyi złoto i dwa srebra. Swój czwarty tytuł mistrza olimpijskiego “wychodził” Robert Korzeniowski.

W lutym Mark Zuckerberg ogłosił powstanie Facebooka, ale nas to nie interesowało, bo na szkolnych dyskotekach podskakiwaliśmy między innymi w rytm piosenki Danzel – Pump It Up (“Don’t you know, pump it up, You got to pump it up”). 

16 października 2004

16 października 2004 roku w 82. minucie derbów Barcelony na boisku pojawił się on – Leo Messi. Mając 17 lat i 22 dni stał się w tamtej chwili najmłodszym piłkarzem Barcy, który zagrał w oficjalnym meczu. Reszta jest historią!

#3 Historia piłkarskiego zdjęcia – 25.01.2004
 
Doliczony czas meczu portugalskiej ekstraklasy pomiędzy Vitorią Guimaraes i Benfiką. Goście strzelają gola na 1:0 – przy bramce Fernando Aguiara asystuje Miklos Feher, który pojawił się na murawie w drugiej połowie spotkania. Chwilę później węgierski napastnik przeszkadza zawodnikowi gospodarzy we wznowieniu gry, za co arbiter pokazuje mu żółtą kartkę. Feher uśmiecha się do sędziego i po sekundzie bezwładnie pada na murawę. Na pomoc piłkarzowi natychmiast ruszyli inni zawodnicy, w tym między innymi defensor Vitorii, Cleber, który potem przez wiele lat występował w barwach Wisły Kraków. Po chwili na boisku zjawiają się lekarze, którzy przystępują do reanimacji. Kilka minut później karetka zabiera Węgra do szpitala.
Tuż przed północą w mediach pojawia się informacja o śmierci 24-letniego wówczas napastnika. Jak się później okazało, cierpiał na ukrytą wadę serca i zmarł z powodu arytmii.
 
Miklos Feher w reprezentacji Węgier rozegrał 25 spotkań, w których strzelił siedem goli. Ostatni raz w kadrze narodowej zagrał w meczu przeciwko Polsce w eliminacjach do Mistrzostw Europy 2004. Zanim trafił do Benfiki, reprezentował barwy FC Porto czy Bragi. W 2001 roku został uznany za najlepszego węgierskiego piłkarza. Benfica dla uczczenia jego pamięci zastrzegła koszulkę z numerem 29, którą Feher nosił grając w tym klubie, a na Estadio da Luz postawiono jego pomnik.

Więcej z serii “Historia zdjęcia” znajdziesz na fanpage Zawód: Typer w każdy weekend

Pozostałe z serii “Kiedyś to było – powrót do przeszłości”:

 

WERSJA VIDEO – 2004:

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o